To miała być przepustka do ligi największych. W miejsce polityki zagranicznej opartej na integracji z instytucjami Zachodu ekipa PiS postawiła na system coraz szerszych kręgów obracających się wokół Polski. Najściślejszy nazywał się Wyszehrad. Dalej było Trójmorze obejmujące kraje od Estonii po Bułgarię. Jeszcze szerszy krąg sięgał po Gruzję i Ukrainę. Gwarantem tego układu miały być Stany Zjednoczone Donalda Trumpa, który w Warszawie znalazł nie tylko ideologicznego sojusznika, ale przede wszystkim narzędzie ograniczenia wpływów Niemiec w Europie Środkowej.