Reklama

Długa droga do militarnej potęgi

To oczywiste, że w branży zbrojeniowej są olbrzymie pieniądze. Wystarczy spojrzeć na rozmach trwającego właśnie salonu zbrojeniowego w Kielcach.
Marcin Piasecki

Marcin Piasecki

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala

Jedne z najpotężniejszych i najbardziej kosztownych stoisk wystawiły firmy polskie, co mogłoby świadczyć o ich potędze. Tak jednak nie jest, jeszcze nie jest.

I z perspektywy kieleckiej wystawy wyraźnie widać, że do przyszłej potęgi droga będzie bardzo długa.

Mamy bowiem tylko dwa pewniki dotyczące modernizacji polskiej armii. Po pierwsze – są na nią pieniądze, i to spore. Po drugie – zostały określone priorytety, jak polskie wojsko ma być uzbrojone. Te wszystkie programy dotyczące systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych, dronów, okrętów podwodnych czy śmigłowców poukrywane pod dźwięcznymi nazwami typu Wisła, Orka, Gryf, Zefir czy Homar.

Z drugiej jednak strony mamy dramatyczny brak odpowiedzi na całą serię pytań dotyczących polskich zbrojeń. Jedno z podstawowych dotyczy roli polskiego przemysłu obronnego. Jaka ma ona być? Czy polski przemysł powinien współpracować na jak najlepszych zasadach z międzynarodowymi graczami, czy pokusić się o rolę lidera programów modernizacyjnych? U prezesów niektórych naszych firm widać duże ambicje. Ale już wśród przedstawicieli firm zagranicznych – uśmiech powątpiewania, czy biznes znad Wisły potrafi sobie poradzić z rozwiązaniami, nad którymi oni pracowali po 30 lat. Najgorsze jest chyba jednak to, że brak zdecydowania wykazują ludzie, którzy o tym decydują. I pewnie stąd bierze się duża zmienność pomysłów dotyczących realizacji poszczególnych programów zbrojeniowych. A ewentualna zmiana polityczna po wyborach pewnie tę zmienność jeszcze spotęguje.

Biznes zaś lubi jak najwięcej zarabiać, ale uwielbia również stałe i jasne warunki gry. Warto pokusić się więc o ich zdefiniowanie, precyzyjne określenie tego, co tak właściwie mają robić polskie firmy i co będą potrafiły realnie zdziałać.

Reklama
Reklama

Z programem modernizacji armii w Polsce jest tak jak z programem budowy autostrad. Plany istniały od lat, w końcu stworzono system finansowania, ale drogi budowano w nieprawdopodobnych bólach. Owszem, w końcu mechanizmy zaczęły działać i doczekaliśmy się skoku jakościowego. Tylko czy trzeba było tracić na to tyle lat? Niestety, podobne wątpliwości pojawiają się także przy zbrojeniach.

Opinie Ekonomiczne
Gorynia, Fiedor, Polowczyk: 250 lat „Bogactwa narodów”
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Opinie Ekonomiczne
Dzisiaj mija 250 lat od pierwszego wydania biblii kapitalizmu
Opinie Ekonomiczne
Trójkąt Weimarski na czele elektryfikacji i reindustrializacji Europy
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Drogie paliwo na stacjach? Winnych szukajcie poza Polską
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama