Rz: Jakie szanse ma Airbus na odszkodowanie za zerwanie negocjacji na dostawy helikopterów?

Prof. Michał Romanowski, Kancelaria Romanowski i Wspólnicy: To zależy od podstawy prawnej, na jaką się powołają Francuzi. Ona zaś od tego, czy było podpisane porozumienie przedkontraktowe w sprawie negocjacji, od jego treści oraz możliwości wykazania, że Polska prowadziła negocjacje w złej wierze.

Co zwykle jest w porozumieniu przedkontraktowym?

Określa ono sposób prowadzenia negocjacji, zobowiązania stron do działań niezbędnych dla negocjacji i zawarcia umowy, zakaz negocjacji konkurencyjnych, przesłanki odstąpienia od nich; zobowiązanie do respektowania już wynegocjowanych postanowień. Naruszenie porozumienia powoduje odpowiedzialność odszkodowawczą.

Za co i na jakiej podstawie mogą żądać odszkodowania Francuzi?

Możliwe są dwa scenariusze. W pierwszym spory z państwem zazwyczaj są poddawane pod międzynarodowy arbitraż w państwie neutralnym oparty na umowie o ochronie i wzajemnym popieraniu inwestycji. Taką umowę Polska i Francja zawarły 14 lutego 1989 r. Możliwość jej zastosowania wydaje się jednak nikła. Dotyczy bowiem ochrony inwestycji dokonanej na terytorium Polski, a spór dotyczy inwestycji niedokonanej. Zgodnie z drugim scenariuszem Airbus może pozwać polski Skarb Państwa na podstawie prawa polskiego, powołując się na art. 72 § 2 kodeksu cywilnego. Mówi on o odpowiedzialności przedkontraktowej i stwarza podstawę żądania odszkodowania za szkodę wyrządzoną w toku negocjacji. W tym kierunku zdaje się zmierzać Airbus. Musiałby wykazać, że strona polska rozpoczęła lub prowadziła negocjacje z naruszeniem dobrych obyczajów. Przykładem takiego naruszenia jest ich prowadzenie bez zamiaru zawarcia umowy albo odstąpienie od zaawansowanych negocjacji bez podania lub z nieistotnego powodu, celowe opóźnianie negocjacji, utrudnianie ich poprzez wprowadzanie kontrahenta w błąd, świadome składanie propozycji niemożliwych do zaakceptowania, bezzasadne zatajanie istotnych informacji. Są to złożone procesy od strony dowodowej.

Jak liczyć odszkodowanie?

Nie wystarczy, że Airbus wykaże, że podjął zobowiązania inwestycyjne w nadziei na umowę, bo rozpoczęcie inwestycji w takim przekonaniu mieści się w granicach własnego ryzyka.

Uczciwe negocjacje też mogą zakończyć się niepowodzeniem.

Właśnie to częste sytuacje, więc się przyjmuje, że odpowiedzialność odszkodowawcza w takich przypadkach obejmuje wyłącznie szkody będące następstwem naruszenia dobrych obyczajów w negocjacjach. Dominuje przy tym pogląd, że szkoda jest ograniczona do tzw. negatywnego (ujemnego) interesu umownego, czyli tylko do szkody poniesionej w związku z negocjowaniem umowy. Odszkodowanie powinno obejmować to, czego strona nie utraciłaby, gdyby nie podjęła negocjacji, np. koszty każdego doradztwa i negocjacji: przejazdy, koszty pracowników prowadzących negocjacje. Szkoda nie obejmuje utraconych korzyści. Czyli Airbus nie mógłby żądać tego, czego nie zarobił na sprzedaży śmigłowców.

Jakie argumenty mają Francuzi?

To zależy od okoliczności negocjacji i jaką treść miało porozumienie przedkontraktowe. Ponieważ publicznie ich nie przedstawiono, nie jestem w stanie ocenić wagi prawnej argumentów Airbusa. Jak się wydaje, będzie starał się dowieść, że strona polska nie miała woli zawarcia umowy od początku lub utraciła ją w trakcie negocjacji, a mimo to je prowadziła. To trzeba będzie wykazać, a ciężar dowodu obciąża Airbus.

Więcej wiemy o stanowisku polskiej strony.

Owszem, twierdzi ona, że negocjacje zakończyły się w związku z upływem czasu na ich prowadzenie, a przyczyną braku porozumienia w założonym harmonogramie był brak porozumienia co do umowy offsetowej nierozerwalnie powiązanej z inwestycją Airbusa. Polska twierdzi, że przedłużanie negocjacji ze względu na naturę umowy, a więc jej znaczenie dla obronności kraju, byłoby sprzeczne z interesem Polski. Jeżeli będziemy w stanie wykazać, że tak przedstawia się stan faktyczny, to są doniosłe argumenty, które uzasadniają zakończenie negocjacji. Wszak każda ze stron musi liczyć się z niepowodzeniem negocjacji i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, byleby był spełniony warunek prowadzenia negocjacji w dobrej wierze.

—rozmawiał Marek Domagalski