Tomasz Pietryga: Reparacje od Niemiec. Czy Donald Tusk stanie się zakładnikiem Olafa Scholza?

Działania rządu PiS w sprawie reparacji były jedynie niekomentowanym epizodem. Taki wniosek można wysnuć po wtorkowych wystąpieniach Donalda Tuska i Olafa Scholza.

Publikacja: 02.07.2024 20:27

Premier Donad Tusk oraz kanclerz Niemiec Olaf Scholz

Premier Donad Tusk oraz kanclerz Niemiec Olaf Scholz

Foto: PAP/Marcin Obara

Słowa i deklaracje, które padły w Warszawie podczas wizyty kanclerza RFN, to radykalne obniżenie napięcia w sprawie odszkodowań za niemieckie zbrodnie podczas II wojny światowej. W ostatnich latach emocje rozkręcone przez rząd Morawieckiego w tej kwestii osiągnęły niespotykane wcześniej poziomy. W tzw. raporcie Mularczyka,  policzono koszty niemieckich zbrodni i próbowano rozpocząć ofensywę dyplomatyczną, aby wynieść tę sprawę na płaszczyznę sporu między państwami, a nawet problemu międzynarodowego. Niemieccy politycy jednak nie wchodzili w ten dyskurs, powtarzając jak mantrę, że Niemcy ponoszą moralną odpowiedzialność za zbrodnie i nigdy się jej nie wyrzekną, jednak kwestia odpowiedzialności finansowej za zniszczenia jest zamknięta, ponieważ Polski rząd w latach 50. zrzekł się reparacji.

Prawne argumenty nie przebiły się w debacie

Co prawda grupa polskich prawników i historyków próbowała obalić tę argumentację. Łączyli oni argumenty historyczne i prawne, wskazując, że zrzeczenie się przez Polskę reparacji było dokonane pod przymusem politycznym i ekonomicznym ZSRR. Było więc de facto aktem jednostronnym, które nie wywołuje skutków według prawa międzynarodowego. Nie przyniosło to jednak efektów. Argumentacja nie przebiła się do głównego nurtu debaty na tyle mocno, aby urosnąć do rangi politycznego argumentu, do którego rząd w Berlinie musiałby się oficjalnie ustosunkować, redefiniując niezmienne od dekad stanowisko. Poza tym w działaniach PiS przebijał się też populizm i efekciarstwo polityczne, co osłabiło wiarygodność roszczeń na zewnątrz. Nie zawsze  łatwo było odróżnić, które działanie jest pragmatyczną realizacją polityki historycznej i interesu RP, a które chęcią nabijania politycznych  punktów, za cenę nowej awantury z nielubianymi Niemcami.

Rzutowało to na dwustronne relacje.  Polityczna retoryka była przejaskrawiona i nie pozostawiała przestrzeni na konstruktywny dialog, a jedynie na konfrontacje. Choć trzeba przyznać, że ze strony Berlina, chęci na dialog w sprawie reparacji nie było.

W efekcie kurs obrany przez PiS był trudny do zrealizowania z uwagi na twardy niemiecki polityczny blok dotyczący odszkodowań, niespójność działań oraz brak zainteresowania międzynarodowego sprawą. Również perspektywa otwarcia sporów prawnych przed sądami i trybunałami międzynarodowymi była dość  mglista i niepewna.  Zresztą przekonali się o tym już wcześniej Włosi i Grecy, nawet zwycięstwa sądowe nie posunęły roszczeń wobec Niemiec do przodu.

Czy Tusk stanie się zakładnikiem Scholza?

Kanclerz Olaf Scholz, występując w Warszawie, zagrał bardzo zręcznie. Z jednej strony powtórzył deklaracje o niemieckiej pamięci i odpowiedzialności moralnej za zbrodnie, potwierdzając niezmienną od wielu dekad linię rządu federalnego w sprawie reparacji. Chcąc powiązać przeszłość z przyszłością, Scholz zdefiniował ją jako wspólną odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy.  Jako zadośćuczynienie za przeszłość, zaproponował budowę polskiego domu w Berlinie (choć nie jest to nowa deklaracja) oraz wsparcie dla garstki ocalałych Polaków. Te deklaracje na tle wieloletniego niemieckiego pustosłowia, sprowadzającego się  do wyniosłych oświadczeń podczas niezliczonych uroczystości pamięci byłby małym krokiem do przodu, pod warunkiem, że zostaną zrealizowane. Biorąc pod uwagę fakt, że  kanclerz opierał swoje deklaracje na ogólnikach, nie podając  nawet przybliżonych terminów i kwot oraz z uwagi że podobne deklaracje rozpływały się w powietrzu  w przeszłości, można mieć wątpliwości.

Donald Tusk aprobując stanowisko Scholza, a także ucinając politykę PiS w sprawie reparacji, stał się zakładnikiem kanclerza. Spełnienie deklaracji kanclerza: wspólna inwestycja w bezpieczeństwo, wzmocnienie flanki wschodniej, oraz  zmaterializowanie się polskiego domu pamięci i symboliczne wypłaty dla ofiar,  może być sukcesem premiera, bo żaden z jego poprzedników tego nie osiągnął. Donald Tusk  może mieć  jednak problem, jeżeli niemieckie deklaracje okażą się po raz kolejny pustosłowiem.

Reasumując: Dziś działania PiS w sprawie reparacji zostały zamknięte przez Tuska w głębokiej szufladzie, i w tym rozdaniu politycznym na pewno nie wrócą. A w przyszłości, niewykluczone. Czas sprawia jednak, że szanse na skutecznego wskrzeszenia tej sprawy są coraz mniejsze. Zwłaszcza w połączeniu z zagrożeniami wojennymi ze strony Rosji,  to zawsze będzie argumentem przeciwko wzniecaniu nowych konfrontacji dyplomatycznych z Niemcami o historię.

Czytaj więcej

Donald Tusk: Reparacje z punktu widzenia Niemiec są zamknięte. Mają argumenty na rzecz tej tezy

Słowa i deklaracje, które padły w Warszawie podczas wizyty kanclerza RFN, to radykalne obniżenie napięcia w sprawie odszkodowań za niemieckie zbrodnie podczas II wojny światowej. W ostatnich latach emocje rozkręcone przez rząd Morawieckiego w tej kwestii osiągnęły niespotykane wcześniej poziomy. W tzw. raporcie Mularczyka,  policzono koszty niemieckich zbrodni i próbowano rozpocząć ofensywę dyplomatyczną, aby wynieść tę sprawę na płaszczyznę sporu między państwami, a nawet problemu międzynarodowego. Niemieccy politycy jednak nie wchodzili w ten dyskurs, powtarzając jak mantrę, że Niemcy ponoszą moralną odpowiedzialność za zbrodnie i nigdy się jej nie wyrzekną, jednak kwestia odpowiedzialności finansowej za zniszczenia jest zamknięta, ponieważ Polski rząd w latach 50. zrzekł się reparacji.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: Ulga mieszkaniowa ulgą podatkową? To nieporozumienie
Opinie Prawne
Marcin Wnukowski, Justyna Dereszyńska: Urealnić dwutorowy system ochrony
Opinie Prawne
Kamil Zaradkiewicz: „Minima legitimia”, czyli o delegitymizacji władzy sądowniczej
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reforma KRS jak „House of Cards”
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Pieniądze są i będą”. Ale chyba jednak nie ma
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą