Reklama

Rybacy na straży czystości rzek

Rybacy przyjęli propozycje, które udało im się wynegocjować przy wsparciu Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej - mowi Marek Ferlin, prezes Polskiego Towarzystwa Rybackiego.

Publikacja: 12.07.2017 21:48

Marek Ferlin, prezes Polskiego Towarzystwa Rybackiego.

Marek Ferlin, prezes Polskiego Towarzystwa Rybackiego.

Foto: materiały prasowe

Rz: Sejm planuje wprowadzić nowe prawo wodne, które zakłada uregulowanie kwestii gospodarowania zasobami wód. Projekt od początku wzbudza wiele kontrowersji, bo opłatami za pobór wody mają zostać objęci m.in. rolnicy czy branża energetyczna. A jak nowe prawo wpłynie na działalność hodowców ryb?

Marek Ferlin: Właściwie dziś nie powinniśmy narzekać, bo rybacy przyjęli propozycje, które udało im się wynegocjować przy wsparciu Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Od dawna postulowaliśmy, że ta ustawa musi odpowiadać nie tylko na potrzeby Unii Europejskiej i rządu, ale także hodowców. Na początku zaproponowano przecież, że gospodarstwa rybackie będą musiały zapłacić 8 tys. złotych za hektar napełnionego stawu.

Dlatego wieszczono, że nowe prawo zlikwiduje hodowlę ryb w Polsce?

Tak mogło się wydarzyć. Rozpoczęliśmy wówczas negocjacje z Ministerstwem Środowiska. Obecnie nowe prawo nadal nie spełnia wszystkich naszych oczekiwań, ale przynajmniej jest w tej chwili do przyjęcia. Choć nadal uważamy, że to hodowcom ryb powinno się płacić za tę wodę. W okresie letnim nasze stawy stają się zbiornikami retencyjnymi, które sami utrzymujemy. Urządzenia piętrzące, czyszczenie przyległych rowów – państwo nam za to nie płaci, ale z pewnością na tym korzysta. Poza tym wiemy, że czystość wody w polskich rzekach pozostawia wiele do życzenia, a my jesteśmy jej „naturalną oczyszczalnią". Korzystamy z wód powierzchniowych, które później znów kierujemy do koryta rzek. W tym procesie każdego roku wyławiamy masę butelek czy plastikowych opakowań, które wraz z wodą trafiają do naszych stawów.

A czy Polacy odczują zmiany w prawie wodnym, kiedy będą chcieli kupić rybę?

Reklama
Reklama

Dzięki temu, że wynegocjowaliśmy naprawdę optymalne opłaty za pobór wody, to nie wpłyną one bezpośrednio na podwyżkę cen ryb. Ale nie oznacza to, że inne czynniki zostały zneutralizowane. Wśród tych najważniejszych są: czystość wody, cena zbóż, a także cena naszej pracy. Nikt nie mówi o tym, ile zarabia przeciętny rolnik, który przeliczy swoje zyski na godziny poświęconej na nie pracy. A to jest dużo poniżej 13 zł za godzinę – dziś mówi się, że tyle powinien zarabiać człowiek pracujący na umowę-zlecenie. Nam jednak do tego daleko.

Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Mercosur i strach przed światem
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Podatek na obronność? Warto rozmawiać
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: Wart 16 miliardów test dla prezydentów
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: „Chiński” manewr z podatkiem cyfrowym w Polsce
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Rekordowo długi odpoczynek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama