Zachodnie stolice odetchnęły z ulgą. Najgorszy scenariusz się nie spełnił. Rosyjskie czołgi zatrzymały się w marszu na Tbilisi. Ale, jak ostrzega prezydent Dmitrij Miedwiediew, akcja wojskowa może być wznowiona w każdej chwili.
Rosja już może czuć satysfakcję. Wzmocniła swoje wpływy w oderwanych od Gruzji regionach. Wyszła z wojennej agresji na niepodległe sąsiednie państwo bez większego konfliktu z Unią i Stanami Zjednoczonymi. Przeforsowała milczącą akceptację Zachodu dla własnego scenariusza wydarzeń. Prezydent Nicolas Sarkozy, ciesząc się z odsunięcia wizji okupacji Gruzji, wyraził zrozumienie dla praw Rosji do ochrony jej obywateli poza granicami kraju. Wspominając o potrzebie rozmów na temat statusu oderwanych od Gruzji prowincji, pośrednio usankcjonował ich secesję.