Reklama

Michał Szułdrzyński: Potrzebny skalpel, a nie cepy

Wniosek rządu o wprowadzenie stanu wyjątkowego budzi olbrzymie emocje. I nic dziwnego. To precedens po 1989 roku.
Pas drogi granicznej na polsko-białoruskiej granicy w Kopczanach

Pas drogi granicznej na polsko-białoruskiej granicy w Kopczanach

Foto: PAP/Artur Reszko

W dodatku rok temu, bojąc się fatalnych skojarzeń, rząd Prawa i Sprawiedliwości nie zdecydował się na wprowadzenie żadnej formy stanu nadzwyczajnego w czasie walki z pandemią. Dlatego opinia publiczna i opozycja mają prawo mieć wątpliwości, stawiać pytania o adekwatność środków itp.

Tymczasem rządowa propaganda próbuje nakreślić prostą oś podziału: kto Polskę kocha, ślepo popiera władzę i nie ma najmniejszych wątpliwości, słysząc o pomyśle wprowadzenia stanu wyjątkowego. A kto stawia pytania, ma wątpliwości, ten staje po stronie Putina i Łukaszenki, którzy prowadzą „hybrydowy atak" na Polskę. To nie tylko niemoralne, ale też głęboko dzielące nasze społeczeństwo zachowanie.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama