Globalni finansowi czarnowidze znów nabrali wiatru w żagle. Od kilku miesięcy coraz częściej padają sugestie, że zbliża się kolejna – trzecia już – faza kryzysu finansowego. Pierwsza przyszła w latach 2007–2008, kiedy przed groźbą bankructwa stanęły wielkie banki. Przyczyną kłopotów były lekkomyślnie udzielane kredyty dla gospodarstw domowych (zwłaszcza hipoteczne). Kredytów jednak trudno było nie udzielać, bo banki centralne beztrosko zwiększały ilość bardzo taniego pieniądza na rynku, a magicy z Wall Street nauczyli się w spekulacyjny sposób ilość tę pomnażać za pomocą instrumentów pochodnych.
Po kolejnych trzech latach przyszła druga faza. Tym razem groźba bankructwa zawisła nad rządami południa Europy, które poprzednio lekkomyślnie zadłużały się, korzystając z supertaniego kredytu dostępnego dzięki wadliwym mechanizmom działania strefy euro.
Teraz – podobno – przychodzi kolej na trzecią fazę, wywołaną tak samo jak w poprzednich dwóch przypadkach przez lekkomyślnie udzielane kredyty. Tyle że tym razem udzielano ich głównie wspaniale rozwijającym się (jak dotąd) korporacjom z krajów rozwijających się. A udzielano dlatego, że ponownie banki centralne najważniejszych krajów świata dostarczyły na rynek gigantyczną ilość bardzo taniego pieniądza – tym razem po to, by sfinansować ratunek dla swych banków i ułatwić sytuację swoim zadłużonym rządom.
Biada, biada, mówią czarnowidze. Bo ta faza kryzysu może okazać się groźniejsza niż poprzednie. A to dlatego, że banki centralne krajów rozwiniętych wystrzelały już amunicję, którą miały (czyli i tak wydrukowały już zbyt wiele pieniędzy). A banki centralne krajów rozwijających się mogą coś na to poradzić tylko wtedy, gdy dysponują wielkimi rezerwami dewiz. Tak jest w spowalniających swój wzrost Chinach – ale nie wszędzie jest podobnie.
Czy czeka nas więc nowy finansowy armagedon? Osobiście sądzę, że z obawami nie należy przesadzać, przede wszystkim dlatego, że kryzys jest najgroźniejszy wówczas, gdy jest niespodziewany (jak w latach 2007–2008). Dziś powodów do obaw jest wprawdzie na świecie wiele, ale zaskoczenia raczej nie ma.