Amerykański sen o kraju nieograniczonych możliwości, w którym w ciągu jednego pokolenia można pokonać drogę od pucybuta do milionera, to w USA świętość. I każdy, komu nie udaje się za tym mitem podążać (a nie jest ani czarny, ani niepełnosprawny, ani nie jest kobietą), skłonny jest sobie samemu przypisywać winę. A wina rodzi stres i niezadowolenie.
Znakomicie wykorzystał to Donald Trump, przekształcając autodestrukcyjną frustrację w oskarżenie pod adresem elit. To nie obywatel jest winny, że mu w życiu nie idzie, tylko mityczny establishment, który staje na drodze każdej indywidualnej kariery, bo nie lubi konkurencji. Amerykanie nazywają to grą w „shaming and blaming”. Dlatego przegrała Hillary Clinton, dlatego też spektakularną porażkę zaliczyła Kamala Harris. Przekształcenie poczucia winy w oskarżenie elit to wehikuł, którym Trump prześcignął wszelkie wysiłki (zapewne dalece niewystarczające) ze strony demokratów, którzy usiłowali przekonać obywateli, że „są z ludem”, że mają programy społeczne i podniosą poziom życia. Czy to samo uda się PiS-owi w Polsce?
Nowy spot PiS: Święta naznaczone drożyzną
– Coraz bliżej święta, w tym roku niestety naznaczone szalejącą drożyzną. Jak się to przełoży na wygląd wigilijnych stołów w polskich domach? Strach się bać. Rząd Donalda Tuska zlikwidował ulgę w postaci 0 proc. VAT na żywność – to treść nowego spotu PiS zamieszczonego w mediach społecznościowych.
Oczywiście nie mogło zabraknąć masła. – Masło podrożało dwukrotnie. Koszyk 14 podstawowych produktów spożywczych jeszcze miesiąc temu kosztował 99 zł, a teraz przebił psychologiczną granicę 100 zł i ciągnie rośnie – słyszymy.