Reklama

Agencja musi patrzeć w przyszłość

Nadawanie decyzji S&P charakteru politycznego jest poza zasięgiem normalnej merytorycznej dyskusji.

Publikacja: 17.01.2016 20:00

Agencja musi patrzeć w przyszłość

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Obniżając rating polskiego długu w walucie obcej i zmieniając outlook w jednym ruchu z pozytywnego na negatywny, agencja S&P zaskoczyła rynek ostrością swej decyzji i tym samym nadała jej merytoryczny status „dyskusyjnej". Gdyby zmiana dotyczyła tylko perspektywy, to nawet pominięcie etapu „neutral" nie wywołałoby z pewnością tak rozbieżnych ocen ekonomistów.

Równoczesną zmianę ratingu i perspektywy odczytywać należy jako większościowe prawdopodobieństwo dalszej jego obniżki w niedalekiej przyszłości. Wskazuje to na istotne zagrożenia dla stabilności finansowej, które w rozumieniu S&P wykracza poza wskazane nieznaczne pogorszenie pozycji fiskalnej w perspektywie 2017 r. o 0,3 pkt proc. w porównaniu z ostatnią oceną Polski dokonaną w lutym 2015 r.

Samo pogorszenie deficytu sektora finansów publicznych (SFP) o tak nieznaczną wielkość nie uzasadniałoby bowiem natychmiastowego obniżenia ratingu. Problem polega na tym, że na obecnym etapie trudno jest precyzyjnie oszacować skutki fiskalne realizacji kolejnych obietnic rządu, ponieważ brak do tego twardych podstaw w postaci aktów prawnych, które przeszły już przez pełen cykl legislacyjny. Dotyczy to z zasady wszystkich rozwiązań pociągających za sobą skutki budżetowe w postaci bądź to utraty części dochodów, bądź wzrostu wydatków w latach 2016–2017.

Ostrą ocenę zagrożeń dla finansów publicznych postrzegać trzeba natomiast w perspektywie istotnych zmian instytucjonalnych już przeprowadzonych w Polsce, a mających wpływ na funkcjonowanie instytucji i tym samym na stan gospodarki w średnim i długim okresie. S&P dla uzasadnienia swej decyzji przywołuje właśnie zmiany instytucjonalne, generujące w przyszłości podwyższone ryzyko dla stabilności SFP.

Przeciwstawianie kwitnącego stanu sfery realnej i politycznego uzasadnienia decyzji S&P jest nieuprawnionym nadużyciem. Agencja nie dokonuje oceny bieżącego stanu gospodarki polskiej. Koncentruje się na wskazaniu, że zmiany instytucjonalne (neutralizacja stabilizującej reguły wydatkowej; neutralizacja TK; neutralizacja korpusu służby cywilnej; neutralizacja mediów publicznych; potencjalne zmiany w zakresie mandatu i instrumentów polityki pieniężnej NBP) stanowią istotne źródło ryzyka dla stabilizacji fiskalnej poprzez zniesienie instytucjonalnej i społecznej kontroli nad stanem finansów publicznych. Każda zmiana instytucjonalna ma charakter polityczny. A polityka ma wpływ na gospodarkę. Argumentacja, do której odwołuje się S&P, nie ma charakteru politycznego. Jest jak najbardziej merytoryczna. Dotyczy już przeprowadzonych i szykowanych zmian instytucjonalnych. Jest to – zdaniem agencji – wystarczający powód dla obniżki ratingu i zmiany perspektywy. Pozycja fiskalna, co założyć możemy z dużym prawdopodobieństwem, nie ulegnie z pewnością poprawie w wyniku wdrażania kolejnych przedsięwzięć realizujących obietnice wyborcze rządu.

Reklama
Reklama

Dotychczas formalnie obowiązująca ścieżka konwergencji fiskalnej, gdzie deficyt sektora finansów publicznych miał zmierzać do średniookresowego celu 0,5 proc. PKB, została zastąpiona przez cel, jakim jest trzymanie się możliwie blisko 3-proc. PKB. Tak sformułowany nowy paradygmat dla polityki fiskalnej nie może się z pewnością sprawdzić. I stwarza istotne zagrożenie dla stabilności fiskalnej państwa w średnim i dłuższym okresie.

Jest prawem, a nawet obowiązkiem, każdej agencji ratingowej – szczególnie po doświadczeniach z lat 2007–2008 – wystarczająco daleko wybiegać w przyszłość, by dostrzec ryzyko destabilizacji makroekonomicznej. Ostrość decyzji S&P może być dyskusyjna. Ale nadawanie jej charakteru politycznego, wpisywanie w kontekst krótkoterminowych prognoz makroekonomicznych, insynuowanie zbieżności z prezydenckim projektem dla frankowiczów jest poza zasięgiem normalnej merytorycznej dyskusji.

Autor jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Europa w cieniu Donalda Trumpa. Paradoks Davos 2026
Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Dlaczego były kanclerz Niemiec broni rosyjskich interesów w UE?
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Koniec mitu taniej energii. OZE to bezpieczeństwo energetyczne Polski
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama