Paweł Łepkowski: Dlaczego w USA ułaskawienie przed prawomocnym wyrokiem nie budzi kontrowersji?

Czy głowa państwa może ułaskawić obywatela nieprawomocnie skazanego za przestępstwo? W większości państw świata jest to niedopuszczalne. Taki przywilej przysługuje jednak prezydentowi USA. I nie budzi to kontrowersji wśród amerykańskich prawników.

Publikacja: 12.01.2024 03:00

Prezydent Andrzej Duda z żonami ułaskawionych polityków PiS

Prezydent Andrzej Duda z żonami ułaskawionych polityków PiS

Foto: PAP/Radek Pietruszka

W 2015 r. prezydent Andrzej Duda, powołując się na artykuł 139 Konstytucji RP, ułaskawił skazanych nieprawomocnym wyrokiem sądowym Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Ta decyzja spotkała się z krytyką większości przedstawicieli środowiska prawniczego, którzy uważają, że prezydent Polski nie może stosować prawa łaski wobec osób, które – zgodnie z zasadą prawa rzymskiego „in dubio pro reo” – są do czasu udowodnienia przestępstwa uznawane na niewinne.

Konstytucja z 1997 r. wyraża się jasno

Warto przy tym podkreślić, że ta interpretacja wynika wyłącznie z logiki opartej na słowach wygłoszonych przez Arystotelesa w IV wieku p.n.e.: „Każdy z nas wolałby raczej uwolnić winnego, niż skazać niewinnego… Wolelibyśmy bowiem uznać każdego raczej za niewinnego, nawet jeśli stawiane zarzuty były prawdziwe, niż skazać go, gdyby prawdziwe nie były. W razie wątpliwości trzeba wybrać to, co naraża na mniejszy błąd”. Wydaje się zatem, że ułaskawienie kogoś w czasie trwania dochodzenia i przed uznaniem jego winy przez sąd jest niedźwiedzią przysługą dla ułaskawionego. Wskazuje bowiem, że głowa państwa z góry uznawała go za przestępcę.

Artykuł 139 konstytucji jest krótki i zwięzły: „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu”. Wyróżnienie zastosowane w drugim zdaniu wskazuje tylko na jedno ograniczenie przy stosowaniu tego prawa. A co nie jest zabronione – jest dopuszczalne.

Czytaj więcej

Ułaskawienie Kamińskiego i Wąsika. Decyzję prezydenta komentuje Jarosław Kaczyński

Warto zwrócić uwagę, że podobnie art. 47 ust. 1 Konstytucji RP z 17 marca 1921 r. ograniczał uprawnienia głowy państwa co do treści i zakresu przedmiotowego prawa łaski tylko wobec ministrów skazanych przez Trybunał Stanu. Z kolei Ustawa Konstytucyjna z 23 kwietnia 1935 r. nie wprowadzała już żadnych ograniczeń. Nadal jednak stosowanie prawa łaski wobec osób nie skazanych wyrokiem sądowym wydawało się wówczas po prostu nielogiczne.

Europa wyszła z epoki absolutyzmu

W krajach Unii Europejskiej prawo łaski jako prerogatywa głowy państwa jest współcześnie bardzo ograniczone. W niektórych przypadkach wymaga nawet kontrasygnaty odpowiedniego przedstawiciela rządu. Tak jest na przykład w Republice Włoskiej.

Podobnie jak w Polsce, także w środowisku prawników niemieckich od lat toczy się spór czy uprawnienie prezydenta do ułaskawienia wynikające z art. 60 Ustawy Zasadniczej RFN dotyczą wyłącznie osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądu. Spór ochłodziło orzeczenie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, w którym czytamy: „Prawo do ułaskawienia, o którym mowa w art. 60 ust. 2 Ustawy Zasadniczej, polega na możliwości całkowitego lub częściowego darowania w indywidualnych przypadkach prawomocnie uznanej kary, złagodzenia jej lub zawieszenia jej wykonania. Otwiera możliwość skorygowania decyzji, która została podjęta zgodnie z prawem i której nie można już prawnie zmienić w inny, specjalny sposób. To orzeczenie interpretuje się jako ograniczenie prawa łaski wyłącznie do osób skazanych”. 

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Drugie ułaskawienie Andrzeja Dudy. Prezydent był niezłomny jeden dzień

Nawet monarcha brytyjski nie jest pod tym względem nie ograniczony. W tradycji angielskiej jego prerogatywy są nazywane „królewskim miłosierdziem”, które może być zastosowane wyłącznie wobec osób winnych. Słowo „winnych” należy odczytywać jako skazanych prawomocnym wyrokiem sądowym. Od 1617 roku monarcha mógł jedynie zamienić wyrok śmierci na karę banicji, czyli wywozu skazanego za granicę. Ułaskawienie królewskie do dzisiaj nie uchyla wyroku skazującego, ale jedynie łagodzi karę.

Pod tym względem przepisy konstytucyjne większości państw świata są podobne. Tylko w Stanach Zjednoczonych prawo łaski jest nie podlegającym żadnemu ograniczeniu niemal absolutystycznym przywilejem głowy państwa. Pod tym względem podobne prawa mieli jedynie cesarze bizantyjscy.

Choć w pierwszej chwili może to zabrzmieć niedorzecznie, istnieją poważne powody wynikające z amerykańskiego prawa precedensowego, które uzasadniają nadzwyczajny przywilej prezydenta USA do ułaskawienia każdego amerykańskiego obywatela i każdego obcokrajowca przebywającego na terytorium USA. I to niezależnie, czy są to osoby niewinne, czy skazane prawomocnym wyrokiem za przestępstwo.

W styczniu 1865 r. Kongres USA przyjął ustawę, która pozbawiła byłych członków rządu Konfederacji Stanów Południowych prawa wykonywania zawodu federalnego. Było to szczególnie dotkliwe dla urzędników sądów federalnych. Żeby kontynuować karierę zawodową, musieli ponownie złożyć przysięgę lojalności wobec Stanów Zjednoczonych i prezydenta oraz udowodnić, że nigdy nie służyli w rządzie Konfederacji. Jednak prawnik i były senator Konfederacji z Arkansas, mecenas Augustus Hill Garland, odmówił składania przysięgi, powołując się na prawo łaski udzielone mu wcześniej przez prezydenta USA Andrew Johnsona. Garland złożył do Sądu Najwyższego skargę, że nowe prawo jest krzywdzącą ustawą wykonawczą i ustawą ex post facto, która niesprawiedliwie karze go za przestępstwo, za które został ułaskawiony. Wniósł prośbę o rozsądzenie, czy nowa ustawa była zgodna z konstytucją.

Czytaj więcej

Sprawa Kamińskiego i Wąsika. Prezydent wszczyna postępowanie ułaskawieniowe

W 1866 r. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, stosunkiem głosów 5 do 4, orzekł że „prawo ułaskawienia przyznane prezydentowi przez Konstytucję jest nieograniczone, z wyjątkiem przypadków impeachmentu. Rozciąga się ono na każde przestępstwo znane prawu i w każdym czasie po jego popełnieniu, albo przed wszczęciem postępowania sądowego, albo w jego toku, albo po skazaniu i wyroku. Władza nie podlega kontroli legislacyjnej (…) Ułaskawienie sięga kary przewidzianej za przestępstwo i winę sprawcy. Jeżeli zostanie przyznane przed skazaniem, zapobiega nałożeniu jakichkolwiek kar wynikających z wyroku skazującego; jeżeli zostanie wydane po skazaniu, zniesie kary oraz przywróci mu wszystkie prawa obywatelskie”. Ten werdykt ostatecznie rozstrzygał sprawę. Prezydent mógł ułaskawić każdego z góry, nawet najbardziej niewinnego.

Prawo łaski nie zawsze jest korzystne dla ułaskawionego

Orzeczenie SN z 1866 r. okazało się bardzo korzystne dla wymiaru sprawiedliwości w innej sprawie, rozstrzyganej wiele lat później. W 1914 r. gazeta „New York Tribune” opisała kompromitującą dla administracji prezydenta Woodrowa Wilsona aferę celną. Pewna osoba powiązana z Partią Demokratyczną przemycała biżuterię do Stanów Zjednoczonych. Administracja podejrzewała, że ujawnione przez dziennikarzy informacje musiały pochodzić od kogoś z podległej prezydentowi Służby Celnej. Urzędnicy w Białym Domu odkryli, że gazeta zdobyła informację na drodze przekupstwa. Nie wiedzieli jednak, jak wyciągnąć nazwisko informatora od dziennikarzy.

Kiedy zaczął się proces przemytnika, federalna wielka ława przysięgłych wezwała na przesłuchanie dwóch pracowników „New York Tribune”: redaktora miejskiego George’a Burdicka oraz redaktora wiadomości żeglugowych Williama L. Curtina. Obaj odmówili zeznań powołując się na Piątą Poprawkę do Konstytucji, która pozwalała im zachować w tajemnicy źródła informacji, ponieważ zeznania mogłyby być na ich niekorzyść. Wtedy doradcy prezydenta wpadli na diaboliczny plan. Woodrow Wilson ułaskawił obu mężczyzn wbrew ich woli, mimo że nie byli ani uznani za winnych, ani nie byli skazani za jakiekolwiek przestępstwo. Akt łaski zmusił ich więc formalnie do składania zeznań, ponieważ Piąta Poprawka nie ma w takich okolicznościach zastosowania.

Czytaj więcej

Prof. Małgorzata Manowska: Polityka jawnie wkroczyła do SN

Osoba ułaskawiona jest objęta immunitetem, a więc nie może się zasłaniać odmową zeznań ze względu o obawy działania na własną niekorzyść. Obaj dziennikarze odmówili jednak przyjęcia ułaskawienia i składania zeznań. Okazało się, że nie mogą tego zrobić. Burdick został ukarany grzywną w wysokości 500 dolarów i osadzony w więzieniu do czasu, aż się zastosuje do nakazu złożenia zeznań. Jego kolega nie wytrzymał presji i udzielił wyjaśnień wskazując na źródło przecieku, które, jak się okazało, rzeczywiście zostało przekupione. Co ciekawe, nawet najgorsze zeznanie nie było już groźne dla obu tych dziennikarzy. Obaj byli bowiem z góry ułaskawieni.

Czy prezydent USA może ułaskawić sam siebie?

Federalne ułaskawienie w USA może więc zostać udzielone przed rozpoczęciem procesu sądowego lub nawet śledztwa policyjnego, FBI lub innych agencji śledczych. Prezydent może je ogłosić zarówno przed wydaniem jakiegokolwiek aktu oskarżenia, jak i w przypadku nieokreślonych przestępstw oraz przed lub po skazaniu za przestępstwo federalne.

Czy prezydent USA może sam siebie ułaskawić? To pytanie nie jest także bezzasadne na gruncie polskim

Najbardziej znane w historii Ameryki ułaskawienie zastosował 8 września 1974 r. prezydent Gerald Ford, który ułaskawił swojego poprzednika Richarda Nixona, mimo że nie postawiono mu żadnych formalnych zarzutów w związku z możliwymi przestępstwami związanymi z aferą Watergate. W tym wypadku Sąd Najwyższy nigdy nie rozpatrywał skutków prawnych tego ułaskawienia, choć do dzisiaj budzi ono kontrowersje. Nie ma bowiem zgody co do tego, jak prawo ułaskawienia może być stosowane w sprawach związanych z utrudnianiem impeachmentu.

Zazwyczaj proces ułaskawienia jest ściśle kontrolowany i przechodzi poważną procedurę weryfikacyjną. Wszystkie wnioski w przypadku przestępstw federalnych są zwykle kierowane do Biura Prokuratora ds. Ułaskawień w Departamencie Sprawiedliwości w celu weryfikacji. Ale to, czy tam trafią, zależy tylko od dobrej woli prezydenta. Głowa państwa może pominąć tę procedurę. Tak zazwyczaj postępował Donald Trump, który udzielał ułaskawień lub złagodzeń kar jedynie po konsultacjach z personelem Białego Domu. Tylko niektórym wnioskodawcom udzielono ułaskawienia za pośrednictwem Biura Prokuratora ds. Ułaskawień.

Pozostaje jeszcze jedna poważna i nie rozstrzygnięta kwestia. Czy prezydent USA może sam siebie ułaskawić? To pytanie nie jest bezzasadne także na gruncie polskim. W Stanach Zjednoczonych nabiera ono jednak szczególnego znaczenia w obliczu zapowiedzi Donalda Trumpa o przystąpieniu do ponownego ubiegania się o fotel prezydenta USA w przyszłym roku. Na byłym republikańskim prezydencie ciąży bowiem aż 37 zarzutów o przestępstwa federalne. Jeżeli wygra wybory, bez wątpienia dokona samoułaskawienia, które uczyni go nietykalnym do końca życia.

Opinie polityczno - społeczne
Agnieszka Markiewicz: Zachód nie może odpuścić Iranowi. Sojusz między Teheranem a Moskwą to nie przypadek
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Rada Ministrów Plus, czyli „Bezpieczeństwo, głupcze”
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Pan Trump staje przed sądem. Pokaz siły państwa prawa
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Janik: Twarz, mobilizacja, legitymacja, eskalacja
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Opinie polityczno - społeczne
Bogusław Chrabota: Śląsk najskuteczniej walczy ze smogiem