Natomiast żarty z prezydenta Komorowskiego są znieważaniem urzędu oraz osoby i dlatego prokuratura z całą powagą sprawę podjęła, a kary za nią grożące nie są symboliczne.

Policja z kolei zajęła się najgroźniejszym przejawem stadionowego bandytyzmu, jakim są wyzwiska pod adresem premiera z partii miłości.

Sąd zaś skazał właśnie na karę grzywny w wysokości 16 tys. zł dziennikarza Jerzego Jachowicza za komentarz. Wskazał w nim na rolę, jaką odegrał były esbek (a w III RP funkcjonariusz UOP i ABW) w uwolnieniu polonijnego biznesmena zamieszanego w zabójstwo generała Papały.

Niedawno Krzysztof Wyszkowski został skazany na zapłacenie ogromnej sumy za stwierdzenie udowodnionego już po wielekroć faktu współpracy Lecha Wałęsy z SB.

O pewnych sprawach w III RP nie należy głośno mówić. Tak jak pewnych osób skazać nie można. Są to np. komunistyczni przestępcy, którzy na sumieniu mają krew wielu ludzi – tacy jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak. Ostatnio sąd III RP nie znalazł związku między decyzją o strzelaniu do protestujących w czasie stanu wojennego a aktem strzelania. Farsa zwana procesem w sprawie masakry grudniowej toczy się już ponad dziesięć lat.

Innych nie wolno krytykować. Adam Michnik pozywa niechętnych mu publicystów, a sąd, uznając, że krytyka naczelnego "Wyborczej" jest niewłaściwa, nakłada grzywny na jej autorów. Sądy i władze zachęcane są przez dziennikarzy III RP (nie mylić z dziennikarzami) do większej śmiałości w tropieniu nieprawomyślnych. Joanna Szczęsna w "Wyborczej" zaproponowała, aby zmusić twórców namiotu przed Pałacem Prezydenckim, którzy wznoszą antyrządowe hasła, do sprzątania nieczystości w mieście. Metodę tę stosowali wobec swoich przeciwników komuniści i naziści, ale wiem, że za przypomnienie tego powinienem odpowiadać przed sądem.