A zarazem ta władza nie umiała, także i mnie, przekonać, że zrobiła wszystko, aby wyjaśnić fenomen masakry polskiej elity. I teraz może mieć trudność z przekonywaniem, że zależy jej na wyjaśnianiu tragedii zwykłych Polaków.
Na marginesie pojawiła się całkiem inna opowieść. O bezinteresowności ludzi z okolicy, typowych prowincjuszy, którzy pospieszyli z pomocą. Zbiór ładnych, prawdziwych historii. Można mnożyć przełamane stereotypy: prawicowe i lewicowe. Młodzi chłopcy wyciągający i pocieszający rannych wpisują się jakoś w dyskusję o młodzieży. Ale najważniejszy stereotyp jest inny. Oto zderzamy te opowieści z karykaturalnym obrazem polskiej prowincji, choćby w licznych filmach. I z tym, co sami zapamiętaliśmy.