Dlaczego Wanda Niemca nie chciała. Spektakl w Operze Krakowskiej

Stara legenda stała się tematem misteryjnego dramatu Norwida, teraz zyska nowe życie z muzyką Joanny Wnuk-Nazarowej w Operze Krakowskiej.

Publikacja: 30.03.2023 03:00

Tomasz Konieczny (Grodny) w „Wandzie” według Norwida

Tomasz Konieczny (Grodny) w „Wandzie” według Norwida

Foto: Opera Krakowska

Ta opera, której premiera odbędzie się w sobotę w Krakowie, to pokłosie Roku Norwida. Po raz pierwszy „Wanda” została zaprezentowana na dziedzińcu Wawelu w 2021 roku, a dopiero teraz otrzyma pełny kształt sceniczny.

Reżyser Waldemar Zawodziński nie ukrywa, że jest zafascynowany tekstem Norwida i muzyką, jaką napisała Joanna Wnuk-Nazarowa. Jego zdaniem Norwid stworzył frapującą, wieloznaczną przypowiastkę o poświęceniu, przewartościowaniu, co w życiu jest najważniejsze, jaką cenę za decyzje musimy płacić.

– Norwid wzbogacił legendę o nowe, ważne wątki. Wanda kocha wodza najeźdźców, Rytygera. To miłość ogromna, szalona. Nie może sobie z tym uczuciem poradzić – tłumaczy reżyser. – Ma ponadto świadomość, że gdyby została żoną wodza wroga, jej rodacy zostaliby wchłonięci, pozbawieni tożsamości narodowej. Jej decyzji nie można traktować w kategoriach grzesznej ucieczki w śmierć, tylko jako złożenie z siebie ofiary wyższej.

Kompozytorka zastosowała interesujący zabieg, przeznaczając Lechitom partie śpiewane przez chór, natomiast germańskie wojsko Rydygiera to balet

Joanna Wnuk-Nazarowa przyznaje, że legenda o Wandzie fascynowała ją już w dzieciństwie, a w muzyczność poezji Norwida uwierzyła w liceum muzycznym, gdy zagrała tytułową bohaterkę w szkolnym przedstawieniu. Teraz podkreśla, że zależy jej, by nie przedstawiać Wandy jako ofiary męskiego świata, albo też upolityczniać prostacko opowieść, że Rytyger to Germanie, czyli Unia Europejska, której nie możemy ulec.

– Słowiański Wschód prezentuje u Norwida duchowość, a Zachód – nowoczesną technologię, świetnie wyszkolone wojsko oraz praktycyzm – mówi kompozytorka. – Dla Norwida wódz Germanów nie jest negatywnym bohaterem, ten bezwzględny rycerz potrafi się też przebrać za Skalda, by śpiewać piękne pieśni. Podziwiam Norwida za genialną charakterystykę złożoności postaci, bo i druga ważna postać męska, Grodnego, nie jest jednowymiarowa.

– Kompozytorka zastosowała interesujący zabieg, przeznaczając Lechitom partie śpiewane przez chór, natomiast germańskie wojsko Rydygiera to balet – mówi Waldemar Zawodziński. – A chór dziecięcy tworzy nie tylko muzyczno-sceniczną fakturę, ale jest znakiem, metaforą. Obecność dzieci jest ważna, bo w „Wandzie” o ich przyszłość idzie: czy zachowają odrębność narodową, czy stracą tę tożsamość wchłonięci jako obywatele do innego państwa.

– Cieszyłabym się, gdyby „Wanda” została odebrana jako muzyka oniryczna – dodaje Joanna Wnuk-Nazarowa. – To dla mnie legenda, a ta nie jest oczywista, każdy może w niej znaleźć coś innego.

Po premierze w Operze Krakowskiej zaplanowano w kwietniu jeszcze trzy przedstawienia. W partii tytułowej występują Wanda Franek i Elżbieta Wróblewska. Wydarzeniem będzie występ znakomitego bas barytona Tomasza Koniecznego w roli Grodnego (będzie nim też Szymon Kobyliński). W wodza Germanów Rytygera wcielą się Andrzej Lampart i Pavlo Tolstoy. Muzycznie „Wandę” przygotowuje Michał Klauza.

Opera
Opera Narodowa: Z Ukrainą na początek i z niewiadomą na finał
Opera
Silna ręka w wersji damskiej
Opera
Arte.tv: Paryski „Hamlet” Krzysztofa Warlikowskiego w polskiej sieci
Opera
„Moc przeznaczenia” w Operze Narodowej. Króliczki idą na wojnę
Opera
Duchy, Romowie i sny
Opera
Jubileusz Tomasza Koniecznego. Tak spełniają się marzenia