W nawiązaniu do mojego artykułu „Czas zapłaty” Bronisław Wildstein zechciał mnie pochwalić za „istotny wymiar analityczny i prognostyczny” (za co bardzo dziękuję), równocześnie ostro ganiąc, że nie zauważyłem przyczyny możliwych nieszczęść. A przyczyna, jak to u Wildsteina, zawsze ta sama: zły, wręcz niemoralny rząd Donalda Tuska.
[srodtytul]Ucieczka od pytań[/srodtytul]
Rząd się obroni sam, więc go wyręczał nie będę, ale parę uwag się czytelnikom należy. Napisałem swój tekst w przekonaniu, że wszystkim nam ucieka fakt, że kryzys może mieć skutki jak najbardziej polityczne. I to, co na początku wydaje się jakimiś ekonomicznymi zawiłościami, po pewnym czasie staje się na wskroś politycznymi wyborami. Innymi słowy: to nie gospodarka w kryzysie jest ważna, lecz polityczny sposób reagowania na pogorszenie koniunktury lub jej wręcz załamanie.
Tymczasem w Polsce wydaje się ta prawda umykać opinii publicznej, a media relacjonując poszczególne etapy kryzysu, uciekają od pytań politycznych. Nikt np. nie stawia pytania, czym jest w istocie euro, skoro możliwość jego upadku jest dla Angeli Merkel równoznaczna z końcem zjednoczonej Europy? Na ile jest możliwe, że wojna na obniżanie wartości pieniądza między USA a Chinami wpłynie na rozluźnienie więzów transatlantyckich, nie mówiąc już o wzroście ryzyka konfliktu zbrojnego na Dalekim Wschodzie?
[srodtytul]Głowa nad powierzchnią[/srodtytul]
Jak będzie wyglądał system podejmowania decyzji w UE, jeśli dojdzie do wprowadzenia regulacji „dyscyplinujących” państwa nieradzące sobie z kryzysem? Gdzie na tej nowej mapie wpływów znajdą się kraje Europy Środkowej? Będą włączone w nowy system czy będą obszarem do złupienia przez silniejszych, pragnących ratować swoje gospodarki?
Druga kwestia to tempo zmian w świecie. Dwa lata temu nikt by nie przypuszczał, że Rosja porzuci przekonanie o swojej imperialnej osobności na rzecz przytulania się do Europy wraz ze stopniową destalinizacją. Podobnie nikt jeszcze jakiś czas temu nie byłby w stanie uwierzyć, do jakiego stopnia USA oddadzą swoją polityczną przyszłość prywatnym bankom zrzeszonym w Fedzie, lub w Niemców zdolnych do otwartych deklaracji, że armia służy ochranianiu interesów ekonomicznych…. Warto raz na jakiś czas zdać sobie sprawę z szybkości przemijania świata, do którego stabilności przyzwyczailiśmy się zanadto.
Natomiast Wildstein z tego zrozumiał, że wszystkie te kłopoty czy potencjalne nieszczęścia są pochodną rządów PO, bo nie jesteśmy bezpieczni, zamożni, a także cnotliwi na miarę jego wyobrażeń. No cóż, kryzys światowy już nas dotyka, tyle że my w odróżnieniu od innych państw kontynentu jakoś dotąd trzymamy głowę nad powierzchnią wody, o czym Wildstein taktownie zmilczał.
[srodtytul]Trzymałbym kciuki[/srodtytul]
Powiem otwarcie: w tej sytuacji w Polsce, gdyby rządził PiS, którego admiratorem jako żywo nie jestem, trzymałbym kciuki aż do pobielenia kostek, by się nadal rządowi udawało efektywnie ograniczać skutki kryzysu. Nie z sympatii do rządzących, ale z sympatii do własnego kraju i własnych pieniędzy w portfelu.
Tego odruchu Wildstein najwyraźniej jest pozbawiony – co nie jest zarzutem, jego prawo, ale stwierdzeniem faktu. A skoro uważa, że rząd działa na rzecz rozbrojenia kraju i de facto prowadzi politykę, która musi się skończyć katastrofą państwa, pozostaje jeszcze skrzyknięcie oddziału i zajęcie pozycji bojowych np. w Kampinosie.
Gdyby ta recepta nie była przekonywująca, pozostaje jeszcze poczekać do przyszłorocznych wyborów, by rodacy in gremio zdecydowali, czy im odpowiada taki sposób radzenia sobie z kryzysem. Na koniec Wildstein apeluje, by obudzić w Polakach cnoty, które w kryzysowych sytuacjach pomagały nam przetrwać. Proponuję zacząć od cnoty rozumu, który pozwala widzieć rzeczy we właściwych proporcjach.
[i]Autor, analityk i publicysta, specjalizuje się w polityce międzynarodowej, jest członkiem Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Był współtwórcą Ośrodka Studiów Wschodnich[/i]
[ramka][srodtytul]Pisali w opiniach[/srodtytul]
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/567342.html]Bartłomiej Sienkiewicz "Czas zapłaty", 22 listopada 2010[/link][/b]
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/572345.html]Bronisław Wildstein "Rozbrojona Polska w zagrożonym świecie", 2 grudnia 2010[/link][/b][/ramka]