Niedawna tragiczna i niezwykle smutna informacja o śmierci senatora Marka Plury z PO wywołała – jak to zwykle w takich sytuacjach – pytania natury politycznej. Ale sytuacja jest jasna i w poniedziałek potwierdziła ją Państwowa Komisja Wyborcza: wyborów uzupełniających do Senatu w okręgu katowickim nie będzie. Wynika to bezpośrednio z przepisów, które rządzą terminami wyborów uzupełniających pod koniec kadencji.

Miejsce śp. Marka Plury nie będzie więc obsadzone aż do jesiennych wyborów. Jednak ze względu na wcześniejsze zmiany w układzie sił w Senacie większość opozycyjna nie jest poważnie zagrożona. Z opozycją często głosują np. senator niezależny Jan Maria Jackowski, jak i senator Porozumienia Józef Zając. Przed Senatem w najbliższym czasie jedno poważne wyzwanie: poprawki do ustawy o Sądzie Najwyższym i ich wysłanie do Sejmu.

Czytaj więcej

Nie żyje senator Marek Plura

Ale Senat liczy się dla opozycji również z innego powodu. Brak wyborów uzupełniających sprawia, że tworzący się właśnie kolejny pakt senacki (czyli potencjalna umowa PO, Hołowni, PSL, Lewicy i samorządowców o 100 wspólnych kandydatach w okręgach) nie będzie poddany przedwczesnemu testowi.

Od miesięcy odbywają się kolejne spotkania grupy roboczej, która ma ustalić zasady podziału mandatów. Politycy opozycji całkiem otwarcie mówią o tym, że w ich zasięgu jest większość na poziomie ok. 65 mandatów – czyli 65 „biorących” miejsc. Ale do ustalenia personaliów jeszcze bardzo daleko. Lista nazwisk będzie zapewne gotowa dopiero wiosną albo nawet później – gdy ostatecznie uformuje się również kształt, w którym do Sejmu wystartują siły polityczne tworzące w 2023 roku pakt senacki. Oczywiście nie jest też wolny od napięć. Niedawno w Łodzi o groźbie wykluczenia z paktu i tych napięciach mówił Szymon Hołownia. Ale większość rozmówców z opozycji przekonuje, że do powstania tego porozumienia dojdzie. Ale to, że nie ma konieczności, by już teraz toczyć przedwczesną kampanię w jednym z okręgów, to dla opozycji korzystna okoliczność.

To wszystko wiąże się jednak z szerszą dyskusją o tym, co dalej z sejmową opozycją. Ogłoszenie nawet zarysów senackiego porozumienia miałoby kilka określonych konsekwencji. Po pierwsze, wzmocniłoby presję, by i liderzy w Sejmie ogłosili, w jaki sposób chcą rywalizować o Sejm. Bo to, że ta rywalizacja będzie – również między partiami tworzącymi sam pakt senacki – nie ma już żadnych wątpliwości. Ale im ostrzejsza i dłuższa, tym większe potencjalne straty dla wszystkich jej uczestników jednocześnie.

Czytaj więcej

Czarzasty: Wspólna lista opozycji? Lewica otwarta, ale do tanga trzeba czworga

Z drugiej strony szybkie ogłoszenie wspominanych wcześniej zarysów paktu senackiego byłoby zwrotem akcji dla całej opozycji. Pokazałoby, że potrafi ze sobą w racjonalny sposób współpracować na polu, które było wskazywane jako najłatwiejsze do zawarcia jakiegokolwiek wiążącego porozumienia.

Opozycji brakuje na starcie nowego roku faktów politycznych. Za to nie brakuje jej emocji – i pogarszającej się atmosfery zwłaszcza między Platformą a partią Szymona Hołowni.

Senat pozostaje miejscem, gdzie te emocje można wygasić. Ale im później pierwsze wiążące deklaracje, tym gorzej dla wszystkich zainteresowanych stron.