Reklama

Ekonomia do góry nogami

Powiedzenie chińskie „Obyś żył w ciekawych czasach" ma zastosowanie do współczesnego obrazu świata finansowego. Ma także odniesienia do innych sfer życia, w tym konfliktów zbrojnych i niepokojów religijnych.

Publikacja: 27.04.2015 21:00

Małgorzata Zaleska, członek zarządu NBP

Małgorzata Zaleska, członek zarządu NBP

Foto: materiały prasowe

Na wyżej wspomniane stwierdzenie nie należy jednak patrzeć w kategoriach przekleństwa, choć rządy, rynki finansowe i społeczeństwa trochę same zapracowały na obecne turbulencje, ale przede wszystkim w kategoriach wyzwania, ciekawości i rozwoju.

Coraz więcej otaczającej nas rzeczywistości stanowi nowość lub obala dotychczasowe schematy myślenia. Powoduje to, że wcześniejsze reguły przestają się sprawdzać lub po prostu nie mogą być zastosowane do współczesnego otoczenia.

Wspomnieć należy chociażby o znaczącym „drukowaniu pieniędzy" przez niektóre banki centralne, które to działania nie doprowadziły jak dotychczas do istotnego wzrostu stopy inflacji. A wcześniej uczono nas, że takie praktyki mogą wywołać nawet hiperinflację.

Uważano także, że stopy procentowe powinny być dodatnie, a tymczasem coraz więcej banków centralnych i komercyjnych wprowadza ich ujemne wartości. Zaznaczyć należy przy tym, że ujemne stopy odnoszą się do form lokowania pieniędzy (na przykład depozytów), a nie dotyczą sfery kredytowej. Dodatkowo stanowią one wyzwanie dla funduszy emerytalnych i ubezpieczycieli, którym trudno jest pomnażać kapitał. Prawdziwą rewolucją byłoby jednak ujemne oprocentowanie kredytów oferowanych przez banki komercyjne, co wydaje się być nieprawdopodobne.

Ponadto świat odkrył, że nie ma inwestycji wolnych od ryzyka i nawet rządowe papiery wartościowe, które wcześniej uważane były za pozbawione ryzyka, mogą generować problemy (na przykład papiery greckie). Rodzi to wyzwanie właściwej wyceny tych papierów i nieuzasadnione jest postrzeganie ich jako nieryzykownych (zerowa waga ryzyka) w regulacjach nadzorczych.

Reklama
Reklama

Innym problemem jest wyznaczanie kosztu kapitału własnego przedsiębiorstw, który oparty jest na zwrocie z inwestycji wolnej od ryzyka (której nie ma).

Dotychczas uważano też, że rentowność kapitałów własnych (ROE) powinna być na poziomie co najmniej stopy inflacji. We współczesnym świecie deflacji oznaczałoby to zaś, że ujemna rentowność może być uznana jako zadowalająca, co nie jest właściwe.

Pytaniem otwartym pozostaje więc: czy należy na nowo opisać zasady ekonomii, czy może poczekać i ocenić współczesne zdarzenia w przyszłości, mając tym samym większy dystans i dłuższy horyzont obserwacji. Może bowiem teoria ekonomii wciąż jest aktualna, a zmieniły się tylko instrumenty jej kształtowania.

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Piękny wzrost PKB, ale na sterydach
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Opinie Ekonomiczne
Anna Miazga: Quo vadis, zrównoważony rozwoju?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama