Jeśli były trudności z pieniędzmi, to by oznaczało, że wciąż silne są w Polsce środowiska myślące kategoriami racji stanu. Przecież po wieloletniej kampanii na temat Jedwabnego i polskiego antysemityzmu ten film będzie kolejnym argumentem na rzecz zafałszowania dziejów II wojny światowej.
Zarazem nie odmawiam artyście prawa abstrahowania od racji zbiorowości. Pasikowski może powiedzieć: nadrzędna jest dla mnie indywidualna historia i wynikające z niej przesłanie moralne. Takie pójście wbrew gromadzie bywa zasadne. Czyż nie robili dobrej roboty amerykańscy filmowcy opowiadający o linczach czy innych grzeszkach swego narodu? Naturalnie ktoś, kto dziś kręci film inspirowany historią Jedwabnego, jednym się naraża, innym zasługuje. Ci drudzy są per saldo potężniejsi, odwaga to więc żadna, ale i nad tym przeszedłbym do porządku dziennego, gdyby efektem była prawda.