Kto słuchał sejmowego przesłuchania dwojga kandydatów na nowego rzecznika praw obywatelskich, mógł bez trudu zauważyć sporą różnicę między nimi. I to nie tylko dlatego, że zgłaszały ich różne ugrupowania polityczne. Zarówno Sylwia Gregorczyk-Abram, jak też Adam Borowski mówili o prawach człowieka, choć każde z nich w trochę inny sposób.
Zgłoszona przez rządzącą koalicję kandydatka to profesjonalna prawniczka. Ma spore doświadczenie w walce o prawa obywatelskie tam, gdzie o tych prawach rozstrzygają wyroki sądów i trybunałów – czy to w Polsce, w Strasburgu czy Luksemburgu. I jak na profesjonalistkę przystało, opowiedziała o swoich planach w uporządkowany sposób, po kolei przedstawiając problemy, którymi się chce zająć – od przewlekłości procesów w sądach po dyskryminację Ukraińców i cyberprzemoc wobec dzieci.
Wysłuchanie kandydatów na RPO w Sejmie. Co mówili?
Kandydat opozycji sam przyznał, że prawniczego wykształcenia ani doświadczenia nie ma, a praw człowieka uczył się na własnej skórze, trafiając za kratki w czasach, gdy był opozycjonistą w PRL. Borowski wskazał jednak na szereg głośnych spraw, które miały miejsce już w wolnej Polsce, a które sprawiają, że wielu ludzi ma poczucie, że – jak to dramatycznie określił – „moja ojczyzna bezprawiem stoi”. Wspomniał o zagadkowej śmierci Jolanty Brzeskiej, obrończyni praw lokatorów. Przypomniał o sprawie znanego kibica warszawskiej Legii „Starucha”, którego wprawdzie uniewinniono w procesie o handel narkotykami, ale wcześniej odsiedział w areszcie kilka miesięcy.
Czytaj więcej
We wtorek popołudniu w Sejmie odbywa się publiczne przesłuchanie kandydatów na stanowisko rzecznika praw obywatelskich. O wybór ubiegają się: zgłos...
Gdyby tak wybór RPO odbywał się w powszechnym głosowaniu, obawiam się, że wygrałby Borowski. Bo nawiązał do spraw głośnych i szeroko w społeczeństwie dyskutowanych. Przedstawił się jako ten, który będzie zwalczał patologie podobne do tych bulwersujących ludzi. Gregorczyk-Abram, choć znakomicie się do swojego wystąpienia przygotowała i zadeklarowała, że będzie adwokatką wszystkich obywateli, pewnie takiego społecznego poklasku by nie zyskała.
Jeśli jednak obrońca praw ma być skuteczny, to oprócz społecznego słuchu powinien też umieć o te prawa walczyć. To już wymaga znajomości sztuki walki, w tym przypadku na paragrafy. Taką sztukę ćwiczy się w praktyce wystąpień w sądach, trybunałach i urzędach. I choć kandydat opozycji sam z zaangażowaniem działał w wielu akcjach na rzecz różnych pokrzywdzonych obywateli, to jednak może to nie wystarczyć.
Sejmowa większość i tak będzie po stronie Sylwii Gregorczyk-Abram. Nawet gdyby jednak o wyniku głosowania nie decydowała polityczna arytmetyka, a pragmatyzm – posłowie powinni wybrać profesjonalizm. Granie emocjami wokół czyjejś śmierci czy nawet żyjącego lidera kibiców – z lekka pachnie populizmem.