Dwa lata od wyborów w 2019 roku to historia ciągłych wewnętrznych i zewnętrznych kryzysów, rekonstrukcji, utraty i odbudowy większości oraz zmian wewnętrznych. Ostatnia z nich jest najważniejsza – po odejściu z rządu i Zjednoczonej Prawicy Porozumienia Jarosława Gowina jego miejsce zajmuje Partia Republikańska Adama Bielana. PiS jest też w sojuszu programowym z Pawłem Kukizem, ma też w swojej orbicie kilku posłów niezrzeszonych. Nie jest pewne, jak będzie wyglądać sytuacja za dwa lata. PiS dąży do wyborów w konstytucyjnym terminie. Zarówno po to, by w „lusterku wstecznym" pozostawić pandemię, jak i po to, by Polski Ład zadziałał w oczach wyborców. Nie bez znaczenia jest też czekanie na polityczne zużycie się opozycji, zwłaszcza Szymona Hołowni.

Celem Jarosława Kaczyńskiego jest utrzymanie większości do wyborów oraz oczywiście sukces w kolejnej kadencji. Prezes PiS został wybrany na kolejną kadencję (zapewnia, że na ostatnią). Rozpoczął też w trakcie lipcowego kongresu proces wewnętrznej przebudowy PiS. Nowogrodzka przetrwała kryzys wywołany „Piątką dla zwierząt", wewnętrzny bunt grupy wokół Jana Krzysztofa Ardanowskiego oraz częściowo odbudowała poparcie w sondażach po wyroku TK w sprawie aborcji. Odbudowuje też większość w Sejmie. Już wkrótce klub będzie liczył 230 posłów, nawet bez wsparcia Pawła Kukiza i jego trzech parlamentarzystów. To jednak za mało, by spać spokojnie. Dlatego można spodziewać się, że kolejne tygodnie i miesiące Nowogrodzka poświęci na dalsze wzmocnienia większości, a większe potencjalne zmiany (np. w rządzie i odejście z niego prezesa PiS, co sam zresztą zapowiadał) to kwestia 2022 roku. Kaczyński po dwóch latach utrzymuje zarówno władzę, jak i pozycję najbardziej wpływowego polityka w Polsce, ale jego sytuacja jest – ze względu na fragmentację wewnętrznego układu sił – dużo bardziej skomplikowana niż w pierwszej kadencji. Jednak takie układy – sposób rozegrania w ostatnich dniach i tygodniach ambicji grupy wiceszefa MON Marcina Ociepy to pokazuje – są naturalnym środowiskiem prezesa.

Czytaj więcej

Przejście Polski przez kryzys gospodarczy 2008 roku relatywnie suchą stopą, fenomen „zielonej wyspy”
Tusk i Kaczyński. Kto wygrał politycznie aspiracje Polaków?

Ale sytuacja, w której znalazło się PiS, jest zdecydowanie inna niż na początku kadencji. Ma nie tylko bardziej fragmentaryczne wsparcie (Bielan, Ociepa i oczywiście Kukiz) w Sejmie, ale też silne frakcje wewnątrz (grupa konserwatystów wokół Bartłomieja Wróblewskiego) i konkurencje na wsi w postaci Michała Kołodziejczaka i AgroUnii.

Dla premiera Mateusza Morawieckiego ostatnie dwa lata to czas zarządzania kryzysami politycznymi, krajowymi i zewnętrznymi. Największy kryzys to pandemia koronawirusa, która zdefiniowała ostatnie kilkadziesiąt miesięcy w polityce. Politycznie Morawiecki poradził sobie z odparciem licznych wewnętrznych szturmów na swoją pozycję, był też współautorem zwycięstwa Andrzeja Dudy. Został też z mocnym mandatem wybrany wiceprezesem PiS. Poza prezydentem Andrzejem Dudą ma też najwyższe notowania w rankingach zaufania. To dobry bilans. Ale pytanie, jak poradzi sobie – po wyroku TK – z relacjami z UE.

Dla Zbigniewa Ziobry ostatnie dwa lata to czas konsolidacji. Jego grupa w Sejmie – mimo poważnych „stress testów" – utrzymała spójność (mało kto już pamięta kryzys sprzed roku, gdy mówiło się, że do rządu miał wejść PSL, a odejść z niego politycy Solidarnej Polski), a Ziobro i jego ludzie ustawili się w roli recenzenta PiS w ważnych strategicznie obszarach, jak kwestie energetyczne i klimatyczne. Ziobro nie zdołał jednak dokonać jakiegokolwiek poważnego przełomu w sporze z Morawieckim. I musi czekać w wielu sferach na korzystny dla siebie rozwój wypadków. Nie może liczyć też na taktyczny sojusz wzmacniający pozycję z Porozumieniem Jarosława Gowina, który jest poza rządem.

Czytaj więcej

Prof. Antoni Dudek: PiS rozdaje pieniądze, jak Grecja przed upadkiem

Dla Adama Bielana i jego ludzi dwa lata po objęciu władzy zaczyna się nowy etap. Partia Republikańska zajmuje miejsce (chociaż nie 1:1) Porozumienia jako trzeci koalicjant. Kwestia ułożenia tych relacji to sprawa w tej chwili otwarta. Tak jak i tożsamość polityczna republikanów. Trudno nie uznać też wydarzeń ostatnich miesięcy za polityczny sukces samego Bielana, który z ważnego polityka bardziej na zapleczu stał się liderem jednej z partii tworzących całą koalicję.