Adwokatura mówi: dość! To refleksja, która nasuwa się po zgromadzeniu warszawskiej Izby Adwokackiej. Złożono kilkadziesiąt projektów uchwał, których treść można sprowadzić do jednej konkluzji – palestra jest sfrustrowana, zmęczona, wykonuje zawód w ekstremalnie trudnych warunkach – lawirując pomiędzy potrzebami klientów, za krótką dobą, a właściwie powszechnym brakiem zrozumienia specyfiki wyzwań, z którymi mierzy się każdego dnia.
Jakie to wyzwania? Na przykład uregulowanie kwestii możliwości zwolnienia od obowiązków, gdy jesteśmy chorzy. Brzmi absurdalnie, ale adwokaci i adwokatki nie mogą chorować, bo terminy sądowe biegną niezależnie od ich stanu zdrowia. Autorzy uchwał apelują, aby sądy uwzględniały plany urlopowe pełnomocników, planując rozprawy i zwracały uwagę na to, czy w kalendarzu pełnomocnika (dostępnym przecież dla sądu w portalu informacyjnym) nie ma już wcześniej wpisanego posiedzenia. Nakładające się na siebie terminy prowadzą przecież do kolizji, które uniemożliwiają prawidłowe wykonywanie obowiązków.
Czytaj więcej
Izba Adwokacka w Warszawie podczas sobotniego zgromadzenia przyjęła uchwałę wzywającą ministra sprawiedliwości do podniesienia wynagrodzeń za spraw...
Kolejna kwestia to niskie i nieadekwatne wynagrodzenia za pomoc prawną z urzędu – np. na poziomie 180 zł za sprawę prowadzoną przez kilka lat – i choć to brzmi jak zdarta płyta, to sprawa ta nadal nie została załatwiona. Skutkiem jest narastający bunt adwokatów sprowadzający się do podejmowania przez kolejne izby adwokackie uchwał o odmowie wyznaczania do spraw z urzędu.
Komunikacja na linii sąd–pełnomocnik to źródło nieustające frustracji. Nie ma kodeksów dobrych praktyk ujednolicających zasady dotyczące chociażby sposobu odnoszenia się przez sąd do informacji przesłanych mailem, w których adwokat informuje, że jest chory. Są sądy, które takie informacje przyjmują. Są też sądy, które nie uważają tego za właściwy sposób poinformowania o chorobie i usprawiedliwienia nieobecności, żądając od pełnomocników zaświadczeń od lekarzy sądowych. Z kolei uzyskanie zaświadczenia jest czasochłonne, a w niektórych okręgach sądów niemożliwe, gdyż lekarzy sądowych po prostu nie ma.
VAT na usługi prawne wynosi 23 proc., co w istotny sposób podwyższa cenę usługi prawnej, także tej świadczonej z urzędu. Aż trzy projekty złożonych na zgromadzeniu uchwał dotyczyły VAT i sposobu rozwiązania problemu jego wysokości. Propozycje dotyczyły obniżenia stawki albo powiązania jej z przychodem, w taki sposób, aby wprowadzić całkowite zwolnienie przedmiotowe do kwoty 200 000 zł. Cel zmiany jest jasny – ma zwiększyć dostępność usług prawnych dla konsumentów, ale też odformalizować i obniżyć koszty prowadzenia działalności.
Czytaj więcej
Pomysł wstrzymania się przez korporacje na 30 dni z przekazywaniem sądom list prawników świadczących pomoc z urzędu jest bardzo zły. Podważy zaufan...
No i wreszcie kwestia możliwości wykonywania zawodu na podstawie stosunku pracy, której to możliwości adwokaci i adwokatki nie mają. Miażdżąca większość warszawskiej palestry chciałaby móc decydować o tym, w jakiej formie wykonuje zawód. Brak prawa do zatrudnienia na podstawie umowy o pracę to relikt przeszłości, który stanowi systemową dyskryminację w zatrudnieniu i powinien jak najszybciej stać się przedmiotem prac legislacyjnych.
Adwokatura jest częścią systemu, który stał się całkowicie niewydolny, a autorzy uchwał tę niewydolność zdefiniowali i zaproponowali zmiany. Zrobili to, wiedząc, że palestra nie ma inicjatywy legislacyjnej. Dlatego tym bardziej głosy wyrażone w uchwałach należy traktować jako ostateczny wyraz desperacji i wołania o godne wynagrodzenie i szacunek, uznania prawa do wypoczynku, prawa do tego, żeby spokojnie zdrowieć w trakcie choroby, prawa do wyboru sposobu wykonywania zawodu, a przede wszystkim prawa do dobrego prawa.
Maria Sankowska-Borman jest adwokatką, członkinią Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego