Reklama

Tumidalski: sądowniczy Polski Ład ma się dobrze, czyli sprawa sędziego Tulei

Była okazja pokazać światu zachodniemu przywiązanie do praworządności, a wybrano przywiązanie do całego „sądowniczego Polskiego Ładu” sprzed wojny w Ukrainie.

Publikacja: 28.03.2022 13:31

Manifestacja przed siedzibą Sądu Najwyższego w Warszawie

Manifestacja przed siedzibą Sądu Najwyższego w Warszawie

Foto: PAP/Tomasz Gzell

Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie Przemysław Radzik nie przywracając do orzekania sędziego Igora Tulei dołączył do prezesa Macieja Nawackiego z Olsztyna, który tak samo postąpił z sędzią Pawłem Juszczyszynem.

Obaj ci zawieszeni sędziowie, reprezentowani przez tego samego pełnomocnika prof. Michała Romanowskiego, uzyskali w sądach pracy orzeczenia nakazujące przywrócenie ich do obowiązków służbowych. I obaj ich prezesi: zastępca Piotra Schaba Przemysław Radzik oraz Maciej Nawacki, odmówili wykonania tych orzeczeń. Obaj prezesi wskazują, że wiążą ich decyzje Izby Dyscyplinarnej wobec sędziów Tulei i Juszczyszyna i bez ich uchylenia oni swego zdania nie zmienią.

Tym samym prezesi stracili okazję pokazania Europie, że praworządność – ale rozumiana tak jak obecnie, a nie tak jak jeszcze przed wojną w Ukrainie - ma znaczenie. Że wykonywane są orzeczenia europejskich trybunałów, kwestionujące Izbę Dyscyplinarną i cały ten sądowniczy Polski Ład i że – zgodnie z decyzjami TSUE – do orzekania mają wrócić sędziowie zawieszeni za swe decyzje, które władza wykonawcza uznaje za nieprawomyślne. Byłoby się czym pochwalić przed Brukselą, np. w nadziei na zakończenie naliczania kar za działającą Izbę Dyscyplinarną (co do tego, że te już naliczone trzeba zapłacić, wątpliwości nie ma).

Czytaj więcej

Sędzia Tuleya stawił się do pracy, ale nie został dopuszczony do orzekania

Może to nie powinno dziwić, skoro prezes Nawacki zasiada jeszcze w KRS, a wiceprezes Radzik jest też – z nominacji Zbigniewa Ziobry – sędziowskim wicerzecznikiem dyscyplinarnym, zaś prezes warszawskiego SO Piotr Schab jest też głównym rzecznikiem – i do ich działań organy unijne też mają poważne obiekcje.

Reklama
Reklama

Wszystko to prowadzi do wniosku, że wszelkie karty w ręku ma minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro oraz jego podwładny, nowy prokurator krajowy Dariusz Barski. W sprawie Igora Tulei to oni mogą spowodować wycofanie zarzutów karnych, jakie prokuratura chce postawić sędziemu za to, że nie zaakceptował jej postanowienia kończącego sprawę posiedzenia Sejmu w Sali Kolumnowej, na którym uchwalono budżet państwa i inne ustawy, blokując salę przed opozycją. Tuleya chciał, by zbadać czy nie należy postawić zarzutów posłom PiS, a prokuratura postanowiła postawić je jemu.

Zawsze jest czas by się zreflektować. Ale czy ministra Ziobrę, który jeszcze w sobotę na dziedzińcu Zamku Królewskiego słuchał słów prezydenta USA Joe Bidena o praworządności, stać na taką refleksję?

Opinie Prawne
Marzena Tabor-Olszewska: Ustawa w „zamrażarce”, a psy nadal na łańcuchach
Opinie Prawne
Karol Ligarski: Rękojmia po upadłości dewelopera bywa iluzją
Opinie Prawne
Katarzyna Batko-Tołuć: Media samorządowe? A miało być inaczej
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Prawo autorskie w prokuraturze się nie przyjęło
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Dajcie mi sędziego, a znajdę coś na niego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama