Reklama

Andrzej Łomanowski: Diabeł w szczegółach

Setki tysięcy Rosjan powoływanych do wojska mogą zmienić przebieg wojny. Ale nieprędko. Ukraina ma jeszcze czas na zwycięstwa.
Andrzej Łomanowski: Diabeł w szczegółach

Foto: AFP

Mobilizacja ogłoszona przez Władimira Putina obejmie ok. 300 tys. ludzi. To wystarczająca masa, by dać Kremlowi przewagę na polach bitew. Rzecz jasna nikt – poza ukraińskim sztabem generalnym – nie wie, ile liczą obecnie oddziały ukraińskie na froncie, ale możemy założyć, że poprzez mobilizację Putin uzyska przewagę liczebną, i to znaczną.

Dalej jednak jest gąszcz szczegółów, w których właśnie tkwi diabeł (a właściwie całe ich stado). Jedynie w 1941 r. pod ówczesnym Leningradem i Moskwą (a potem w 1943 r. w wyzwalanej Ukrainie) wystarczyło rozdać karabiny z bagnetami pospolitemu ruszeniu i popędzić je – w cywilnych marynarkach i kaszkietach – na wroga. Dzisiaj żołnierze muszą mieć mundury kamuflującej barwy, buty, kamizelki kuloodporne, hełmy, nie mówiąc już o porządnej broni.

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama