Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę – pisał Jerzy Liebert, polski poeta. I tak właśnie jest. W chwilach próby dowiadujemy się, kim jesteśmy i w jakiej wspólnocie żyjemy. Mimo obustronnego szczucia okazuje się, że jednak mamy wiele wspólnego: wielokrotnie napadani pomagamy napadniętym, niegdyś sami wygnani zapraszamy pod swój dach innych wygnańców.

Zanim pojawią się hieny, a te pojawiają się zawsze, objawiają się też masowo dobrzy ludzie, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Zdajemy najważniejszy egzamin – z człowieczeństwa. Na jak długo nie wiem. Rosyjskie trolle krzyczą „pamiętamy Wołyń”, puszczają w obieg fake newsy o „sąsiadce z Ząbek”, martwią się o cenę ropy i pytają dlaczego polskie dziecko dostaje 500 zł miesięcznie, a ukraińskie 40 zł dziennie (choć dostają je polskie rodziny goszczące wygnańców).

Czytaj więcej

Rosja: Dziennikarka państwowej stacji protestowała na wizji przeciw wojnie

Czytaj więcej

Katarzyna Sidło: Syryjska lekcja dla Polski

Nie staliśmy się nagle aniołami, kłócimy się jak zawsze: kto miał rację, kto bardziej pomaga, kto pomaga za mało, kto jest winien, a kto miał rację od zawsze i za każdym razem jak Duch Święty. Cóż, fraza Słowackiego o sile fatalnej, która po jego śmierci będzie oddziaływać „aż was zjadacze chleba w aniołów przerobi” brzmi w Polsce już nie ironicznie, a wręcz sarkastycznie. Ale okazuje się, że większość z nas ma też swoją stronę anielską, wrażliwą na krzywdę, pełną miłosierdzia, które nie pyta, co będzie jutro, lecz troszczy się o skrzywdzonych tu i teraz. Dziś.

Jeśli wierzymy w odkupienie grzechów, to ono tak właśnie wygląda. Jeśli wierzymy w ludzką przyzwoitość, to dziś nie ma powodów do zwątpienia. Wykorzystajmy ten moment. Dla nas, dla napadniętych, dla tłustych kotów, którym już nic się nie chce i które z wszystkich rzeczy najbardziej nienawidzą ryzyka. Bądźmy lustrem, w którym odbija się na moment obraz lepszego świata.

Ale myślmy też o przyszłości. Że oto nastąpiła wielka zmiana. Nie będzie już Polski bez mniejszości narodowych. Nie będzie kraju z jedną dominującą, na wpół państwową religią. Będziemy znów Rzeczpospolitą Obojga Narodów, tak jak kiedyś powinniśmy być Rzeczpospolitą Narodów Trojga. Będziemy wreszcie mieli wokół nas więcej dzieci, których przyszłość jest naszą przyszłością. Nawet jeśli Ukraina bezapelacyjnie zwycięży, w co bardzo chciałbym wierzyć, odbudowa kraju potrwa zapewne dziesięciolecia. Nie wszyscy wrócą, bo po prostu nie będą mieli gdzie wracać. A niektórzy nie będą chcieli. Bo trauma wspomnień zbyt silna, bo tamto życie zbyt trudne, bo nowa miłość, nowa praca, nowy dom.

Czytaj więcej

Jan Zielonka: Stan zagrożenia

Potraktujmy to jako szansę. Jako rozstrzygnięcie, które samo przyszło. Jest nas więcej. Są dzieci. Są kobiety, które trzeba otoczyć miłością i opieką. Sprawić, by wszyscy, którzy tego chcą poczuli się naprawdę jak w domu. Trzeba systemowo zmienić prawo. Trzeba już dziś zadbać, by ci, których zawody są najpotrzebniejsze dla sukcesu asymilacji: ukraińskie lekarki, pielęgniarki, psycholożki, nauczycielki – nie jechały dalej. By zostały pomagać swoim rodakom odnaleźć się w nowej Ojczyźnie. Szukajmy wśród uchodźców innych, potrzebnych nam wszystkim specjalistów, by miłośnicy „pamięci o Wołyniu” jak najszybciej zrozumieli, że nie tylko dajemy, ale też bierzemy. Bo dobro wraca, choć nie zawsze tak, jakbyśmy chcieli.

Musimy jak najszybciej wprowadzić korektę do naszej narracji historycznej. Zakończyć bajania o tym, że Polacy zawsze cierpieli najbardziej, bo wobec morza cierpienia, które do nas właśnie przyszło, to po prostu śmieszne. I ośmieszające. Uczyć, że jesteśmy specjalni, nie przez zamknięcie w swoim „czysto polskim” grajdole, lecz przez otwartość i współczucie. Siła kultury tym się przejawia, że nie boi się inkluzywności i czerpania z wielu źródeł. Miłośnikom czystości polskiej krwi przypominam, że Mickiewicz miał o sobie mówić: „Mój ojciec z Mazurów, matka moja Majewska z wychrztów, jestem więc na pół Lechitą, na pół Izraelitą… i tym się szczycę!”. Miłośnikom polskiego mesjanizmu mającego początek w pismach Adamowych, przypominam, że pod koniec życia, chciał wyzwalać Polskę przez islam.

Czytaj więcej

Premierzy Polski, Czech i Słowenii w Kijowie. „Ważny, symboliczny gest. A podróże kształcą…”

Proste w historii i kulturze są jedynie tępe ideologie służące do okładania cepem inaczej myślących. W sumie to zabawne, jak zwolennicy czystości religijno-rasowej powołują się na polskie dziedzictwo: wielokulturowe, splątane, wymieszane z wszystkich możliwych składników dlatego właśnie, że Rzeczpospolita była krajem otwartym i wielokulturowym.

Jeśli więc naprawdę chcemy być dziś patriotami odwołującymi się do tradycji Rzeczypospolitej, piastowskiej, jagiellońskiej, trzeciomajowej, to powiedzmy sobie otwarcie: od dziś budujemy Polskę wraz z Ukraińcami, bo innej nie będzie.

o autorze

Maciej Strzembosz

Autor jest producentem filmowym i scenarzystą