Jacek Czaputowicz: Czy wygra Biden czy Trump, trzeba umacniać sojusz z USA

O bliską współpracę ze Stanami Zjednoczonymi należy walczyć i uczynić ją priorytetem polityki zagranicznej – pisze były szef polskiej dyplomacji.

Publikacja: 14.01.2024 20:25

Jacek Czaputowicz: Czy wygra Biden czy Trump, trzeba umacniać sojusz z USA

Foto: DREW ANGERER, SPENCER PLATT / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP

Politycy niemieccy pytani o to, jaki mają plan A na wypadek zwycięstwa w wyborach prezydenckich w USA Donalda Trumpa, odpowiadają: „Mamy nadzieję, że wygra Joe Biden”. A plan B? „Plan B jest taki, że Biden musi wygrać”. Mam wrażenie, że politycy tworzący koalicję rządową w naszym kraju podobnie odpowiadają na te pytania. Donald Trump jest przecież nieprzewidywalny, może porozumieć się z Rosją kosztem Ukrainy, doprowadzić do osłabienia NATO i wycofania się Amerykanów z Europy. 

Z perspektywy praktycznej polityki zagranicznej powyższe rozważania są bezprzedmiotowe, nie mamy bowiem wpływu na wynik wyborów w USA. Zapewne świat byłby bardziej przewidywalny, a obrona naszych interesów prostsza, gdyby zwyciężył Joe Biden. Jednak przewidywalność i prostota nie są dominującymi cechami stosunków międzynarodowych. Bądźmy przygotowani na oba scenariusze i nie powielmy błędu prezydenta Andrzeja Dudy, który zwlekał z uznaniem zwycięstwa Joe Bidena. 

Czytaj więcej

Już tylko sąd może zatrzymać Donalda Trumpa

Na korzyść Polski działa potwierdzone prawo, że interesy państw są stałe i nie zależą od tego, kto w danym momencie sprawuje władzę. Na niekorzyść Polski działają wyjątki od tego prawa, gdy na politykę zagraniczną wpływ wywierają osobowości przywódców, którzy definiują interesy w inny sposób. 

Konferencja bliskowschodnia w Warszawie, czyli dlaczego USA doceniły działania polskiej dyplomacji

Wszyscy wiemy, że w czasie prezydentury Donalda Trumpa ujawniły się rozdźwięki między Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. Ich przyczyną był odmienny stosunek do porozumienia nuklearnego z Iranem, polityki wobec Izraela, wielkości i podziału wydatków  w ramach NATO czy polityki wobec Chin.

Ówczesny przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk w swoich wspomnieniach pisze, że musiał prezentować optymistyczne stanowisko UE wobec porozumienia z Iranem, choć osobiście był raczej sceptyczny. Państwa europejskie chciały robić interesy z tym krajem, co jednak zagrażało stabilności na Bliskim Wschodzie. W swoich wystąpieniach przewodniczący Rady Europejskiej bywał też złośliwy, gdy np. mówił, że Unia powinna być wdzięczna prezydentowi Trumpowi, ponieważ dzięki jego polityce europejscy przywódcy porzucili wszelkie iluzje i przekonali się, że mogą liczyć tylko na siebie. Apelował też, by niektórzy europejscy liderzy przestali podlizywać się Donaldowi Trumpowi – nietrudno się domyślić, kogo miał na myśli. 

Atmosfera ta była mi znana, ponieważ kwestia porozumienia nuklearnego z Iranem stawała wielokrotnie w Radzie do Spraw Zagranicznych, której przewodniczyła Federica Mogherini, główna autorka porozumienia z Teheranem. Jednak perspektywa, że Unia Europejska będzie liczyć tylko na siebie, była dla Polski absolutnie nie do przyjęcia. Naszym wyzwaniem stało się utrzymanie współpracy z USA i zapobieżenie pęknięciu więzów transatlantyckich. Nie oznacza to oczywiście, że nie dostrzegaliśmy wad polityki Donalda Trumpa, jednak nie mogły one przesłonić wartości sojuszu z USA dla bezpieczeństwa Polski. 

Nasze starania doceniono za oceanem. Konsekwencją były polsko-amerykańskie inicjatywy, takie jak konferencja bliskowschodnia w Warszawie w lutym 2019 r., wspólne zaangażowanie na rzecz wolności religii czy poparcie dla polityki amerykańskiej w sporze z Chinami. 

By zostać partnerem cenionym przez USA, trzeba mieć profesjonalną służbę zagraniczną i wiedzieć, jak ją można wykorzystać. Opinia publiczna została np. poinformowana o tym, że w styczniu 2019 roku do Teheranu udała się delegacja MSZ pod przewodnictwem wiceministra Macieja Langa. Nie wiedziała jednak, że konsultacje z naszymi irańskimi panterami odbyły się w języku perskim, co stworzyło właściwą atmosferę rozmów. Nie wszyscy wiedzą też, że nasza ambasador przy ONZ Joanna Wronecka rozmawiała ze swoimi partnerami z Bliskiego Wschodu w języku arabskim. Dyplomaci wiedzą, że łatwiej przekonać rozmówcę do swoich racji, kiedy są one wyrażane w jego języku. 

Nie obawiać się krytyki

Współpracę Polski z USA krytykowano w Unii Europejskiej i w kraju. Na przykład dziennikarz „Gazety Wyborczej” pisał, że konferencja bliskowschodnia w Warszawie była wyrazem głębokiego zaślepienia miłością do Stanów Zjednoczonych, które sprowadzi Polskę na manowce. „To cios we wspólną politykę zagraniczną i solidarność” – grzmiał ów dziennikarz, który właśnie został rzecznikiem prasowym Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Należy mieć nadzieję, że zmiana punktu siedzenia wpłynie też na zmianę punktu widzenia naszego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. 

Krytyka jest jednak nieuchronnym kosztem prowadzenia niezależnej polityki zagranicznej. Inni mają własne interesy i są w stanie wiele zrobić, by mam się nie powiodło. Po stronie korzyści mogliśmy z kolei odnotować: zniesienie wiz dla Polaków udających się do USA, zaangażowanie Amerykanów w inicjatywę Trójmorza, współpracę w zakresie energetyki jądrowej, a przede wszystkim wzmocnioną współpracę wojskową i rozlokowanie amerykańskich żołnierzy w naszym kraju. Nasuwa się pytanie, jak wyglądałaby nasza sytuacja po wybuchu wojny na Ukrainie, gdybyśmy nie zrealizowali tych celów?

Chcę ufać, że polityka premiera, ministra spraw zagranicznych i rzecznika MSZ będzie inna niż oceny przewodniczącego Rady Europejskiej, eurodeputowanego i dziennikarza „Gazety Wyborczej”, choć są to te same osoby, tylko w innych okresach. Chcę ufać, że dobrze rozeznają interesy Polski i nie ulegną utartym opiniom prezentowanym z innej perspektywy geopolitycznej. Nie oszukujmy się – rząd napotka wiele sytuacji, w których interesy Polski i interesy głównych państw Unii Europejskiej będą konfliktowe. Opinia publiczna powinna to zrozumieć i udzielać rządowi poparcia wtedy, gdy będzie bronił interesu narodowego wbrew stanowisku niektórych naszych partnerów.

Czytaj więcej

Szef MSZ Ukrainy zapowiada rozmowy z Polską „na wszystkich szczeblach”

O sojusz ze Stanami Zjednoczonymi należy walczyć i uczynić go priorytetem polityki zagranicznej. Nie sądzę, by groziło nam wycofanie Amerykanów z NATO, co zapowiadają niektórzy obserwatorzy. Unia Europejska będzie miała duże możliwości sprawienia, by silne NATO leżało w interesie USA. Gdyby jednak doszło do osłabienia sojuszu, planem B dla Polski nie będzie europejska obrona, lecz utrzymanie amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa udzielonych na podstawie porozumienia dwustronnego. Im wcześniej to sobie uświadomią nasi europejscy partnerzy, tym lepiej. Nie warto kreślić nierealnych scenariuszy; oparcie bezpieczeństwa Polski na europejskiej obronie jeszcze długo nie będzie poważną alternatywą.

Jak łagodzić napięcia

Co zatem należy robić, by pozostać atrakcyjnym partnerem dla USA? Na pewno trzeba poprawić stosunki z Ukrainą, a niedawna wizyta ministra Radosława Sikorskiego w Kijowie wskazuje, że jesteśmy na dobrej drodze. Kluczowe jest także poprawienie relacji z Unią Europejską i jej głównymi państwami, co również postępuje zgodnie z oczekiwaniami.

Nie oszukujmy się, rząd napotka wiele sytuacji, w których interesy Polski i interesy głównych państw Unii Europejskiej będą konfliktowe. Opinia publiczna powinna to zrozumieć i udzielać rządowi poparcia wtedy, gdy będzie bronił interesu narodowego wbrew stanowisku niektórych naszych partnerów

Stany Zjednoczone będą zwracać uwagę na naszą pozycję w regionie Europy Środkowej. W tym wypadku powinniśmy zachować podmiotowość i autonomię w stosunku do Unii Europejskiej oraz swobodę działania w odpowiedzi na ewentualne potrzeby naszej współpracy z USA. Poprawie pozycji Polski będzie sprzyjać zacieśnienie współpracy w ramach inicjatywy Trójmorza, bukareszteńskiej dziewiątki (ważne zwłaszcza przed szczytem NATO w Waszyngtonie w lipcu 2024 roku) oraz ożywienie współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej (przy istniejących obiektywnych trudnościach).  

Dla Stanów Zjednoczonych ważne są też takie obszary, jak polityka wobec Chin, sytuacja na Bliskim Wschodzie i bezpieczeństwo Izraela. W kwestiach tych mogą wystąpić napięcia z Unią Europejską. Wyzwaniem dla polskiej polityki zagranicznej będzie łagodzenie tych napięć, zapobieganie osłabieniu więzów transatlantyckich i narażaniu naszego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi na próbę. 

Autor jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim, w latach 2018–2020 był ministrem spraw zagranicznych

Politycy niemieccy pytani o to, jaki mają plan A na wypadek zwycięstwa w wyborach prezydenckich w USA Donalda Trumpa, odpowiadają: „Mamy nadzieję, że wygra Joe Biden”. A plan B? „Plan B jest taki, że Biden musi wygrać”. Mam wrażenie, że politycy tworzący koalicję rządową w naszym kraju podobnie odpowiadają na te pytania. Donald Trump jest przecież nieprzewidywalny, może porozumieć się z Rosją kosztem Ukrainy, doprowadzić do osłabienia NATO i wycofania się Amerykanów z Europy. 

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Agnieszka Markiewicz: Zachód nie może odpuścić Iranowi. Sojusz między Teheranem a Moskwą to nie przypadek
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Rada Ministrów Plus, czyli „Bezpieczeństwo, głupcze”
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Pan Trump staje przed sądem. Pokaz siły państwa prawa
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Janik: Twarz, mobilizacja, legitymacja, eskalacja
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Opinie polityczno - społeczne
Bogusław Chrabota: Śląsk najskuteczniej walczy ze smogiem