Tomasz Krzyżak: Debata o Janie Pawle II powinna sprawić, że otworzymy oczy

Dyskusja wokół Jana Pawła II może spowodować, że zauważymy pedofilię także poza Kościołem.

Publikacja: 08.03.2023 03:00

Jan Paweł II

Jan Paweł II

Foto: Łukasz Gągulski, PAP

Kolejny, siódmy już odcinek serii „Bielmo”, w której Marcin Gutowski szukał odpowiedzi na pytania o podejście Jana Pawła II do kwestii pedofilii, doprowadził go do Krakowa. Wiadomym było, że wcześniej czy później tak się stanie. Podobną drogą poszedł także Ekke Overbeek, którego książka dotycząca krakowskich czasów Wojtyły właśnie się ukazuje. Tą samą drogą podążaliśmy i my z Piotrem Litką, a efekty tej pracy czytelnicy „Rzeczpospolitej” mogli poznać już w ubiegłym roku.

Okazuje się, że te same dokumenty dotyczące księży Eugeniusza Surgenta i Józefa Loranca można czytać inaczej. Podczas, gdy my dostrzegliśmy w tych sprawach działanie Wojtyły – być może w sprawie Surgenta nie do końca doskonałe, ale jednak – to zarówno Gutowski, jak i Overbeek zdają się jego reakcji nie dostrzegać. Obaj zgodnie twierdzą, że Wojtyła doskonale wiedział o tym, że krzywdzą oni dzieci, a mimo to przenosił ich z parafii na parafię. A jak sprawa stała się publiczną, bo księża trafili ostatecznie do więzienia, to w sprawie Surgenta umył ręce, a Loranca właściwie nie ukarał. Ba, pierwszemu wręcz załatwił przeniesienie do diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, gdzie ksiądz dalej krzywdził.

Tezy te nie znajdują jednak potwierdzenia w dokumentach. Widać w nich bowiem wyraźnie, że działania Wojtyły wyprzedzały działania organów śledczych i ani w jednym, ani w drugim przypadku nie było tam próby zamiecenia czegoś pod dywan.

Czytaj więcej

Tomasz Terlikowski: Otwarte pytania wciąż bez odpowiedzi

Stawianie tak ostrych tez – zamiast otwierać jakiś etap w badaniach – właściwie je zamyka. A jeśli nie zamyka, to w jakimś stopniu – przynajmniej na pewien czas – zatrzymuje i betonuje. Choć na wiele pytań wciąż odpowiedzi nie znamy. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że teraz hierarchowie – np. abp Marek Jędraszewski – natychmiast otworzą archiwa i pokażą dokumenty. Obym się mylił, ale nastąpi pewne usztywnienie, a ze strony niektórych środowisk będziemy obserwować desperackie próby obrony Jana Pawła II. Kurz będzie opadał długo.

Ukłon dla Gutowskiego za to, że dotarł do osób pokrzywdzonych. Do tych, których Kościół przez wiele lat nie widział. Ale choć nie widział ich Karol Wojtyła, to nie widzieli ich także kard. Stefan Wyszyński, kard. Józef Glemp, wielu innych biskupów w Polsce, a także na świecie. Tak było w całym Kościele i poza nim także. Opowiadając tego typu trudne historie, warto spojrzeć na szerszy kontekst i dostrzec choćby to, że w latach 60. czy 70. wiedza o wykorzystywaniu i jego skutkach była właściwie żadna.

Dyskusja o Karolu Wojtyle wchodzi teraz na bardzo duży poziom emocjonalny

Doskonale pokazują to liczne przykłady z tamtych czasów z USA. Opowiadanie tych historii tylko przez pryzmat Karola Wojtyły jest daleko idącym nadużyciem.

W reportażu Gutowskiego dostało się trochę i nam – dziennikarzom „Rz”. Główny zarzut: nie dotarliśmy do ofiar. Cóż. Reportaż telewizyjny czy książka reporterska rządzą się nieco innymi prawami aniżeli tekst prasowy. Inna metodologia pracy. W telewizji da się – ba, nawet trzeba – pokazać emocje konkretnego człowieka. Dla słowa pisanego, by pokazać ogrom krzywd, wystarczą suche relacje sprzed lat. Zwłaszcza jeśli nasze analizy, choć dotyczą w istocie tego samego tematu, to jednak skupiają się nieco na innych aspektach.

Warto też jednak zauważyć, że właściwie walkę z pedofilią w Kościele zapoczątkował nie kto inny jak właśnie Jan Paweł II. Przeszedł długą drogę, długo się uczył, ale to, że w Kościele jest coraz większa wrażliwość, że ofiary traktowane są z szacunkiem, że przestępców się karze – jest jego zasługą. O tym niestety się nie mówi. A szkoda.

Dyskusja o Karolu Wojtyle wchodzi teraz na bardzo duży poziom emocjonalny. Dla niektórych upadł mit wielkiego Polaka, niektórzy wzywają do likwidacji jego pomników, zmieniania nazw ulic i placów. Nad tego typu populistycznymi wezwaniami nie ma się co rozwodzić. Mają one w zasadzie cel polityczny, a nie o politykę tu chodzi.

Celem winna być ochrona najmłodszych i paradoksalnie debata o Janie Pawle II może, a wręcz powinna, spowodować, że jako społeczeństwo otworzymy oczy.

Kolejny, siódmy już odcinek serii „Bielmo”, w której Marcin Gutowski szukał odpowiedzi na pytania o podejście Jana Pawła II do kwestii pedofilii, doprowadził go do Krakowa. Wiadomym było, że wcześniej czy później tak się stanie. Podobną drogą poszedł także Ekke Overbeek, którego książka dotycząca krakowskich czasów Wojtyły właśnie się ukazuje. Tą samą drogą podążaliśmy i my z Piotrem Litką, a efekty tej pracy czytelnicy „Rzeczpospolitej” mogli poznać już w ubiegłym roku.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Prof. Jan Żaryn: Wrogie przejęcie czy marnotrawstwo? Pozbawia się mnie prawa do obrony
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Wszystko, byle nie ten patriotyczny ciemnogród!
Opinie polityczno - społeczne
Arkadiusz Stempin: Niemiecka demokracja w kryzysie. Czy Niemcy uchronią ją przed erozją od środka?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Dlaczego PiS chce ukryć problemy, których lawinowo przybywa
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Odwołana rewolucja w KRS