Pisze Jan Maciejewski w „Plusie Minusie” („Ucieczka w neutralność”) – posiłkując się obrazem procesji Bożego Ciała przechodzącej przez warszawski plac Zbawiciela – że „Polacy będą się dzielić na tych, którzy w niej idą, i drugich, którzy przed nią uciekają”. Dalej jest bardziej niepokojąco: „»Neutralność« to bardzo gruba warstwa makijażu pokrywająca wykrzywioną z wrogości twarz. Nie będzie nigdy Polski »światopoglądowo neutralnej«, może być co najwyżej taka, która Kościół zatłucze z nienawiści na śmierć”. Piszę to nawet nie po to, aby bronić „neutralności”, ale z niezgody na tę „wykrzywioną z wrogości twarz”, z którejkolwiek strony ona by spoglądała.