Piotr Zemła: Nikt nie wie lepiej niż prokurator

Uchwalona nowelizacja kodeksu postępowania karnego przesuwa nas jeszcze dalej na wschód – choć za każdym razem wcześniej wydawało się, że dalej się już nie da.

Publikacja: 25.08.2023 07:24

Piotr Zemła: Nikt nie wie lepiej niż prokurator

Foto: Fotorzepa / Marian Zubrzycki

Sejm na trwającym posiedzeniu odrzucił uchwałę Senatu odrzucającą ustawę, na mocy której zmieniono m.in. kodeks postępowania karnego. Ustawa czeka już tylko na podpis prezydenta i nie wydaje się, by głowa państwa sięgnęła po weto. A szkoda, bo są ku temu powody.

Wypaczanie roli

Stopniowo, od nowelizacji k.p.k. z marca 2016 r., pozycja prokuratora w relacji z sądem była wypaczana. Prokurator był stroną postępowania o równych uprawnieniach co oskarżony, a teraz prokuratorskie „nie” pozbawia sąd możliwości prowadzenia rozprawy głównej w określony sposób (z wyłączeniem jawności) czy wykonalności postanowienia sądu (sprzeciw od warunkowego, tymczasowego aresztowania). Okazuje się jednak, że władza prokuratora nad sądem – w przekonaniu autorów noweli – jest zbyt mała.

Czytaj więcej

Dużo zmian w Kodeksie Karnym, ale ze stratą dla pokrzywdzonych

Jeżeli przepisy ustawy wejdą w życie, prokurator będzie mógł zupełnie nieskrępowanie gwarantować bezkarność osobom, których nie chce oskarżać – nawet jeżeli pokrzywdzony złoży subsydiarny akt oskarżenia. Zyska bowiem kolejną możliwość wpływania na czynności urzędowe sądu – będzie mógł zaniechać przesyłania akt postępowania przygotowawczego do sądu, do którego wpłynął subsydiarny akt oskarżenia. Nowelizacja przewiduje, że będzie to mogło nastąpić jedynie gdy prokurator uzna, że akt oskarżenia nie został wniesiony przez pokrzywdzonego, lecz intencja nowelizacji jest jasna – tam gdzie prokurator nie pozwala, sąd nie może skazywać. Wprawdzie zaniechanie przesłania akt sprawy – następujące w formie zarządzenia – będzie zaskarżalne, ale nie do sądu, tylko do prokuratora nadrzędnego.

Z perspektywy ustawodawcy, jak widać, niedopuszczalne jest, by sąd badał, czy popełniono przestępstwo, skoro prokurator stwierdził, że przestępstwa nie było. W sprawach rozpoznawanych w ramach subsydiarnego aktu oskarżenia jedną z kluczowych jest kwestia dopuszczalności złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia – dwukrotna odmowa wszczęcia lub dwukrotne umorzenie postępowania, uchylenie jednej z tych dwóch tożsamych decyzji przez sąd, nieuwzględnienie zażalenia na drugą odmowę bądź umorzenie przez prokuratora nadrzędnego – tym warunkom musi sprostać pokrzywdzony. Niespełnienie ich powoduje, że postępowanie zainicjowane taką skargą musi zostać umorzone – tylko nie sposób zweryfikować ich spełnienia bez akt postępowania przygotowawczego.

Oskarżyciel publiczny to za mało

Wszystkich, który uważają, że zasada obiektywizmu wiąże także oskarżyciela publicznego (do wyznawców tego tracącego popularność poglądu zaliczam się ja), ustawodawca za wszelką cenę stara się przekonać, że nie mają racji. Oskarżyciel publiczny ma popierać oskarżenie, iść niczym taran w kierunku wyroku skazującego i nie baczyć na okoliczności korzystne dla oskarżonego.

Gdy jednak ochrona praworządności lub interes społeczny wymagać będą innego kierunku działania (na przykład kiedy krnąbrny sąd, w którym nie wszystka niezawisłość została zdławiona, wbrew nieomylnemu prokuratorowi uzna, że autor subsydiarnego aktu oskarżenia jest pokrzywdzonym i miał prawo go złożyć), prokurator będzie mógł zgłosić swój udział w sprawie jako uczestnik postępowania (nie mylić z oskarżycielem publicznym), by dbać o to, aby sąd przypadkiem nie skazał osoby, której skazania nie życzy sobie prokurator.

Zapytać należy, po co dawać prokuratorowi inną możliwość uczestniczenia w postępowaniu sądowym niż w roli oskarżyciela publicznego, skoro może w tym charakterze wstąpić do każdej sprawy? Czy naprawdę z ust oskarżyciela publicznego nie mogą, w zgodzie z ustawą – Prawo o prokuraturze, paść słowa: „wnoszę o uniewinnienie oskarżonego”?

Nieprzytomny podejrzany to też podejrzany

Kolejnym kuriozum jest dopuszczanie do sytuacji, w której możliwe będzie odstąpienie od ogłoszenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów, kiedy podejrzany będzie chory albo nietrzeźwy.

Co więcej, w takiej sytuacji będzie można nawet odstąpić od przesłuchania, które do dziś musi poprzedzać zastosowanie środka zapobiegawczego, w tym tymczasowego aresztowania. „Stracił pan przytomność w wypadku drogowym, o spowodowanie którego jest pan podejrzany? Nic straconego, o wszystkim dowie się pan w areszcie, za kilka miesięcy”.

Jasne, że ten przepis skonstruowany jest po to, by nigdy nie powtórzyła się taka sytuacja jak z zatrzymaniem adwokata Romana Giertycha, który – jak wynika z doniesień medialnych – zdaniem kilku sądów nie jest podejrzanym, nie przedstawiono mu bowiem skutecznie zarzutów.

To kolejna próba zaprzepaszczenia wieloletniego dorobku doktryny i orzecznictwa nowelizacją ustawy. Zwykły obywatel musi stosować się do orzeczeń sądowych, natomiast gdy są one niekorzystne dla prokuratury – w sprawie z jej perspektywy kluczowej – nic nie stoi na przeszkodzie, by znowelizować k.p.k.

Jeżeli ustawa stanie się prawem, może się okazać, że postępowanie będzie się toczyło przeciwko nieprzytomnemu podejrzanemu pozbawionemu możliwości korzystania z pomocy obrońcy z wyboru – wystarczy, że prokurator, w swej łaskawości, poprzestanie na stosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych, wówczas nie zaktualizuje się warunek pozwalający każdemu na ustanowienie obrońcy dla pozbawionego wolności podejrzanego.

„Przyśpieszenie” postępowań

Opisane powyżej zmiany nie są – niestety – jedynymi, które będą skutkować dalszą destrukcją postępowania karnego. Nowelizacja wprowadza możliwość wydania wyroku częściowego czy wreszcie profanuje świętą zasadę niezmienności składu – w składach kolegialnych możliwa będzie „wymiana” jednego sędziego. Opierać się on będzie wówczas przy wyrokowaniu na protokołach, nie uczestnicząc w bezpośrednim przeprowadzeniu dowodów, chyba że sam uzna, iż jakiś dowód powinien przeprowadzić bezpośrednio. Jasna rzecz, stronom postępowania nic do tego, konieczność ponownego przeprowadzenia dowodu wyniknie wyłącznie z oświadczenia dokooptowanego sędziego czy ławnika.

Jeżeli dalej będziemy podążać w tym kierunku, rozprawę karną poprowadzi prokurator, a sąd będzie stroną postępowania, pokornie proszącą prokuratora o możliwość wydania wyroku z uzasadnieniem innym niż uzasadnienie aktu oskarżenia.

Autor jest adwokatem prowadzącym wyłącznie sprawy karne, wspólnikiem w kancelarii Zemła Szymański Adwokaci sp.j. i sędzią Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury

Sejm na trwającym posiedzeniu odrzucił uchwałę Senatu odrzucającą ustawę, na mocy której zmieniono m.in. kodeks postępowania karnego. Ustawa czeka już tylko na podpis prezydenta i nie wydaje się, by głowa państwa sięgnęła po weto. A szkoda, bo są ku temu powody.

Wypaczanie roli

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Łukasz Guza: Ubezpieczają się naiwniacy? Tak można sądzić po słowach Mateusza Morawieckiego
Opinie Prawne
Marek Isański: NSA świadomie zachęca fiskusa do okradania zwykłych obywateli
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Fundusz nieprawidłowości. Ktoś za to odpowie, ale czy ci, którzy powinni?
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: ZUS in Digital Age, czyli zlikwidować urzędy skarbowe
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Kampania za rządowe pieniądze? Krzysztof Szczucki prochu nie wymyślił
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy