Łukasz Warzecha: Donald Trump ma rację

USA nie mogą zapewniać sojusznikom darmowej obrony, jeśli nie chcą się oni bronić sami.

Publikacja: 14.02.2024 03:00

Łukasz Warzecha: Donald Trump ma  rację

Foto: mat. pras.

Czy Donald Trump faktycznie powiedział coś oburzającego podczas spotkania przedwyborczego w Karolinie Południowej? Łatwo ulec chórowi etatowych krytyków byłego (i być może przyszłego) prezydenta, których i w Polsce nie brakuje.

Władza powinna dbać o dobre stosunki Polski z USA. Także za rządów Trumpa

Przy czym w naszym kraju ma to dodatkowo patologiczny walor wykorzystywania polityki zagranicznej do prowadzenia wewnątrzkrajowej wojenki partyjnej. To właśnie zaczęli robić przedstawiciele obecnej władzy, próbując kolejny raz zainfekować umysły wyborców mało subtelnym sylogizmem: Trump jest prorosyjski, PiS wspiera(ł) Trumpa, czyli PiS jest prorosyjski. Pal licho, że ten ciąg skojarzeń jest bezpodstawny i skrajnie prymitywny. Gorzej, że rządzący powinni dbać, aby Polska miała dobre relacje z USA pod władzą każdej administracji – również trumpowskiej. Jeśli zamiast tego zajmują się dowalaniem ewentualnemu zwycięzcy wyborów w USA tylko po to, żeby za jego pośrednictwem dopiec konkurentom politycznym w Polsce, to jest to zachowanie skrajnie nieodpowiedzialne i świadczące o prowincjonalnym myśleniu o polityce i o państwie.

Czytaj więcej

Trump mówi o "Rosji mogącej robić co chce". Mastalerek: Mobilizuje sojuszników

Wróćmy do Trumpa i jego słów. Kandydat na kandydata stwierdził, że z tymi partnerami z NATO, którzy nie wydają wystarczająco dużo na własną obronę, Rosja może sobie robić, co chce, a on ją będzie jeszcze do tego zachęcał.

Po pierwsze – Donald Trump mówił takie rzeczy już dawniej, jeszcze w kampanii przed wyborami w 2016 r., potem w trakcie swojej kadencji, a także podczas kolejnej kampanii. To jego stałe stanowisko: kto chce, żeby Ameryka mu pomogła, musi sobie pomóc sam. Takie podejście jest w dużej mierze zbieżne ze spojrzeniem ogromnej części Amerykanów, którzy na punkcie wydawania pieniędzy z ich podatków są znacznie bardziej wyczuleni niż Europejczycy. Na nieszczęście tych ostatnich.

Jeśli ktokolwiek uważa, że kampanijna wypowiedź wyznacza faktyczną przyszłą linię postępowania światowego mocarstwa, powinien  zająć się czymś prostszym niż polityka.

Ba, można nawet argumentować, że Trump stawia sprawę korzystnie dla sojuszników z NATO, ponieważ wielu jego wyborców uznałoby, że USA nie powinny się angażować w niczyją obronę pod żadnym warunkiem. Nawet jeśli jakieś państwo wydaje na armię naprawdę duże pieniądze.

Dlaczego  Stany Zjednoczone miałyby zapewniać sojusznikom w NATO  darmową ochronę?

Po drugie – wypowiedź Trumpa była ostra, ale trwa kampania wyborcza w USA. Jeśli ktokolwiek uważa, że kampanijna wypowiedź na spotkaniu na prowincji, i to na etapie prawyborów, wyznacza faktyczną przyszłą linię postępowania światowego mocarstwa, powinien chyba zająć się czymś prostszym niż polityka.

Po trzecie – jeśli rozważyć słowa Trumpa bez emocji, to w gruncie rzeczy trudno nie przyznać mu racji. Dlaczego właściwie Stany Zjednoczone miałyby zapewniać sojusznikom darmową ochronę – jak przez kilkadziesiąt lat było z RFN – jeśli ci sojusznicy nie chcą się bronić sami i nie wydają na to pieniędzy? Przy czym akurat w przypadku Polski wstydu nie ma i stwierdzenia ewentualnego republikańskiego kandydata na prezydenta nie musimy brać do siebie. Natomiast poważnie powinni się nad nim zastanowić w Berlinie.

Autor jest publicystą „Do Rzeczy”

Opinie polityczno - społeczne
Marek Kozubal: Nie każdy nominat Piotra Glińskiego jest zły
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Koalicja w Sejmie zdała pierwszy tak poważny egzamin
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: To nie jest kraj dla lewicy
Opinie polityczno - społeczne
Jan Romanowski: Młodzi w wyborach samorządowych 2024 wystawili rządowi żółtą kartkę
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Opinie polityczno - społeczne
Przemysław Prekiel: Klęska Lewicy w wyborach samorządowych 2024. Jej liderzy nadal niczego nie rozumieją