Strategia Rozwoju Polski do 2035 r. stawia przed gospodarką jedno z najbardziej ambitnych wyzwań ostatnich dekad: podwoić liczbę dużych krajowych firm prywatnych i przełamać słabość innowacyjności. To wymaga całego spektrum działań – od nowego systemu finansowania wzrostu, poprzez zmianę logiki wsparcia innowacji, po mądre wykorzystanie zamówień publicznych. W centrum Strategii jest wzrost krajowych firm prywatnych.
Koniec taniego modelu rozwojowego
„Polski model gospodarczy się wyczerpuje” – takie zdanie w krajowej debacie publicznej można było usłyszeć już co najmniej dekadę temu. Mimo to dynamika konwergencji do wyżej rozwiniętych państw nadal nie spowolniła. Czy obawy części ekspertów, głoszone także dzisiaj, były i są przesadzone? Myślę, że nie.
Dołączenie do wąskiego grona najwyżej rozwiniętych państw, takich, które tworzą światową czołówkę technologiczną, faktycznie wymaga innego modelu rozwoju niż ten, na którym bazujemy w tej chwili. W ostatniej dekadzie mieliśmy do czynienia ze zjawiskami, które ten problem maskowały. Były to trzy czynniki: napływ imigrantów, wzrost aktywności zawodowej oraz brak aprecjacji realnego efektywnego kursu walutowego. To są warunki idealne dla obecnego modelu rozwoju, opartego na napływie inwestycji zagranicznych, niskich kosztach pracy i wzroście udziału eksportu.
Kraj, który traci – jak Polska – atut taniości, musi znaleźć inne przewagi konkurencyjne
Każdy z tych czynników się jednak wyczerpuje. Potencjał imigracji się zmniejszył. Aktywność zawodowa już jest wysoka. I choć są w niej jeszcze rezerwy, to znacznie mniejsze niż kiedyś. Wchodzimy w okres szybkiego kurczenia się podaży pracy – z powodów demograficznych co roku będzie ubywało kilkaset tysięcy pracowników. Wreszcie, w ostatnich latach mieliśmy do czynienia ze znaczącą aprecjacją realnego efektywnego kursu walutowego. Inflacja i wzrost płac w Polsce były znacznie wyższe niż za granicą, a więc ceny upodobniły się do zachodnich.