Reklama

Rusłan Szoszyn: Borys Nadieżdin miał być chłopcem do bicia, a wystraszył Władimira Putina

Dopuszczenie „przypadkowego” kandydata do wyborów prezydenckich byłoby ryzykowne dla Kremla. Zwłaszcza gdy ma się w pamięci wydarzenia na Białorusi sprzed kilku lat.
Borys Nadieżdin

Borys Nadieżdin

Foto: AFP

Borys Nadieżdin jeszcze kilka tygodni temu nie istniał w świecie rosyjskiej polityki. Nie odgrywał też żadnej roli w opozycji demokratycznej, wsadzanej do łagrów czy zmuszonej do emigracji. W czasach prezydenta Borysa Jelcyna doradzał rządowi, później był wykładowcą akademickim i skupiał się na działalności samorządowej w podmoskiewskiej miejscowości. W ostatnich latach często gościł w kremlowskich stacjach propagandowych, ale odgrywał tam rolę chłopca do bicia. Często był jedynym człowiekiem w studiu telewizyjnym, który ostrożnie krytykował władze i potępiał wojnę, ale natychmiast był atakowany i zakrzykiwany przez tłum „patriotów”.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama