Niemcy przyzwyczaiły Europę do tego, że są oazą stabilności. Degrengolada w sondażach w ciągu paru miesięcy poparcia dla CDU/CSU, ugrupowania, które uczestniczyło w większości rządów powojennych Niemiec, wywołała szok. A perspektywa powstania po raz pierwszy w RFN słabej, trzypartyjnej koalicji bez jasnego kierunku w polityce unijnej wywołuje u partnerów Niemiec zaniepokojenie.
Owszem, na południu Europy nikt nie zapomniał, że Berlin narzucił mordercze oszczędności w trakcie kryzysu finansowego sprzed dekady, doprowadzając do pauperyzacji znacznej części społeczeństwa. A szok wywołany próbą narzucenia przez Merkel systemu podziału migrantów nie został w Europie Środkowej w pełni przezwyciężony.