Rewizjonizm Jerzego Giedroycia

Twórca paryskiej „Kultury” nie chciał być obrońcą przeszłości. Mawiał, że jego celem jest skupianie wokół siebie ludzi mądrzejszych od niego - pisze senator KO.

Aktualizacja: 13.09.2020 17:53 Publikacja: 13.09.2020 17:53

Redaktor najlepiej czuł się w swoim gabinecie w podparyskim Maisons-Laffitte

Redaktor najlepiej czuł się w swoim gabinecie w podparyskim Maisons-Laffitte

Foto: Henryk Giedroyc / Instytut Literacki

Dokładnie 20 lat temu, 14 września 2000 roku, pożegnaliśmy Jerzego Giedroycia, twórcę najbardziej kreatywnej instytucji powojennej emigracji – paryskiej „Kultury”. Dziś, gdy naród białoruski upomina się o wolność i elementarne prawa, idea polskiej polityki wschodniej znowu staje się aktualna. Nie ma wątpliwości, że Giedroyc był konsekwentnym rzecznikiem tej idei. Prezentował przekonanie, że niepodległość i bezpieczeństwo Polski związane są z odzyskiwaniem wolności przez narody sąsiadujące z nami na wschodzie.

Krytyka wewnętrzna

Stałość poglądów Redaktora w tej sprawie jest niepodważalna. Już przed wojną uważał, że niepodległość Ukrainy będzie czynnikiem wzmacniającym niepodległość Polski w obliczu imperializmu sowieckiego. W 1986 roku, w 40-lecie paryskiej „Kultury”, Stefan Kisielewski pisał o błędzie Redaktora i o tym, że Rosja nigdy nie zgodzi się na niezależną Ukrainę. Cztery lata później historia przyznała rację Giedroyciowi, a dorobek jego myśli inspirował polską politykę zagraniczną lat 90. Redaktor obejmował swym zainteresowaniem cały obszar wschodni, nie zapominając o Białorusi. Przypomnieć wypada, że przyszły twórca „Kultury” przyszedł na świat w Mińsku.

W okresie międzywojennym łączył pracę w gabinetach politycznych ministrów z wydawaniem pism: „Bunt Młodych” i „Polityka”. Skupił wokół siebie znakomite grono publicystów, na czele z braćmi Bocheńskimi – Adolfem i Aleksandrem, braćmi Pruszyńskimi – Mieczysławem i Ksawerym; Piotrem Borkowskim, Kazimierzem Studentowiczem i Stanisławem Swieniewiczem. Środowisko miało ogromny respekt dla Józefa Piłsudskiego i stanowiło cześć obozu sanacji. Jednakże potrafiło zachować postawę krytyczną wobec autorytarnej polityki Piłsudczyków.

Kluczowym elementem przesłania pism była troska o wzmocnienie państwa przy poszanowaniu cywilizowanych zasad ustrojowych, aktywna polityka wschodnia i propagowanie liberalnej polityki wobec mniejszości narodowych. Giedroyc uważał, że liberalizacja polityki mniejszościowej, szczególnie wobec mniejszości ukraińskiej, była wskazana nie tylko ze względów etycznych, ale także jako konieczność państwową, albowiem narastający antagonizm w tej sferze osłabiał Rzeczpospolitą. Po wojnie Giedroyc był więc wiarygodnym partnerem środowisk emigracyjnych z Ukrainy i państw bałtyckich.

Nie tylko Wschód

W czasie II wojny światowej przebywa najpierw w Rumunii, potem dzieli los Brygady Strzelców Karpackich i II Korpusu. Pracuje w wojskowych agendach kulturalnych, wydaje pisma zaadresowane do żołnierzy. Po kampanii włoskiej planuje stworzenia ośrodka intelektualnego na emigracji. W jego kręgu panuje przekonanie, że sprawa niepodległości Polski musi być związana z wartościami uniwersalnymi i walką o prawa narodów ujarzmionych przez ZSRR.

Jednak to nie idea polityki wschodniej sprawiła, że paryska „Kultura” miała tak istotny wpływ na kraj i myślenie istotnej części polskiej inteligencji. Giedroyc potrafił zrewidować część własnych poglądów i przeprowadzić surowy rozrachunek z II RP. „Kultura”, zachowując wierność idei niepodległości Polski, zdolna była do krytycznej oceny przedwojennej rzeczywistości. Dotyczyło to szczególnie sfery zaniechania reform społecznych i cywilizacyjnego zapóźnienia Polski. W 1951 roku Zespół „Kultury” publikuje „Manifest demokratyczny”, opowiadając się za głęboką reformą kapitalizmu jako warunku powstrzymania ekspansji komunizmu.

Giedroyc był świadom, że część reform społecznych, wdrożonych przez komunistów, przychodziła jako konieczna reakcja wobec społecznego zapóźnienia Polski. Miał już za sobą doświadczenie wojny, które zdemokratyzowało stosunki społeczne i unaoczniło, że Polska przed 1939 rokiem miała skostniałą strukturę społeczną. Dla Giedroycia i ludzi z kręgów ziemiańskich służba wojskowa była pierwszą w ich życiu okazją do poznania talentów ludzi spoza ich sfery społecznej. Bliski jego współpracownik Adolf Bocheński pisał: „Jedną z przyczyn zadrażnień społecznych w Polsce jest trudność przechodzenia z jednej klasy do drugiej. Wskutek braku »równego startu życiowego«, czyli środków do nauki, bardzo wielka liczba ludzi wybitnie uzdolnionych nie może swych zdolności wykazać, gdyż nie może ich uzupełnić dyplomem. Wywołuje to niebezpieczne dla ustroju fermenty”.

Sympatia dla lewicy

Twórca paryskiej „Kultury” nie chciał być obrońcą przeszłości, a zdolność do krytycznej ocen przedwojennej rzeczywistości ułatwiło mu oddziaływanie na poglądy nowych pokoleń inteligencji żyjącej w Polsce i złaknionej dostępu do myśli niezależnej. W przeciwieństwie do wielu środowisk emigracyjnych był autentycznie zainteresowany sprawami kraju i to w bardzo szczegółowym ujęciu. „Kultura” zajmowała się nie tylko sytuacją społeczną i ekonomiczną PRL-u, analizowała położenie ważnych grup zawodowych i ukazywała rozmaitość regionalną Polski. Redaktor nie miał problemu z zaufaniem ludziom, którzy podejmowali krytykę dyktatury komunistycznej z pozycji doktryny socjalistycznej. Można nawet sądzić, że jego sympatia dla rewizjonizmu i ludzi lewicy laickiej była bardziej niż przeciętna. Nie miał wątpliwości, że to w kraju, a nie na emigracji, rozegra się batalia o przyszłość Polski.

Na dziedzictwo Giedroycia składają się nie tylko idee, ale także metoda działania w sferze publicznej. Mawiał, że jego celem jest skupianie wokół siebie ludzi mądrzejszych od niego. Warte zapamiętania jest także to, że głosząc wielkie idee, dbał o szczegół, próbując oddziaływać także na poziomie detalu. Zza żelaznej kurtyny uratował niejedno przedsięwzięcie edukacyjne i kulturalne w kraju. Dziś, gdy panuje tak wielki rozziew między głoszeniem deklaracji a dbałością o ukonkretnienie polityki, lekcja Giedroycia jest szczególnie wymowna.

Autor jest senatorem Koalicji Obywatelskiej i doktorem habilitowanym nauk prawnych, profesorem Uniwersytetu Łódzkiego. Zajmuje się polską myślą polityczną XX wieku i zagadnieniami konstytucyjnymi

Dokładnie 20 lat temu, 14 września 2000 roku, pożegnaliśmy Jerzego Giedroycia, twórcę najbardziej kreatywnej instytucji powojennej emigracji – paryskiej „Kultury”. Dziś, gdy naród białoruski upomina się o wolność i elementarne prawa, idea polskiej polityki wschodniej znowu staje się aktualna. Nie ma wątpliwości, że Giedroyc był konsekwentnym rzecznikiem tej idei. Prezentował przekonanie, że niepodległość i bezpieczeństwo Polski związane są z odzyskiwaniem wolności przez narody sąsiadujące z nami na wschodzie.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Kukiz z Ardanowskim. Mały sojusz, który może wstrząsnąć wielkimi planami Kaczyńskiego i PiS
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czym różni się Jarosław Kaczyński od Janusza Korczaka?
felietony
Gambit Emmanuela Macrona i polskie karpie cieszące się na Wigilię
Opinie polityczno - społeczne
Daniel Jankowski: W upamiętnianiu powstania warszawskiego nie chodzi o spieranie się, czy było warto
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie polityczno - społeczne
Marek Kozubal: Rzeź wołyńska w naszych głowach
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą