Coś, co wydawało się typową kaczką dziennikarską, w co trudno było uwierzyć, okazało się prawdą – Marek Kuchciński został szefem Kancelarii Premiera. Szefem KPRM będzie polityk, który przestał być marszałkiem Sejmu za słabość do prywatnego podróżowania za publiczne pieniądze, wokół którego tli się afera podkarpacka, który nie ma wyższego wykształcenia i unika trudnych pytań, bojąc się dziennikarzy. Nic też nie wiadomo o kompetencjach Kuchcińskiego jako organizatora, sprawnego koordynatora działań międzyresortowych, człowieka medialnego, który dobrze współpracuje z dziennikarzami. Kuchciński nie ma też bliskich relacji z Morawieckim, tak jak jego poprzednik Michał Dworczyk. Nowy szef KPRM jest typowym komisarzem partyjnym, zaufanym druhem Jarosława Kaczyńskiego z zakonu PC, który ma pełnić rolę przyzwoitki politycznej przy premierze. Czy Mateusz Morawiecki zgodził się, żeby wybierać mu najbliższych współpracowników?

– Premier nie zgłaszał uwag – uciął Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i prawa ręka Jarosława Kaczyńskiego. Czytaj: „premier nie ma nic do gadania i nawet nie pisnął”. O czym to świadczy?

Czytaj więcej

Kuchciński za Dworczyka. „Robią wszystko, aby Morawiecki sam zrezygnował”

Po pierwsze, Kaczyński upokarza Morawieckiego, który za wszelką cenę chce pozostać na stanowisku premiera. A Marek Kuchciński jest nowym „uchem prezesa”. To pokazuje, jak skłócony jest obóz władzy i jak słaba jest pozycja premiera Morawieckiego.

Po drugie, partyjną nominacją prezes chce rozładować spory w PiS. Ale frakcyjne podziały mogą teraz tylko nabrzmieć. Pozycja Kuchcińskiego w PiS jest teraz silniejsza niż Morawieckiego.

Po trzecie, nominacja dla Kuchcińskiego jest dowodem krótkiej ławki w PiS. Czy w partii nie ma ludzi kompetentnych? Ci z obozu władzy, którzy cieszą się wiedzą i doświadczeniem, jak Konrad Szymański, Marek Magierowski czy Paweł Soloch, są marginalizowani, trzymają się daleko od Nowogrodzkiej lub odchodzą.

Czytaj więcej

Wojciech Tumidalski: Zwykły urzędnik musi być po studiach, a szef kancelarii premiera nie

Po czwarte, złe uczynki w PiS zostają nagradzane. Kuchciński nie rozliczył się z wykorzystywania publicznych pieniędzy dla prywatnych celów. Nie wyjaśnił wątpliwości ws. afery podkarpackiej. Nie odpowiedział też za kryzys parlamentarny z 2016 r. Partia promuje drobnych cwaniaczków, co nijak ma się do pokory, o której mówi Kaczyński. Gdy w 2019 r. Polacy dowiedzieli się o prywatnych lotach Kuchcińskiego rządowymi samolotami, 68 proc. respondentów chciało jego dymisji z funkcji marszałka Sejmu.

Po piąte, Michał Dworczyk, który powinien był pożegnać się ze stanowiskiem natychmiast po wybuchu afery mailowej, przy Kuchcińskim był tytanem pracy. Bo były marszałek jako poseł w ciągu trzech lat nie miał ani jednego wystąpienia w Sejmie.

Po szóste, zerowe kontakty z mediami Kuchcińskiego, poza rządowymi organami propagandowymi, dobrze definiują jego słowa do dziennikarzy z 2017 r.: „Zwracamy się do mediów, aby zadawały właściwe pytania”.

Awans Kuchcińskiego to kpina z państwa i potwierdzenie słów, że kto dziś mieszka w Polsce, ten się w cyrku nie śmieje, bo cyrk ma na co dzień.