Ewolucja algorytmów

Sztuczna inteligencja zbliża się coraz bardziej, algorytmy stają się szybsze i sprawniejsze. W pewnym momencie zaczną podlegać ewolucji, tylko jak proces kojarzący się z ze światem żywych organizmów może dotyczyć maszyn?

Publikacja: 22.06.2014 16:13

Rafał Tomański

Rafał Tomański

Foto: Fotorzepa

O ewolucji robotów pisał już Stanisław Lem. Najciekawiej i w sposób najbardziej oddziałujący na wyobraźnię przedstawił hipotezę samoorganizacji maszyn w książce „Niezwyciężony".

Sztuczna inteligencja miałaby zdolność do obsługi siebie samej. Do napraw, rozwoju, nauki, adaptowania do nowych warunków – do wszystkiego. Ten skomplikowany proces, który jest niemożliwy do wykonania dla komputerów na obecnym poziomie rozwoju w świecie opisanym przez Lema był możliwy dzięki rozbiciu inteligencji na mikroorganizmy. Roboty były w stanie szybko reagować na każdą ewentualność przez to, że przypominały mrówki lub pszczoły. Małe, szybkie, niezmiernie mobilne i przede wszystkim potrafiące łączyć swoje mikromózgi w większe twory urządzenia miały praktycznie nieograniczoną moc.

Fikcja może stać się prawdą

„Niezwyciężony" Lema to fikcja, ale kto wie, ile z wymyślonego świata może stać się rzeczywistością. W końcu mikromózgi organizujące się w większe całości to algorytmy, które przechowują swoje doświadczenia w chmurze. Podobnie mają działać roboty zdolne do odczuwania emocji, które niedługo wprowadza na rynek japoński SoftBank.

Czytanie ludzkich potrzeb ma stworzyć z nich idealne roboty do pomocy dzieciom i osobom starszym. Wymiana informacji o użytkownikach dokonuje się także w chmurze w sieciach czujników monitorujących parametry inteligentnych domów. Urządzenia w rodzaju termostatów Nest, które ostatnio przejął Google, wiedzą o swoich właścicielach wszystko i płynnie dostosowują się do ich wymagań i trybu dnia. Układy scalone podlegają ciągłej miniaturyzacji, dlatego mechaniczne mrówki z kart powieści mogą niedługo stać się towarzyszem naszego życia. Być może także gwarantem jego dobrej jakości.

Świat zmierza ku osiąganiu coraz mniejszego przyrostu naturalnego, a najbardziej rozwinięte gospodarki siwieją w coraz szybszym tempie. Roboty będą potrzebne do opiekowania się ludźmi.

Rzesze czujników zapełnią domy, ulice miast, a także drogi szybkiego ruchu. Nie będą odczuwać zmęczenia, o każdej porze na posterunku zadbają o bezpieczeństwo swoich twórców i odbiorców. Istnieje realna szansa, że zmienią nasze słowniki i postrzeganie świata w jego komercyjnej formie – autonomiczne samochody od Google zostaną naszymi kierowcami, zmieniając znaczenie posiadania własnego pojazdu i jego prowadzenie.

Wyznacznikiem jakości przyszłego życia będzie sprawny smartfon lub jego jeszcze bardziej zminiaturyzowany, bądź bardziej efektywnie dostosowany do wygody obsługi, gadżet. Specjaliści branży IT zaczynają snuć koncepcje potencjalnej ewolucji algorytmów, które będą z ludźmi przebywać.

Ewolucja zna już takie przypadki

Porównuje się je do psów, które z agresywnych i nieufnych wilków stały się udomowionymi towarzyszami ludzi. Dzikie zwierzęta podążyły drogą ewolucji, okazało się, że lepiej niż w naturze mają się te, które trzymają się z człowiekiem. Być może do podobnych wniosków dojdzie pewnego dnia sztuczna inteligencja.

Cyfrowe mózgi zdolne dokonywać niewyobrażalnych ilości operacji w ułamkach sekund wpadną na to na pewno szybciej niż jesteśmy w stanie przewidzieć. Możemy snuć domysły, czy do dalszej adaptacji inteligentnych komputerów będzie potrzeba cyfrowych przedszkoli, jak to ma miejsce w przypadku małych piesków. Być może udomowione algorytmy będą w pierwszych miesiącach swojego istnienia popełniać błędy na wzór szczeniaczków, które najchętniej wszystko by gryzły i goniły za piłką. Być może też będą w stanie socjalizować się między sobą podpatrując konsekwentne działanie starszych egzemplarzy, które będą już w stanie odczytywać emocje użytkowników.

Być może jednak nic z tego nie będzie miało miejsca i sztuczna inteligencja na zawsze pozostanie zależna od swoich twórców. Można jednak puścić wodze fantazji i zastanowić się, jak bylibyśmy w stanie dostosować się do realiów, w których człowiek byłby w stanie udomowić algorytm.

O ewolucji robotów pisał już Stanisław Lem. Najciekawiej i w sposób najbardziej oddziałujący na wyobraźnię przedstawił hipotezę samoorganizacji maszyn w książce „Niezwyciężony".

Sztuczna inteligencja miałaby zdolność do obsługi siebie samej. Do napraw, rozwoju, nauki, adaptowania do nowych warunków – do wszystkiego. Ten skomplikowany proces, który jest niemożliwy do wykonania dla komputerów na obecnym poziomie rozwoju w świecie opisanym przez Lema był możliwy dzięki rozbiciu inteligencji na mikroorganizmy. Roboty były w stanie szybko reagować na każdą ewentualność przez to, że przypominały mrówki lub pszczoły. Małe, szybkie, niezmiernie mobilne i przede wszystkim potrafiące łączyć swoje mikromózgi w większe twory urządzenia miały praktycznie nieograniczoną moc.

Pozostało 81% artykułu
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Joe Biden wywraca stolik. I to nie tylko w USA
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Kosiniak-Kamysz nie chce być wasalem Tuska, więc walczy o tożsamość koalicji
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Błaszczak: Nie stać nas na polityczną walkę w kwestiach bezpieczeństwa
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Decyzja sądu nie uniewinnia Romanowskiego. Dowody są twarde
Opinie polityczno - społeczne
Patriotyzm po polsku. Czym jest polskość w XXI wieku?