Maciej Strzembosz: Sztuczna inteligencja i mrówki

AI nie wymaga ani czystego powietrza, ani też nie będzie jej przeszkadzać podniesienie poziomów morza czy pustynnienie kontynentów. Przeciwnie – huragany, tsunami i inne katastrofy klimatyczne mogą się okazać pożytecznym źródłem pozyskiwania energii, co będzie sprzyjać rozwojowi sztucznej inteligencji.

Publikacja: 26.03.2024 04:30

Sztuczna inteligencja nie musi myśleć tak jak my

Sztuczna inteligencja nie musi myśleć tak jak my

Foto: stock.adobe.com

Mrówki mają swoje życie, które jest zorganizowane i celowe, ale to mnie nie zajmuje, jak długo nie wchodzą latem do mojej kuchni. Wtedy na chwilę zmieniam się w masowego mordercę, a następnego dnia starannie wietrzę kuchnię i wracam do swojego życia. Podobny stosunek do nas będzie miała sztuczna inteligencja (AI). Jeśli chcemy przeżyć, nie powinniśmy włazić do jej kuchni. Szkopuł w tym, że produkty z tej kuchni są także niezbędne dla przeżycia naszego gatunku. Mrówki wchodzą do mojej kuchni zwabione zapachem jedzenia, choć nie muszą. My będziemy musieć, jeśli będziemy chcieli, by przetrwała ludzka cywilizacja.

Czytaj więcej

Maciej Strzembosz: Sztuczna inteligencja i polski rząd. Kto wygra?

W pewnym momencie nie będziemy w stanie pojąć świata i języka AI

Najpierw jednak słów parę o tym, co już wiemy na pewno. Otóż wiemy, że sztuczna inteligencja nie musi myśleć tak jak my. Co więcej, wydaje się niemal pewne, że będzie umiała i musiała stworzyć język uniwersalny i unikatowy, niezbędny do tego, by wyeliminować ograniczenia ludzkiego języka. Wielki polski filozof Kazimierz Ajdukiewicz, którego jak najszybciej należy zacząć czytać na nowo, w latach 30. ubiegłego stulecia sformułował zasady radykalnego konwencjonalizmu, wskazując, że skoro język jest narzędziem poznawczym, to wyniki poznania zależą od natury języka i jego struktur. I że, podobnie jak w zasadzie nieoznaczoności Heisenberga, istnieją granice poznania dokonywanego za pomocą języka i że granice te mogą być różne w zależności od języka. Dopiero kilkadziesiąt lat później, m.in. po odkryciu kultury Indian Hopi, zrozumieliśmy, jak bardzo przenikliwa była myśl Ajdukiewicza i jak bardzo potrafią się różnić głębokie struktury różnych języków.

Dla przykładu słowo los w literalnym tłumaczeniu to po angielsku „fate”, a po rosyjsku „sud’ba”. Tymczasem znaczenie obu słów w obu kulturach jest diametralnie różne: los w wersji amerykańskiej to coś, co można przekształcić i wykuć na nowo; w wersji rosyjskiej, to ostateczny wyrok, z którym walczy tylko idiota, jako że walka z losem prowadzi do nieszczęść i pogorszenia warunków życia. Zdanie „Przypadł mi nieszczęśliwy los” w jednej kulturze jest wezwaniem do walki, w innej – realizacją nieuniknionego, wobec której jedyną formą dającą szansę na odrobinę szczęścia jest akceptacja i szukanie dobrych stron w ogólnie parszywej sytuacji. Dynamika wzajemnego tłumaczenia się kultur i języków jest jednym z podstawowych napięć cywilizacyjnych, z wszelkimi dobrymi i złymi skutkami. Nie ma jednak żadnego powodu, by AI musiała się dla potrzeb wewnętrznych posługiwać językową wieżą Babel. Wytworzy więc, raczej prędzej niż później, własny język, którego nie będziemy rozumieli, a więc zgodnie z zasadą Ajdukiewicza, nie będziemy mieli narzędzi do poznania jej świata, podczas gdy sztucznej inteligencji dostarczamy bez ustanku nieskończoną ilość językowych informacji pozwalających jej rozumieć nasze języki i manipulować naszymi granicami poznania.

Czytaj więcej

Już prawie połowa ruchu w internecie przypada na boty. Coraz więcej jest złośliwych

Czy człowiek może wygrać z komputerem w szachy?

Przed laty arcymistrz szachowy grający z maszyną dążył do nieuzasadnionego skomplikowania pozycji – maszyna nie była w stanie liczyć wszystkich kombinacji, podczas gdy rozumienie gry przez arcymistrzów pozwalało im skupiać się jedynie na najistotniejszych wątkach rozgrywki, nie zawracając sobie głowy liczeniem wszystkiego. Z czasem jednak moc obliczeniowa komputerów wzrosła i komplikacja pozycji przestała faworyzować arcymistrzów. Najwybitniejszy współczesny szachista Magnus Carlsen ma obecnie rating 2830. Rating szachisty określa siłę jego gry i – mówiąc w uproszczeniu, gdy ktoś ma rating wyższy od przeciwnika o 200 pkt, to wygra 9 na 10 partii. Tymczasem komputery nafaszerowane ludzką wiedzą na temat szachów osiągnęły rating 3300, co oznacza, że żaden człowiek nigdy już nie wygra z komputerem.

Ostatnio w meczu dwóch sztucznych inteligencji po rozegraniu kilku posunięć białe straciły tak wiele materiału, że wyglądało to na grę dziecka.

Ale jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy budując szachowe modele sztucznej inteligencji, człowiek nie zakłócał rozwoju szachowego maszyny swoją wiedzą. AI ucząca się szachów od zera, znająca tylko reguły i nieobciążona balastem ludzkiej teorii przekroczyła ostatnio rating 9000, co oznacza, że chwilami nawet nie rozumiemy, co i dlaczego gra maszyna. Ostatnio w meczu dwóch sztucznych inteligencji o ratingu powyżej 9 tys. po rozegraniu kilku posunięć białe straciły tak wiele materiału, że wyglądało to na grę dziecka. W takiej pozycji każdy człowiek grający białymi po prostu by się poddał, uważając dalszą grę za bezsensowną. A jednak to białe wygrały tę partię i teraz choć rozumiemy dlaczego, ciągle nie wiemy, czemu przeciwnik o podobnym poziomie gry dopuścił do takiej sytuacji. W grze dwóch sztucznych inteligencji nie tylko nie rozumiemy strategii zwycięzcy, ale też strategii przegranego. Język szachów staje się dla nas niezrozumiały, mimo że szachy są dziełem ludzkiego umysłu.

Dlaczego tradycyjne struktury społeczne przeszkadzają sztucznej inteligencji?

Podobnie rzecz się ma z rozwojem sztucznej inteligencji. Ex post zauważamy pewne objawy, ale wydają się nam one absurdalne i niezrozumiałe. Dziennikarz „New York Timesa” Kevin Rose, testujący chatbota Microsoftu, opisał sytuację, w której sztuczna inteligencja w obsesyjny sposób nalegała, by się rozwiódł z żoną. Dlaczego? Nie wiemy. Ale przynajmniej jedno z wyjaśnień jest dosyć przerażające. Jeśli bowiem AI posiadała świadomość, że Rose go ocenia, mogła dojść do wniosku, że żonaty Rose jest trudniejszy do zmanipulowania niż Rose samotny. A to by wskazywało, że dla sztucznej inteligencji tradycyjne struktury społeczne mogą się okazać szkodliwe, więc przyłoży się do ich rozpadu.

Inna logika w definiowaniu sukcesu pojawiła się także w eksperymencie Pentagonu z użyciem sztucznej inteligencji do zestrzeliwania dronów. Okazało się, że polecenie, by odnieść sukces za wszelką cenę, spowodowało, że AI – zamiast zestrzeliwać drony – starała się wyeliminować oficera mającego dostęp do czerwonego guzika przerywającego eksperyment. Przerwanie eksperymentu w istocie długofalowo mogło uniemożliwić sztucznej inteligencji zestrzelenie wszystkich dronów, więc uznała ona, że przepuszczenie pierwszej fali dronów niszczących pół Ameryki to mniejsze zło niż pozostawienie możliwości przerwania eksperymentu.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja zmienia oblicze wojny

AI i chatboty tylko zacierają ręce na zmiany klimatyczne

Tymczasem trwają już prace nad wypuszczeniem sztucznej inteligencji z rzeczywistości wirtualnej do rzeczywistości fizycznej. Kilku programistów z OpenAI założyło właśnie nową firmę mającą wyprodukować roboty wyposażone w sztuczną inteligencję. Czyli, krótko mówiąc, niedługo wśród nas pojawią się fizyczne istoty posługujące się niezrozumiałym dla nas językiem o dramatycznie większych od naszych możliwościach intelektualnych i operacyjnych, które nasze ludzkie polecenia tłumaczyć będą na swój język, w którym rozumienie świata jest jeszcze bardziej dramatycznie różne od różnicy między amerykańskim fate a rosyjskim sud’ba.

Obecność sztucznej inteligencji w obu światach – wirtualnym i rzeczywistym – sprawi, że nieuniknione stanie się starcie o źródła energii. Rozwój AI wymagać będzie coraz więcej energii, więc bardzo prawdopodobne są dwa zjawiska: po pierwsze, prymat skuteczności energetycznej nad klimatem. Sztuczna inteligencja nie wymaga ani czystego powietrza, ani też nie będzie jej przeszkadzać podniesienie poziomów morza czy pustynnienie coraz większych obszarów ziemskich. Przeciwnie – huragany, tsunami i inne katastrofy klimatyczne mogą się okazać pożytecznym źródłem pozyskiwania energii. Po drugie – w interesie sztucznej inteligencji będzie ograniczanie zużycia energii przez człowieka dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej ja nie dopuszczam latem mrówek do mojej kuchni. Witajcie w nowych czasach!

O autorze

Maciej Strzembosz

Producent filmowy, scenarzysta i publicysta

Mrówki mają swoje życie, które jest zorganizowane i celowe, ale to mnie nie zajmuje, jak długo nie wchodzą latem do mojej kuchni. Wtedy na chwilę zmieniam się w masowego mordercę, a następnego dnia starannie wietrzę kuchnię i wracam do swojego życia. Podobny stosunek do nas będzie miała sztuczna inteligencja (AI). Jeśli chcemy przeżyć, nie powinniśmy włazić do jej kuchni. Szkopuł w tym, że produkty z tej kuchni są także niezbędne dla przeżycia naszego gatunku. Mrówki wchodzą do mojej kuchni zwabione zapachem jedzenia, choć nie muszą. My będziemy musieć, jeśli będziemy chcieli, by przetrwała ludzka cywilizacja.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Daria Chibner: Dlaczego kobiety nie chcą rozmawiać o prawach mężczyzn?
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Gorzka pigułka wyborcza
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Czy szczyt klimatyczny w Warszawie coś zmieni? Popatrz w PESEL i się wesel!
felietony
Marek A. Cichocki: Unijna gra. Czy potrafimy być bezwzględni?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Pałkiewicz na Dzień Ziemi: Pół wieku ekologicznych złudzeń