Coraz więcej urzędniczych funkcji jest uznawanych za wykonywanie zawodu lekarza, np. zatrudnienie w podmiotach zobowiązanych do finansowania świadczeń opieki zdrowotnej ze środków publicznych, takich jak Narodowy Fundusz Zdrowia, czy kierowanie podmiotem leczniczym.
Uznawanie urzędniczych stołków za fotele w gabinecie to niebezpieczny trend, gdyż istotą zawodu lekarza jest kontakt z chorym człowiekiem i jego problemami. Trudno uznać otoczenie papierów za wypełnianie misji, jaką jest zawód lekarza. Tym bardziej że – jak wiemy z codziennej praktyki – papiery te są najczęściej niespójne, często nielogiczne i niekoniecznie przedkładają dobro pacjenta nad ekonomiczny dyktat.
Osoba zatrudniona przez płatnika świadczeń zdrowotnych zajmuje się kontrolowaniem, jakie drobne uchybienie popełnili jej koledzy lekarze, wystawiając receptę, w dokumentacji medycznej, w tabliczce na drzwiach gabinetu i jak drogie leki przepisali.
Przerażająca dla mnie jest wizja, że kiedyś ktoś porzuci kolumny liczb i będzie próbował leczyć. By móc z powrotem stać się lekarzem wykonującym zawód, trzeba przejść swego rodzaju katharsis, żeby zrozumieć, że dobro chorego jest nieporównanie cenniejsze od przepisów NFZ, które w świadomości urzędników są świętą księgą ochrony zdrowia.
Oczywiście, jestem w pełni świadomy, że ci, którzy są dzisiaj urzędnikami NFZ, oczekują, by moja wypowiedź brzmiała następująco: cieszymy się, że nasi koledzy z NFZ, pracując tam, nabierają doświadczenia, jak leczyć tanio, najlepiej nie przepisując leków; że mają wiedzę, jak unikać zasadzek sprokurowanych przez kontrolę oraz jak ustawiać swoich pacjentów – zwanych petentami – w kolejki itp.
Niestety, nie usłyszą tego ode mnie. Nie można bowiem ludzi leczyć bezkosztowo, a po latach spędzonych na posadzie urzędnika udawać, że to było takie samo wykonywanie zawodu jak codzienne badanie i diagnozowanie chorych. Wiedza oraz umiejętności lekarskie nabywane każdego dnia nie mogą być traktowane identycznie z siedzeniem za biurkiem. Dlatego apeluję do rządzących o zmianę przepisów regulujących te kwestie.