Reklama

Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru

Czy jest możliwa transformacja od modelu rozwoju dotychczas dominującego w krajach wysokorozwiniętych i przyjmowanego w większości „krajów doganiających” w kierunku rozwoju zrównoważonego?

Publikacja: 15.01.2026 17:47

Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru

Foto: Adobe Stock

„Czas na gospodarkę umiaru” – to tytuł naszego artykułu, jaki opublikowaliśmy na łamach Rzeczpospolitej 19 grudnia 2025 r. wraz z Piotrem Banaszykiem, Barbarą Borusiak i Małgorzatą Hełpą-Słodowy. Pora rozwinąć ten wątek. Absolutnie nie umniejszając znaczenia ekonomicznego i społecznego wymiaru zrównoważonego rozwoju, skoncentrujemy się na jego aspekcie ekologicznym.

Wynika to z faktu, że obserwowane współcześnie w skali całej planety zagrożenia ekologiczne (a zmiany klimatyczne w szczególności), ale także surowcowo-energetyczne bariery wzrostu gospodarczego stwarzają absolutnie nową jakość w wymiarze wręcz egzystencjalnym. To groźba ogólnego załamania cywilizacyjnego i zagrożenie dla trwania homo sapiens jako gatunku biologicznego. Ta groźba jest realna, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę potrzeby rozwojowe tzw. krajów doganiających z jednej strony, a z drugiej – już osiągnięty poziom globalnego śladu ekologicznego. Groźbę tę możemy określić krótko jako globalny ekologiczny kryzys niezrównoważonego rozwoju.

Fundamentalny dylemat, jaki stoi dziś przed ludzkością, dylemat mający także jasny wymiar etyczny, związany z dominującym udziałem krajów wysoko rozwiniętych w inicjacji i pogłębianiu tego kryzysu, można w tym kontekście przedstawić w postaci prostego pytania. Czy jest możliwa i w jaki sposób może być realizowana transformacja od dotychczas dominującego w krajach wysokorozwiniętych i przyjmowanego w większości „krajów doganiających” modelu rozwoju w kierunku rozwoju globalnie ekologicznie zrównoważonego?

Jak zmniejszyć zagrożenie dla trwania homo sapiens jako gatunku biologicznego?

W bardzo prostym ujęciu oznacza to przechodzenie od gospodarki nadmiaru, opartej na klasycznym prymacie mikroekonomicznej racjonalności, tradycyjnym modelu homo oeconomicus i implikowanej nim hipotezie maksymalizacji użyteczności, do gospodarki umiaru, modelu opartego na prymacie globalnej racjonalności. Racjonalności wynikającej z wiedzy na temat zasobowo-energetycznych uwarunkowań wzrostu, cyrkularnego charakteru procesu wymiany materii i energii w układzie człowiek – przyroda. A także świadomości ograniczonej wydolności i rezyliencji środowiska (w tym najważniejszych globalnych ekosystemów). Racjonalności opartej na idei międzynarodowej współpracy w celu zachowania dla przyszłych generacji globalnych dóbr wspólnych, ze szczególnym uwzględnieniem klimatu i bioróżnorodności.

Reklama
Reklama

Ponieważ mówimy z jednej strony o globalnych zagrożeniach, z drugiej zaś o transformacji w kierunku globalnie ekologicznie zrównoważonego rozwoju, potrzeba działań międzynarodowych, czy wręcz globalnych na rzecz takiej transformacji jest wręcz oczywista. Jako przykłady można tu wymienić Ramową Konwencję Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC), Konwencję o Ochronie Bioróżnorodności, Protokół z Kioto, Porozumienie Paryskie czy ponad sto międzynarodowych porozumień ekologicznych dotyczących problemów szczegółowych.

Państwo może – podobnie jak w systemie emerytalnym czy ochronie zdrowia – tworzyć bodźce fiskalne czy rozwiązania organizacyjne (nudges) zachęcające do „ekologicznego umiaru”

Gospodarka umiaru a człowiek umiaru

Musimy jednak mieć świadomość, że chociaż egzystencjalnie niezbędna transformacja w kierunku gospodarki umiaru, a w istocie „samoograniczonej” konsumpcji, będzie bardzo trudna czy będzie pozostawać rodzajem szlachetnej i racjonalnej (oświeceniowo rozumianej) utopii, jeśli rozsądnym działaniom prawno-regulacyjnym, w tym o charakterze międzynarodowym (transnarodowym, globalnym) nie będą towarzyszyć zmiany na poziomie mikroekonomicznym, antropologiczno-kulturowym czy świadomościowym. Jak podkreślano bowiem już w antycznej greckiej myśli filozoficznej, skuteczna zmiana w świecie rzeczywistym – metamorfoza – wymaga trwałej zmiany w sferze ducha i myślenia, czyli metanoi.

We wskazanym już artykule przywołujemy w związku z tym koncepcję normatywnego zaangażowania noblisty z 1998 r. Amartyi Sena, w której empatia oraz normy moralne i społeczne mogą sprzyjać urzeczywistnianiu się modelu gospodarki umiaru, działając w ten sposób też korzystnie z perspektywy ekologicznego zrównoważenia i rozwoju. Przytoczmy propozycję innego luminarza współczesnej ekonomii Richarda Thalera (Nobel w 2017 r.), który wspólnie z Cassem Sunsteinem rozwija koncepcję paternalistycznego liberalizmu.

W tej, pozornie tylko wyglądającej na oksymoron, koncepcji państwo może – podobnie jak w systemie emerytalnym czy ochronie zdrowia – tworzyć bodźce fiskalne czy rozwiązania organizacyjne (nudges) zachęcające do „ekologicznego umiaru”. Co ciekawe przy tym, choć w różny sposób i w nawiązaniu do innych systemów aksjologicznych, zarówno Sen, jak i Thaler oraz Sunstein respektują nadrzędną dla nich zasadę, jaką jest wolność wyboru podmiotu gospodarującego (obywatela).

Od homo oeconomicus do człowieka ekologicznego umiaru

Idea ekologicznego umiaru znalazła najpełniejsze chyba odzwierciadlenie w koncepcji homo sustinens Horsta Siebenhünera. To podmiot gospodarujący, który nie rezygnując z realizacji swoich konsumpcyjnych preferencji, w decyzjach i wyborach ekonomicznych kieruje się też kryterium „nieszkodzenia środowisku”, który rozumie – zgodnie z fundamentalną dla zrównoważonego rozwoju zasadą międzypokoleniowej sprawiedliwości – że powinien myśleć i działać również ze świadomością imperatywu trwałości człowieka jako gatunku biologicznego.

Reklama
Reklama

Nie będzie chyba zbyt ryzykowne stwierdzenie, że „człowiek ekologicznego umiaru” implikowany koncepcją homo sustinens znakomicie wpisuje się w to, co Richard Thaler określa jako współczesną transformację od homo oeconomicus do homo sapiens. W warunkach globalnie niezrównoważonego rozwoju i dominacji wciąż egoistycznie pojmowanej mikroekonomicznej racjonalności istnieje oczywiście wielka przestrzeń dla działań edukacyjnych i prawno-regulacyjnych państwa. Przykładowo tylko wymienimy tutaj edukację ekologiczną – na wszystkich poziomach – bodźce fiskalne zachęcające do energooszczędności, dobre praktyki zarządcze w gospodarowaniu odpadami i wodą itp.

Bogusław Fiedor, Marian Gorynia

Prof. Marian Gorynia - prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Pracuje w Katedrze Konkurencyjności Międzynarodowej Instytutu Gospodarki Międzynarodowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Prof. dr hab. Bogusław Fiedor pracuje w Katedrze Ekonomii Ekologicznej Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu


Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Limes inferior po polsku. Niepokojące zjawisko na rynku pracy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Papierowe zyski i straty banków centralnych
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Rosjanie znaleźli „miękkie podbrzusze” Polski
Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Mercosur i strach przed światem
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Podatek na obronność? Warto rozmawiać
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama