Reklama

Połowa serca Pasikowskiego

Dzięki producentom filmu „Pokłosie" Władysława Pasikowskiego mogłem go obejrzeć wcześniej. Mieli oni ponoć kłopoty z zebraniem funduszów. Choć ostatecznie film wsparło państwo.
Połowa serca Pasikowskiego

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala

Jeśli były trudności z pieniędzmi, to by oznaczało, że wciąż silne są w Polsce środowiska myślące kategoriami racji stanu. Przecież po wieloletniej kampanii na temat Jedwabnego i polskiego antysemityzmu ten film będzie kolejnym argumentem na rzecz zafałszowania dziejów II wojny światowej.

Zarazem nie odmawiam artyście prawa abstrahowania od racji zbiorowości. Pasikowski może powiedzieć: nadrzędna jest dla mnie indywidualna historia i wynikające z niej przesłanie moralne. Takie pójście wbrew gromadzie bywa zasadne. Czyż nie robili dobrej roboty amerykańscy filmowcy opowiadający o linczach czy innych grzeszkach swego narodu? Naturalnie ktoś, kto dziś kręci film inspirowany historią Jedwabnego, jednym się naraża, innym zasługuje. Ci drudzy są per saldo potężniejsi, odwaga to więc żadna, ale i nad tym przeszedłbym do porządku dziennego, gdyby efektem była prawda.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama