Tomasz Pietryga: Odwracanie zmian PiS w sądach

W sprawie Kamińskiego i Wąsika chodzi o coś więcej niż tylko o to, czy trafią do celi. Trwające przesilenie pokaże nam, czy sądownictwo ukształtowane w czasach PiS ma jeszcze legitymację do orzekania.

Aktualizacja: 05.01.2024 13:11 Publikacja: 04.01.2024 20:50

Maciej Wąsik, Mariusz Kamiński

Maciej Wąsik, Mariusz Kamiński

Foto: PAP, Piotr Nowak

Bałagan prawny wokół sprawy Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika jest coraz większy. Do Sądu Najwyższego trafiły dwa odwołania w sprawie wygaszenia mandatów poselskich tych polityków PiS. Pierwsze złożyli sami zainteresowani bezpośrednio do „nowej” Izby Kontroli Nadzwyczajnej, drugie trafiło do SN za pośrednictwem marszałka Sejmu Szymona Hołowni. Tyle że adresatem była zdominowana przez tzw. starych sędziów Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Żeby jeszcze bardziej skomplikować, w tej ostatniej izbie sprawę Mariusza Kamińskiego miał rozpatrywać sędzia ze starego nadania, a Macieja Wąsika – tzw. neosędzia. Wokandę ustalono na 10 stycznia.

Czytaj więcej

Kamiński i Wąsik mogą zachować mandaty, ale i tak trafić za kraty

W czwartek sprawy potoczyły się błyskawicznie. „Nowy” sędzia z Izby Pracy SN jednoosobowo orzekł, że nie jest właściwy do rozstrzygania w sprawie Wąsika, i przekazał ją do Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Ta szybko uchyliła decyzję marszałka. Jednocześnie obrońca Kamińskiego wniósł do I prezes SN o rozstrzygnięcie sporu, która izba jest władna do rozpatrzenia tej sprawy. Ta równie błyskawicznie uznała, że „nowa”.

Skutek: w świetle decyzji Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN Wąsik jest nadal posłem i posiada immunitet, który chroni go przed więzieniem. Z kolei nierozstrzygnięta sprawa Kamińskiego jest w zawieszeniu, ale wszystko wskazuje na to, że zakończy się podobnie. Te nieoczekiwane decyzje Sądu Najwyższego mnożą tylko wokół byłych szefów CBA wątpliwości. Bo nikt dziś nie wie, jak dalej potoczą się ich sprawy. Choć nie ma wątpliwości, że dalszy ciąg historii rozpoczętej w 2007 roku na pewno nastąpi. W grzęzawisku prawnym utknął też marszałek Hołownia, z którego czwartkowej konferencji prasowej wyczytać można jedno: że nie wie, co zrobić.

Czytaj więcej

Kalendarium sprawy Kamińskiego i Wąsika. "Afera gruntowa" doprowadziła ich do sądu [INFOGRAFIKA]

Za sprawą całej tej historii widać, jak silna jest determinacja „nowych” sędziów, którzy posuwają się do niestandardowych kroków, aby osiągnąć swój cel. Podobnie zresztą jak „starych” sędziów SN, którzy mogą np. nie uznać czwartkowych decyzji i 10 stycznia orzec inaczej.

Bo w szerszym kontekście tej bitwy wewnątrz Sądu Najwyższego chodzi o coś znacznie więcej niż tylko o Kamińskiego i Wąsika. To przesilenie ma pokazać, czy odzyskujący siły po zwycięstwie Donalda Tuska „stary” wymiar sprawiedliwości, który był w czasach PiS redukowany, ma dość siły, by skutecznie zakwestionować legitymację do orzekania ukształtowanych w czasach PiS sądów. Warto pamiętać, że grunt na to już przygotowano. Pod koniec 2023 roku SN nie uznał decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie prezydenckiego prawa łaski. W innych zaś sprawach orzekł, że Trybunał z tzw. dublerami w składzie nie jest sądem. Ten kurs wzmocnił jeszcze Trybunał Sprawiedliwości UE, który na przełomie roku nie przyjął pytania prejudycjalnego Izby Kontroli Nadzwyczajnej, twierdząc, że nie jest ona sądem.

Sprawa byłych szefów CBA jest potężnego kalibru. To starcie dwóch rzeczywistości prawnych, w których żyjemy. I to, jak zakończy się ta historia, pokaże, jak trwałe będą zmiany w sądownictwie wprowadzone przez PiS. Czwartkowe starcie wygrali tzw. neosędziowie, ale ciąg dalszy na pewno nastąpi.

Bałagan prawny wokół sprawy Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika jest coraz większy. Do Sądu Najwyższego trafiły dwa odwołania w sprawie wygaszenia mandatów poselskich tych polityków PiS. Pierwsze złożyli sami zainteresowani bezpośrednio do „nowej” Izby Kontroli Nadzwyczajnej, drugie trafiło do SN za pośrednictwem marszałka Sejmu Szymona Hołowni. Tyle że adresatem była zdominowana przez tzw. starych sędziów Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Żeby jeszcze bardziej skomplikować, w tej ostatniej izbie sprawę Mariusza Kamińskiego miał rozpatrywać sędzia ze starego nadania, a Macieja Wąsika – tzw. neosędzia. Wokandę ustalono na 10 stycznia.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: Organ praworządnego państwa czy(li) oszust?
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Dziś cisza wyborcza jest fikcją
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reksio z sekcji tajnej. W sprawie Pegasusa sędziowie nie są ofiarami służb
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Ideowość obrońców konstytucji
Opinie Prawne
Jacek Czaja: Lustracja zwycięzcy konkursu na dyrektora KSSiP? Nieuzasadnione obawy