Reklama

Grudzień ’70 to jednak nie była bójka. Analiza wyroku

Wyrok na trzech funkcjonariuszy Peerelu za Grudzień ’70 jest mocno spóźniony, ale zbrodnia strzelania do mieszkańców została osądzona.
Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala

Nie w pełni, i nie prawomocnie, jednak osądzona.

Lista oskarżonych w czasie 18 lat procesu topniała (z 12 do 3) i można było się obawiać, że biologia wyprzedzi Temidę. To samo w sobie wielkie oskarżenie sądownictwa III RP i żadne ogólniki politologiczne o trudnościach rozliczenia nadużyć władzy sprzed transformacji ustrojowej nie są usprawiedliwieniem. To patologia wymiaru sprawiedliwości, bo po cóż on jest, jeśli potrzebuje 20 lat na wydanie nieprawomocnego wyroku, i to tylko wobec części oskarżonych.

Ta ogólna ocena nie zmienia faktu, że wyrok zawiera dwa bardzo ważne stwierdzenia: że nie można używać broni, zwartych oddziałów przeciwko obywatelom, a za takie decyzje funkcjonariusze policji muszą ponosić odpowiedzialność, choćby po latach. Także żołnierze, choć nie jest to w Polsce odkrycie, że nie akceptujemy w naszym porządku prawnym doktryny ślepych bagnetów (bezwzględnego posłuszeństwa rozkazowi). Przeciwnie, każdy, kto wykonuje przestępczy rozkaz, ponosi za niego pełną odpowiedzialność.

Prokurator Bogdan Szegda i pełnomocnik rodzin ofiar mec. Maciej Bednarkiewicz zapowiedzieli już apelację, starać się będą zapewne o zaostrzenie kwalifikacji prawnej oskarżenia – na zabójstwo (art. 148 kodeksu karnego). Cała ta konstrukcja skazania dwóch oficerów LWP za udział w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym (art. 158 § 1–2 k.k.), łatwiejsza zapewne ze względów dowodowych, rozmywa jednak odpowiedzialność sprawców i jest nieprzekonująca. Idąc tym tropem, proszę wybaczyć porównanie, ktoś mógłby twierdzić, że kampania wrześniowa nie była wojną, tylko masową bójką, bo i tu, i tam brały udział tysiące żołnierzy i były liczne ofiary. Jeśli ktoś zarządza strzelanie w tłum, to jak można mówić, że nie godził się na zabójstwo (choćby w zamiarze ewentualnym)?

Zapewne te kwestie będą przedmiotem rozprawy apelacyjnej, która może zaostrzyć odpowiedzialność podsądnych i ocenić zasadność uniewinnienia Stanisława Kociołka.

Reklama
Reklama

W piątek sąd pośrednio uznał też odpowiedzialność za trójmiejską tragedię gen. Wojciecha Jaruzelskiego, choć ma on odrębny proces. Skazał wszak dowódcę batalionu blokującego bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej i zastępcę dowódcy pułku ds. politycznych tam operującego, a przecież gen. Jaruzelski był ich przełożonym, szefem MON.

Opinie Prawne
Bartosz Pilitowski: Jak przeprowadzić tzw. plan B wyborów do KRS
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN
Opinie Prawne
Aneta Wiewiórowska-Domagalska: Franki a WIBOR
Opinie Prawne
Mateusz Mikowski: Podwójne zaprzeczenie w sprawie KRS
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama