Reklama
Rozwiń
Reklama

W drodze

Pieszo, rowerami, na rolkach i konno. W upale i deszczu. Na Jasną Górę docierają w tych dniach kolejne pielgrzymki. Tysiące ludzi każdego roku zostawiają swoją pracę, dom, przyjaciół. Rezygnują z urlopów. Biorą plecak i idą.

Publikacja: 12.08.2013 10:55

Tomasz Krzyżak

Tomasz Krzyżak

Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski Adam Burakowski

Przez miejscowość, w której mieszkała moja babcia, przechodzi pielgrzymka studentów ze stolicy. Będąc dzieckiem wiele razy stojąc przy drodze na skraju rżyska przypatrywałem się tym ludziom. Nie mogłem ich zrozumieć. Nie mieściło mi się w głowie, że można zostawić otaczający mnie dookoła świat i pójść przed siebie.

Parę lat później pytanie odwróciło się. Sam znalazłem się na pielgrzymkowym szlaku. A wtedy nie bardzo już mogłem zrozumieć dlaczego ludzie pytają o motywy pielgrzymowania, po co to wszystko, dlaczego tak się trudzę. Czasem trudno było znaleźć satysfakcjonującą ich odpowiedź.

W tym roku po raz pierwszy od 22 lat zostałem w domu. Nie dlatego, że obraziłem się na pielgrzymkę. Nie. Wciąż przemawia do mnie ta forma religijności. Powód był bardziej prozaiczny.

Pozostała tęsknota. Za porannym wstawaniem, kurzem, piachem, deszczem, ludźmi. Przede wszystkim tymi, którzy każdego roku otwierają swoje domy i zgodnie ze starym przysłowiem „gość w dom, Bóg w dom" wpuszczają utrudzonych pielgrzymów. A potem godzinami potrafią mówić o swoim trudnym życiu. I proszą o modlitwę. Tych rozmów brakuje. Bo w tych ludziach następuje prawdziwe spotkanie z Bogiem.

I choć w pielgrzymowaniu chodzi, chyba głównie (wciąż tego nie wiem) o spotkanie z Bogiem, to jest ona również spotkaniem z inną

Reklama
Reklama

Polską – nie tą widzianą z Warszawy: poukładaną, błyszczącą, bogatą, szybką – bo każdy gdzieś się spieszy i goni. Na pielgrzymkowym szlaku Polska wygląda inaczej. Nieuporządkowana, chropowata, biedna i wolna. Czas płynie leniwie, nikomu nigdzie się nie spieszy.

Kilka dni temu na łamach „Rzeczpospolitej" pisałem o tym, że na Jasną Górę wybrali się także politycy. Poszli, jak mówi dziś młodzież, by się zresetować, naładować akumulatory. Wielu z nich zwracało uwagę właśnie na tą inną Polskę. Jakby trochę lepszą. Jeszcze nie do końca zepsutą, od której wielu rzeczy można się nauczyć, do wielu spraw nabrać potrzebnego dystansu. A na Wiejskiej wciąż jakby brakuje właśnie tego dystansu i wyciszenia. Można go złapać w drodze.

Ja w każdym razie jeszcze pójdę...

Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
felietony
Jan Zielonka: Dlaczego silna Europa jest tak słaba?
analizy
Jacek Nizinkiewicz: Niewygodne pytania, które trzeba zadać przed posiedzeniem RBN
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Smród w raju bogatych i wpływowych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama