Reklama

Prawników jak Chińczyków: na aplikacje nadal walą tłumy

Tak, zdaniem zawartym w tytule tego komentarza, z przekąsem odpowiedział mi członek zarządu sporej spółki zapytany o to, kto będzie obsługiwał od strony prawnej pewne przedsięwzięcie. Wyjaśnił, że chętni do pracy pchają się drzwiami i oknami, za każde pieniądze. I to on tu rządzi i dzieli.

Publikacja: 30.09.2014 08:38

Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”

Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”

Foto: Fotorzepa

Prawdę powiedziawszy, trochę mnie zezłościła ta jego buta księcia rzucającego jałmużnę żebrakom. Muszę jednak przyznać, że z pracą dla prawników, szczególnie tych młodych, przestało być wesoło.

Choć rynek jest już potwornie zatkany, na aplikacje nadal walą tłumy. Pytanie – po co?

Gwoli jasności. Po pierwsze – absolutnie popieram otwarcie dostępu do aplikacji. Po drugie – uważam, że aplikacja nadal zapewnia niezłą porcję wiedzy – przynajmniej tym, którzy chcą się uczyć. Niestety, chyba nie wszyscy zdający przyjmują do wiadomości, że nie zawsze już zapewnia pracę w zawodzie i przyzwoite zarobki. Bo prestiż – rzecz względna.

Mimo to szturm na aplikacje jest niebywały ?– wczoraj egzaminy (na radcowską, adwokacką, notarialną i komorniczą) zdało ponad 4800 osób. Ostatnio co roku przybywa po 5–6 tys. aplikantów! Czy to dużo? Bardzo. Przykładowo, w 1999 r. wszystkich aplikantów adwokackich było ponad 800, teraz – ok. 6000. U radców prawnych odpowiednio – ponad 1800 ?i ponad 10 000. Gdzie tych ludzi pomieścić, skoro kompletnie nie widać zwiększenia popytu na pomoc adwokata czy radcy prawnego?

W kancelariach, nawet tych największych, trwa dokręcanie śruby, bo ceny usług spadają. Dlatego prawie nikt z młodych, którzy właśnie skończyli aplikację, nie dostaje teraz podwyżki. A nie każdemu wystarcza środków i odwagi, by założyć własną kancelarię – nawet w dużych miastach. W mniejszych są tacy, którzy żyją wyłącznie ?z niechcianych kiedyś urzędówek.

Reklama
Reklama

Z roku na rok przybywa prawników, którzy wpisują się na listy niewykonujących zawodu, i to tuż po ukończonej aplikacji. W przypadku adwokatury było to w ub.r. ?aż 200 osób spośród ?1800, które zdały egzamin zawodowy! Może od początku zakładały, że będą się zajmować czym innym? Ale w takim razie – po co ta aplikacja? To pytanie, które powinien zadać sobie każdy przed przystąpieniem do egzaminów wstępnych.

Bo prawnik to nadal piękny zawód. Ale dla wytrwałych.

Prawdę powiedziawszy, trochę mnie zezłościła ta jego buta księcia rzucającego jałmużnę żebrakom. Muszę jednak przyznać, że z pracą dla prawników, szczególnie tych młodych, przestało być wesoło.

Choć rynek jest już potwornie zatkany, na aplikacje nadal walą tłumy. Pytanie – po co?

Pozostało jeszcze 85% artykułu
Reklama
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Lekcja historii i sejmowej matematyki
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Opinie Prawne
Rafał Kowalski: Czy nadchodzi podatkowa odwilż? Unijne deklaracje dają cień nadziei
Opinie Prawne
NIS2: Czy UE wymusza nadregulację?
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Rząd jedną ręką daje, a drugą zabiera
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Opinie Prawne
Robert Wechman: Teoria salda. O sposobach rozliczenia nieważnej umowy kredytu
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama