Reklama

Zwolnienia w cieniu walki o dług

Groźba przekroczenia przez USA limitu zadłużenia to dziś jeden z głównych tematów dla mediów. Gdzieś w cieniu są nie mniej ważne informacje o światowych firmach

Publikacja: 01.08.2011 03:40

Przed weekendem media obiegła informacja, że Apple, amerykański producent sprzętu elektronicznego, ma więcej gotówki niż rząd USA. Firma w raporcie za zakończony 25 czerwca trzeci kwartał roku finansowego ujawniła, że w gotówce oraz papierach wartościowych ma w sumie blisko 76,2 mld dolarów. W sytuacji, gdy zasoby spółki porównuje się z zasobami, jakimi dysponuje rząd USA, warto popatrzeć na strukturę.

Żywa gotówka to prawie 2,8 mld dolarów, a środki ulokowane w funduszach inwestycyjnych, w tym głównie rynku pieniężnego, to prawie 1,6 mld dolarów. Na certyfikaty depozytowe i depozyty przypadało ponad 4,5 mld dolarów, a na pozarządowe amerykańskie papiery wartościowe ponad 6,1 mld.

W amerykańskich obligacjach skarbowych Apple miał ulokowane niemal 10,8 mld dolarów, a w papierach wartościowych amerykańskich agencji kolejne 10 mld. Do tego dochodziło ponad 36,9 mld dolarów w papierach dłużnych przedsiębiorstw oraz nieco ponad 3,4 mld dolarów w municypalnych papierach dłużnych.

Z zestawienia widać, że ewentualna niewypłacalność USA teoretycznie może mocno uderzyć po kieszeni spółkę z Cupertino.

Rozmiar długu amerykańskiego próbowano także zilustrować. W najciekawszej moim zdaniem infografice posłużył do tego banknot 100-dolarowy. Miliard dolarów twórca grafiki zmieścił na dziesięciu paletach, bilion dolarów mieści się na paletach ustawionych na standardowym boisku do futbolu amerykańskiego, a 15 bilionów, czyli kwota, jaką dług USA może osiągnąć w grudniu 2011 roku, powinno się zmieścić w kilkupiętrowym biurowcu, którego podstawą jest boisko do futbolu amerykańskiego.

Reklama
Reklama

Zasoby Apple'a z pewnością pozwolą mu przeżyć kryzys. Inni wyraźnie się przygotowują do trudnych czasów i szukają obniżek kosztów. Takim kosztem są pracownicy. Na razie o cięciach zatrudnienia słychać głównie w firmach sektora technologicznego oraz w bankach. Z wcześniejszych doświadczeń wynika, że obie branże dość wcześnie dostrzegają symptomy oczekiwanego pogorszenia koniunktury.

Wśród firm IT zmniejszenie zatrudnienia o 11 tys. zapowiedziało Cisco, potentat w produkcji sprzętu do budowy sieci. W sektorze bankowym w ostatnim tygodniu zwolnienie 2 tys. pracowników zapowiedział Credit Suisse, a według mediów ponad 10 tys. osób ma stracić pracę w HSBC. Wcześniej o zwolnieniach informowały takie banki, jak Standard Chartered, Lloyds, Goldman Sachs i UBS.

Mówią, że jak zwalniają, to będą zatrudniać. Pytanie tylko kiedy. autor jest publicystą ekonomicznym

Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama