O Fryderyku Chopinie nikt nie mówi, że jest wielkim kompozytorem. To jest przecież oczywiste. Takie określenia padają dopiero w odniesieniu do artystów, co do których nie wiadomo, czy wciąż należą do pierwszej ligi, czy też raczej grają w tej drugiej lub trzeciej.
W czwartek, witając Narendrę Modiego, Donald Tusk odmieniał przez wszystkie przypadki słowa wolność, demokracja, rządy prawa w odniesieniu do swojego gościa. Mówił o tym, że tak on, jak i Modi są u władzy z woli wyborców, a nie „z innych powodów”, jak to jego zdaniem często bywa w Azji.
Narendra Modi mówi publicznie w hindi, nawet jeśli dla setek jego rodaków to język obcy
To wywołało uśmiech zadowolenia na twarzy premiera Indii. Modi, który nie pozwolił na zadawanie pytań na konferencji prasowej i czytał swoje wystąpienie z promptera, jest bowiem często krytykowany za zwijanie indyjskiej demokracji, a nie jej umacnianie.
Inaczej niż jego poprzednicy z Indyjskiego Kongresu Narodowego w wystąpieniach publicznych używa hindi, a nie angielskiego, choć dla setek milionów jego rodaków ten język pozostaje obcy. Stawia na hinduski nacjonalizm, który ma zjednoczyć Indie i utorować im miejsce wśród największych potęg świata, nawet jeśli ceną jest marginalizacja współobywateli wyznających inne niż hinduizm religie.
Czytaj więcej
Narendra Modi przyjechał do Moskwy, by się upewnić, że współpraca rosyjsko-chińska nie zagraża jego krajowi
Nawet Ameryki dziś nie stać na krytykowanie premiera Indii
To robi wrażenie. Przynajmniej za granicą. Indie stały się potęgą, której nikt nie może lekceważyć. Tusk mówił wczoraj, że oczekuje z nadzieją zaangażowania Modiego w proces pokojowy w Ukrainie, do której ten ostatni udaje się już w ten piątek. Polski premier wyrażał też wdzięczność za gotowość New Delhi do otwarcia dla polskich firm rynku żywności i zbrojeń. I tłumaczył się z tego, dlaczego wprowadza restrykcje w polityce wizowej wobec Hindusów, których za rządów PiS pojawiło się nad Wisłą kilkadziesiąt tysięcy.
Czytaj więcej
Wizja premiera Modiego jest prosta: za niespełna ćwierć wieku Indie mają znaleźć się w gronie państw rozwiniętych. Ba, nawet na ich czele. Rynki po...
Polski premier nie wspomniał jednak ani słowem o tym, że zwiększając dziesięciokrotnie import rosyjskiej ropy, Indie stały się fundamentalnym źródłem finansowania wojny Putina i podcięły skuteczność zachodnich sankcji. Tak też robią znacznie większe od Polski potęgi, zaczynając od Stanów Zjednoczonych.
Gdy Moskwa i Pekin konsolidują blok brutalnych autokracji, nikogo nie stać na wchodzenie w konflikt z najludniejszym krajem świata, jakim od zeszłego roku stały się Indie. Przyszłość pokaże, jaki przyniesie to efekt.