Naturalna penicylina nie radzi już sobie z gronkowcem złocistym, a nowoczesne, syntetyczne antybiotyki są bezradne w walce z niektórymi drobnoustrojami. Naczelny lekarz Wielkiej Brytanii Sally Davies zagrożenie lekoopornością porównuje do zagrożenia terroryzmem.

Bakterie wykształciły skomplikowane mechanizmy oporności, którą potrafią pobierać od innych gatunków w postaci DNA. Stosowanie antybiotyków przyspiesza przekaz genów oporności między bakteriami, szczególnie w przypadkach, gdy ich użycie jest nieuzasadnione.

Antybiotyki działają tylko na bakterie. Zastosowanie do leczenia zakażenia wirusowego wyłącznie wyjaławiają organizm i uodporniają na niego szczepy „dobrych" bakterii, które potem materiał z zakodowaną opornością mogą przekazać tym szkodliwym.

Polska pod względem spożycia antybiotyków plasuje się na 15. miejscu w Europie, ale jeszcze do niedawna była dużo wyżej. Polacy uwielbiają leczyć się sami, a każde przeziębienie profilaktycznie potraktować antybiotykiem.

Lekarze skarżą się, że pacjenci wywierają na nich presję, grożąc, że bez antybiotyku nie wyjdą z gabinetu. Potem niedojedzony listek leku zostawiają „na wszelki wypadek" i biorą go bez wskazań.

Przed lekową beztroską chronić ma m.in. Narodowy Program Ochrony Antybiotyków (www.antybiotyki.edu.pl).