W ubiegłym roku Europejski Bank Inwestycyjny pożyczył ogółem 61 mld euro. To mniej niż w latach 2009 i 2010.
Anton rop: Skalę akcji kredytowej obniżamy stopniowo, zgodnie z naszą strategią, która zakłada, że w tym roku wartość udzielonych kredytów wyniesie 50 mld euro. To poziom sprzed kryzysu finansowo-gospodarczego. Musimy tak prowadzić politykę kredytową, aby utrzymać rating na najwyższym poziomie AAA.
Nowe kredyty to jedno, a realne użycie już udzielonych to drugie...
W 2011 r. wykorzystano 60 mld euro. To rekord. Ogólna wartość użytych środków rośnie nieprzerwanie od 2007 r. Te pieniądze realnie zasilają gospodarki krajów Unii.
Jak decyzja o obniżeniu wartości nowych pożyczek wpłynie na Polskę?
W Polsce od kilku lat notujemy znaczący wzrost naszej aktywności. W ubiegłym roku udzieliliśmy Polsce kredytów na 5,27 mld euro. To niewiele mniej niż w 2010 r. (5,48 mld euro). Spadek w Polsce wyniósł mniej niż 4 proc., podczas gdy wartość kredytów dla krajów UE w 2011 r. zmniejszyła się o prawie 15 proc. W tym roku spodziewamy się, że w Polsce wartość nowych umów spadnie o ok. 10 – 15 proc. wobec 2011 r.
A realne wykorzystanie pieniędzy?
Skala wypłat pozostanie na zbliżonym lub nawet wyższym poziomie. Wiele wskazuje na to, że Polska realnie skorzysta w tym roku z 5 mld euro naszych pożyczek. Będzie to rekord.
Jak oceniacie stan polskiej gospodarki? Nie jest zadaniem EBI ocena kondycji waszej gospodarki i polityki gospodarczej.
Jednak w 2010 r. EBI udzielił polskiemu rządowi 2 mld euro kredytu na finansowanie projektów dotowanych przez UE. Rozmawiacie o kolejnych takich pożyczkach?
Pieniądze te nie zostały jeszcze w pełni wykorzystane. Wasz rząd korzysta z nich sukcesywnie. Umowa została podpisana na trzy lata. Co do kolejnych pożyczek, to nie można ich wykluczyć. Zbliża się nowa perspektywa finansowa i EBI jest przygotowany do rozmów o nowych wspólnych projektach, które będą finansowane z unijnego budżetu na lata 2014 – 2020.
W ubiegłym roku EBI pożyczył też 958 mln euro Grecji...
W Grecji podobnie jak i w innych krajach Europy Południowej prowadzimy wiele działań. Hiszpania i Włochy to najwięksi odbiorcy naszych pożyczek. W Grecji wprowadziliśmy ostatnio razem z Komisją Europejską specjalny program, który ma na celu wsparcie małych i średnich firm. Chodzi o to, aby użyły one niewykorzystanych jeszcze pieniędzy z funduszy strukturalnych. Wartość funduszu gwarancyjnego dla małych i średnich greckich firm to 500 mln euro. W Grecji staramy się wypracować jak najsprawniejsze sposoby finansowania i rozruszania gospodarki. Tak jest też w innych krajach.
Kiedy Europejski Bank Inwestycyjny spodziewa się końca kryzysu?
Jestem optymistą. W niektórych dziedzinach, choć może jeszcze nie w Europie, już są sygnały, że mamy go poza sobą. Jedną z największych bolączek gospodarek krajów strefy euro, jak i całej UE są duże dysproporcje w rozwoju gospodarczym. Szybki proces rozszerzania Unii był od początku obarczony dużymi różnicami gospodarczymi. Proces doganiania bogatszych krajów przez biedniejsze nie jest wystarczająco szybki. UE?zmaga się z poroblemem jak prowadzić politykę fiskalną i monetarną zarówno w strefie euro, jak i w całej Unii Europejskiej. Stąd nowy pakt fiskalny.
Co radzi pan Polsce pozostającej poza strefą euro?
Jestem przekonany, że osoby odpowiedzialne za prowadzenie polskiej polityki gospodarczej wiedzą, co robią. Polska ma sukcesy. Wasz wzrost gospodarczy jest imponujący, wyższy niż w innych krajach. Jego perspektywy też.
EBI nie obawia się więc o spłatę kredytów udzielonych tak budżetowi, jak i innym polskim podmiotom?
Wierzymy, że otrzymamy wszystkie pieniądze zarówno te już pożyczone, jak i te, które dopiero wam pożyczymy.
A czy choć jeden z polskich kredytobiorców przestał spłacać kredyt z EBI?
Nie znam takiego przypadku, ani jednego.
—rozmawiał Artur Osiecki
CV
Anton Rop jest wiceprezesem Europejskiego Banku Inwestycyjnego od sierpnia 2010 r. Słoweński polityk i parlamentarzysta, w latach 2002–2004 był premierem Słowenii. Wcześniej sprawował m.in. urząd ministra finansów (2000–2002) oraz ministra pracy, rodziny i spraw społecznych (1996–2000). Ukończył ekonomię na Uniwersytecie w Lublanie.