Eksperyment z tajnym posiedzeniem Sejmu okazał się nadzwyczajnie udany. Empiria potwierdziła teorię i wszystko przebiegło zgodnie z przewidywaniami. Minister Ćwiąkalski nie ujawnił niczego tajnego, marszałek Sejmu Komorowski pochwalił ministra za przestrzeganie prawa, tajne wystąpienie złożone z poufnych komunałów (poufne jest, że to komunały) zostało natychmiast nielegalnie ujawnione, a posiedzeniem zajmie się teraz prokuratura, która wyśledzi, kto przeciekł. Proponuję założenie wszystkim posłom podsłuchów, może któryś znów puści farbę.
Jeden podejrzany już jest. To Zbigniew Ziobro, którego „szczujna” jak zwykle Julia Pitera podejrzała, jak robił notatki. To, co pisał Ziobro, jest też oczywiście tajne, ale nam udało się dotrzeć również do jego zapisków. Poseł pisał wiersz zaczynający się od słów: „Dzieli nas partii naszych krwawy spór odwieczny/Nigdy nie wejdę w progi twojej chaty/Ból mnie przeszywa jak niegdyś ząb mleczny/O Julio, dla ciebie będę zawsze trędowaty”.
Utwór, oczywiście anonimowo, weźmie udział w tajnym turnieju jednego wiersza, który odbędzie się w Częstochowie, ale zdaniem ekspertów nie ma szans na zwycięstwo, bo przewodniczącym jury będzie incognito Stefan Niesiołowski.
Podobno ustalono, że pierwsze miejsce i puchar przechodni otrzyma hymn autorstwa Zbigniewa Chlebowskiego „Czy to śpiewa skowronek? Nie, to przemówił Donek”. Recytacja w wykonaniu Dody na płycie DVD będzie dołączona do „Gazety Wyborczej” za 4,99 z VAT. Kolejki przed kioskami już się ustawiają.
Sukces, jaki odniosło tajne posiedzenie, skłania do rozważenia możliwości utajnienia wszystkich w ogóle obrad Sejmu. Takie rozwiązanie ma wiele zalet. Wzrośnie autorytet posłów, a niewykluczone, że zaczną być traktowani przez szerokie kręgi społeczeństwa jak ludzie poważni. Podniesie się kultura języka i być może nawet profesorowie uniwersytetów zaczną wymawiać nosówki ę i ą.
Bazar przeniesiony ze Stadionu Dziesięciolecia na Wiejską skróciłby znacznie drogę tajnych protokołów z tajnych posiedzeń do opinii publicznej
Dzieci, pozbawione możliwości oglądania transmisji sejmowej, uspokoją się emocjonalnie, więc spadnie poziom agresji w szkołach. Możliwy jest też wzrost pilności w nauce, skoro na uwagi rodziców i nauczycieli, że wiedza to potęgi klucz i aby dojść w życiu do czegoś, trzeba się uczyć, dziecko nie będzie mogło odpowiedzieć, że planuje zostać w przyszłości politykiem i posłem.
Przy okazji można by też rozstrzygnąć spór między władzami Warszawy a kupcami ze Stadionu Dziesięciolecia o lokalizację Jarmarku Europa. Bazar przeniesiony na Wiejską skróciłby znacznie drogę tajnych protokołów z tajnych posiedzeń do opinii publicznej i doprowadziłby do obniżki cen. Nawet rencistów i emerytów stać by było na śledzenie (właściwe słowo) najtajniejszych zawiłości polskiej polityki. Jedyne niebezpieczeństwo to pojawienie się podróbek z Wietnamu, które będzie można jednak łatwo odróżnić po staranności języka.
Jawne pozostałyby tylko obrady komisji śledczych. Ale kto by się tym interesował. Tylko tajne jest ekscytujące. Dlatego utajniam ten felieton. Kto go przeczytał, złamał prawa demokracji.
Autor jest felietonistą dziennika „Fakt”