W polskich awanturach na temat praworządności pojawiły się ostatnio odwołania do teorii Herberta Harta, który na bazie filozofii analitycznej rozwijał idee pozytywizmu prawniczego. No ale jak Hart to i Fuller. Lon Fuller. Jusnaturalista. W świecie zdominowanym przez pozytywistów napiszę coś o nim. Może się przydać na ostudzenie rozpalonych głów.
Prawo naturalne w polskim sporze o praworządność
W książce „Moralność prawa” nakreślił on obraz złego i dobrego prawa, ubierając go w opowieść o królu o imieniu – nomen omen – Rex, który chciał zostać wielkim prawodawcą. Pisz wymaluj jak nasi przywódcy. Na nieszczęście poddanych – jak to najczęściej bywa – jego wyjątkowe reformy okazały się wyjątkowo nieudolne. Uchylał obowiązujące prawo, by napisać je od nowa. Nieustannie je później nowelizował, starając się usunąć wewnętrzne sprzeczności tego, co napisał. Miotał się między mętną ogólnością a szczegółowością przepisów. A świadom niedoskonałości swojego dzieła i obaw, czy zostanie zrozumiane i zinterpretowane przez innych, sam siebie uczynił jedynym sędzią. Swojemu następcy pozostawił państwo na skraju rebelii. Rex II powierzył władzę psychoanalitykom, wychodząc z założenia, że może dzięki temu poddani poczują się nieco szczęśliwsi.
Czytaj więcej
Koniec Świata! Profesor Piotr Kardas na antenie TVN stwierdził, że potrzebny jest reset konstytucyjny, polegający na tym, że wszyscy sędziowie SN,...
W naszym nieszczęśliwym kraju większości wyborców to już nawet psychoanalitycy nie pomogą. Ale to już inna historia.
Opowieść o Rexie pozwoliła Fullerowi sformułować osiem postulatów dobrego prawa (eunomii prawa), które powinno:
1) opierać się na zasadach ogólnych i unikać rozstrzygnięć ad hoc;
2) być jawne i promulgowane;
3) nie działać wstecz;
4) być jasne;
5) być niesprzeczne wewnętrznie i zewnętrznie (z regulowanym otoczeniem);
6) być możliwe do przestrzegania i stosowania;
7) być stabilne i niezmienne;
8) być legalne (praworządne).
Stanowią one podstawę „wewnętrznej moralności prawa”.
Ale przecież, gdy w 1941 r. stan Massachusetts ustanowił swoim godłem sikorkę, nikt by nie ucierpiał, gdyby prawo to nie zostało promulgowane, albo gdyby obowiązywało z mocą wsteczną od czasu przybycia „Ojców Pielgrzymów” na pokładzie Myflower do Plymouth. Dlatego „sztuka” praworządności polega na tym, by wiedzieć, jak różne zasady ze sobą łączyć i kiedy których bezwzględnie przestrzegać.
Bo przepisy prawne należy stosować niekoniecznie trzymając się ściśle ich litery, ani też zgodnie ze swym widzimisię, lecz zgodnie z zasadami interpretacji, odpowiadającymi ich funkcji w całym systemie prawnym. Określenie celu prawa (zarówno jako całego systemu prawa, jak i poszczególnych ustaw oraz zawartych w nich przepisów) Fuller uznał za najtrudniejsze zadanie interpretatora. Często jednak niemożliwe do wykonania. Dlaczego? Z powodu niejasności intencji ustawodawcy, który, stanowiąc prawo, swoje cele często ukrywa. Bo są niecne.
Więc warto ten cel ujawnić. W Polsce od dłuższego czasu jest nim utrzymanie władzy i zemsta na przeciwnikach politycznych. I w ten sposób, znając cel, możemy dokonywać interpretacji stanowionego prawa przez ustawodawcę. Ale Fullerowi nie przyszło chyba do głowy, że taki może być rzeczywisty (i to podstawowy) cel ustawodawcy. Powstaje więc pytanie, czy należy taki cel akceptować? Zgodnie z zasadami Fullerowskiej „zewnętrznej moralności prawa” – nie należy. Ta moralność zewnętrzna to materialne zasady słuszności i sprawiedliwości, które prawo powinno urzeczywistniać. Nie stanowią one warunku technicznej poprawności prawa – czyli jego moralności wewnętrznej, będącej moralnością aspiracji, którą warto się kierować – ale są moralnością obowiązku, którego trzeba przestrzegać.
Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego
Czytaj więcej
Gdyby argumenty prezydenta, wyrażone ustami szefa jego kancelarii Zbigniewa Boguckiego, traktować poważnie, to cały obecny skład TK należałoby uzna...