W normalnym państwie pracodawca ma prawo zatrudniać takich pracowników, jakich chce. I może nie przyjąć do roboty albo wywalić z niej każdego, kto nie okaże odpowiedniego dokumentu – np. zaświadczenia o znajomości języka mandaryńskiego albo o zaszczepieniu. Pracownik może mu odpowiedzieć, że to jego prywatna sprawa, czy się szczepił. A pracodawca nie może go zmusić, żeby się zaszczepił. Ale pracodawcy nie można zmusić, żeby kogoś zatrudniał. Żyjemy jednak w państwie nienormalnym, w którym to nie jest sprawa pracodawcy i pracownika, tylko sprawa państwa.

Siły postępu od lat przekonywały, że pracodawca nie może „dyskryminować" pracowników. I nagle uznano, że jednak może. Pod warunkiem jednak, że w szczytnym celu. I wtedy to nie będzie dyskryminacja. Za szczytny cel uznano walkę z pandemią. I tylko pomyśleć, że w ogóle nie byłoby problemu i nie trzeba byłoby z niczym walczyć, gdyby wcześniej te same siły postępu nie zabraniały tym samym pracodawcom przyjmować do pracy i z niej zwalniać, kogo chcą. Jak wiadomo, socjalizm generuje problemy nieznane w innych ustrojach i bohatersko próbuje je rozwiązywać.

Czytaj więcej

Czy pracodawca może pytać załogę o szczepienia przeciwko Covid-19

Co ciekawe, nasze socjalistyczne państwo, które broni dobrych pracowników przed złymi pracodawcami, nagle uznało, że to sami pracodawcy mają walczyć z niezaszczepionymi pracownikami. Ale skoro niezaszczepieni pracownicy są jednak źli, to może leniwi też są źli? Leniwi mogą przecież swoim lenistwem zarażać innych tak samo jak niezaszczepieni covidem!

A co zrobi nasze dobre państwo socjalistyczne, jak pracodawcy nie będą chcieli kontrolować swoich pracowników, czy się zaszczepili? Budowa stoi, brakuje rąk do pracy, więc szczepieni czy nieszczepieni tyle samo cegieł przeniosą. Trzeba będzie nałożyć na pracodawców obowiązek kontrolowania pracowników i wywalania z roboty tych niezaszczepionych? I karać za jego nieprzestrzeganie?

Na tym polu socjalistyczne państwo ma sporo doświadczenia. Rękami pracodawców pobiera przecież podatki od ich pracowników. Jakby taki pracownik dostał do ręki pensję brutto, to nie wiadomo, czy od razu zapłaciłby podatek dochodowy wraz ze wszystkimi składkami. A nawet wiadomo, że by nie zapłacił. Więc niech mu pracodawca zabierze. I niech przypilnuje, czy się zaszczepił. Dziwne tylko, że Lewica Obywatelska nie ma problemu z ustawą, która zakłada, że pracodawcy są jednak mądrzy i odpowiedzialni, a pracownicy głupi.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI