Temat dostępu do alkoholu w naszym kraju powraca za sprawa propozycji Partii Razem, która stworzyła dokument pod nazwą „Trzy kroki do nowoczesnej polityki alkoholowej”. Z alkoholem jest spory problem, ale czy remedium na to mają być np. ograniczenia w jego promocji i wyrzucenie butelek z procentami ze stacji benzynowych?

Czytaj więcej

Surowsze kary dla kierowców coraz bliżej

Pomysł ten nie przypadkiem pojawił się akurat teraz. To już norma, że przed okresem letnim pojawiają się różne pomysły, jak poprawić bezpieczeństwo na drogach. Wcześniej wprowadzono surowsze kary za jazdę po alkoholu również dla rowerzystów. Są już tacy z cyklistów, którzy zapłacili 2500 zł kary za powrót z piwa na dwóch kółkach. Czy to coś zmieni? Przypomina to wszystko kręcenie się w kółko albo jak po rondzie, z którego nie ma zjazdu. Tylko tego problemu nie da się załatwić, tak jak ruchu na rondzie, próbując wprowadzić przepisy, że zjechać z niego można tylko z prawego pasa. Alkohol na drogach jest niestety nadal tak samo nieodzownym elementem ruchu drogowego jak ronda, tylko że promile nie uznają znaków, linii i zasad. Czy to się zmieni? Niestety jestem w tej kwestii pesymistą.

Czytaj więcej

Nowe zasady zjazdu z ronda, zakaz dla rowerzystów. "Będą opory"

Kupno alkoholu w naszym kraju to żadna filozofia. Jest prawie wszędzie. Również na stacjach benzynowych. Widocznie kiedyś uznano, że na stacji zatankować trzeba nie tylko samochód, ale i kierowcę. I takie podejście do sprawy funkcjonuje w kraju, w którym co roku łapie się dziesiątki tysięcy pijanych kierowców i niestety niepokojąco wielu prowadzących auta na podwójnym gazie powoduje śmiertelne wypadki.

Czytaj więcej

Wysokie mandaty to nie koniec. Pijani kierowcy stracą samochody

Od lat niewiele się zmienia. Podwyższane są kary, przeprowadza się popisowe akcje policji i akcje społeczne. I co? I nic. W żyłach polskich kierowców alkohol jak płynął, tak płynie. Dlatego alkohol ze stacji benzynowych powinien zniknąć w pierwszej kolejności, nawet jeśli w niewielkim stopniu wpłynie to na ograniczenie dostępu do wódki i piwa w skali kraju. Chodzi o to, żeby wreszcie coś zacząć z tym zrobić. Ale prowadzenie auta po pijanemu to wierzchołek góry lodowej. Przecież nie piją tylko kierowcy. Alkohol to problem wielu Polaków, po prostu część kompletnie już nad tym nie panuje i wsiada do auta po kilku głębszych. Sprawa zaczyna na chwile tylko bulwersować przy okazji jakieś tragedii na drodze lub gdy na jeździe po alkoholu przyłapany zostanie ktoś sławny. Potem znowu cisza, aż do następnego przypadku, który znajdzie swoje miejsce w mediach. Napisano już o tym stosy raportów, opracowano liczne strategie, a problem tylko narasta. Na przykład po alkohol sięgają coraz młodsi. Ograniczenie liczby punktów jego sprzedaży powraca co jakiś czas. Mówią o tym od dawna eksperci od spraw uzależnień. Przebąkują coś od czasu do czasu politycy. Ci ostatni niezbyt ochoczo rozwijają temat, bo niestety w naszym społeczeństwie mówienie o zbyt dużej ilości spożywanego alkoholu łatwo może być obśmiane i wykorzystane przez politycznych adwersarzy. Dlatego obawiam się, że jeszcze długo nic się nie zmieni ani w sprawie dostępności alkoholu, ani w nastawieniu naszych rodaków do tego zagadnienia. Do tematu trzeba podejść zupełnie inaczej niż dotychczas, bo obrana droga prowadzi donikąd.

Czytaj więcej

Skończyły się czasy, kiedy rowerzyści byli prawie bezkarni